09.10.2023, 14:01 ✶
Przeklinał pod nosem tak, jak gentleman o jego pozycji nie powinien, gdy przeciskał się przez tłum idiotów, uśmiechając się jednak grzecznie i obdarzając ich wyuczonym, poważnym spojrzeniem. Jako szanowany, chociaż mało lubiany Magiczny Komornik Państwowy, nie mógł zachowywać się źle. Nie mógł też przestać być elegancki z klasą, jako dziedzic rodu Borgin, bo Staszek by się wkurwił, a on nie chciał brata spóźniać. Były jednak momenty, gdy oczy sugerowały, że on jest tu ważniejszym gościem, niż jakaś mimoza z recepcji Munga lub jakiegoś sklepu na Pokątnej. Wyprostował się, poprawił krawat przy koszuli i marynarkę, a potem ruszył przed siebie, uśmiechając się do mijanych ludzi, z których większość znał — a przynajmniej stan ich majątków. Ubrany był w cienki, letni garnitur — ciemno zielony, przywodzący na myśl barwy Salazara Slytherina. W kieszeni miał oczywiście papierosy, gdzieś tam tkwiła różdżka, a wewnętrznej kieszeni piersiówka z doskonałym koniakiem, którym zamierzał się podzielić ze Stanleyem, wierząc, że ten mu zajął miejsce. Nie mogło go zabraknąć na pojedynku o honor jego najlepszego przyjaciela oraz jego uroczej siostry, zwłaszcza że Atreus również brał w tym udział, jako sekundnik. Z początku był trochę obrażony, że Lestrange nie zapytał jego, ale ostatecznie uznał, że sam zrobiłby tak samo. Bulstrode był Aurorem, miał doświadczenie i miał wysoki numer w rankingu Czarownicy! Swoją drogą, ciekawe czy inna pracownica z jego biura zamierzała odwiedzić loże, chociaż bardziej jako gość Notta, niż Lou. Westchnął, ale zaraz uśmiechnął się szeroko, gdy w zasięgu jego wzroku znalazła się pewna czarnowłosa dama o nieskazitelnej aparycji. Podszedł, nie mogąc jej przecież zignorować.
- Panno Black, miło Panienkę widzieć. Wygląda Pani olśniewająco. - ukłonił się, ujmując jej dłoń i muskając jej wierzch na przywitanie, posłał jej przeciągnięte spojrzenie, a potem kulturalnie puścił, przenosząc wzrok na jej towarzysza, w którego stronę wyciągnął rękę. - Rabastanie, Ciebie również miło widzieć. Życzę wam dobrej zabawy.
Na odchodne, gdy upewnił się, że Rabastan nie patrzył na niego, a złapał kontakt wzrokowy z Bellatrix, puścił jej oczko. Przywitał również Victorię Lestrange uśmiechem i kiwnięciem głowy, ale było zbyt tłoczno obok niej, aby mógł podejść i odpowiednio ją pozdrowić.
Dotarł do miejsca, które zajmował Stanisław. I o dziwo Atre. Klepnął go w ramię i posłał szelmowski uśmiech, zajmując miejsce obok Borgina Starszego.
- Wybaczcie spóźnienie chłopcy, musiałem domknąć konfiskację w pracy. Mam coś w nagrodę. Jak nastroje, czujecie moc? Bulstrode tylko nie odpierdolcie niczego, bo Lou się załamie, jak to przegracie. A biedna Lorretta razem z nim. - zaczął na tyle głośno, aby słyszeli obydwoje, ale na tyle cicho, aby nie słyszał nikt poza nimi. Brzmiał jednak pogodnie i na rozbawionego, bardziej sobie żartował. W swoich najbliższych Antek pokładał nieskończone ilości wiary, nie było innej opcji niż to, że wygrają w pięknym stylu. Wyjął piersiówkę, pociągając łyka i podał Staszkowi, aby spróbował, trzęsąc nią zachęcająco. - Możemy tu palić? Tobie nie dam, musisz być trzeźwy. Po dopełnieniu formalności uczcimy odpowiednio waszą wygraną, no nie Stan?
Pierwsze pytanie było bardzo ważne, nic tak nie koiło nerw, jak nikotyna i piękne kobiety. Dyskretnie więc spojrzał przez ramię, dostrzegając kruczoczarne loki niemalże od razu.
- Panno Black, miło Panienkę widzieć. Wygląda Pani olśniewająco. - ukłonił się, ujmując jej dłoń i muskając jej wierzch na przywitanie, posłał jej przeciągnięte spojrzenie, a potem kulturalnie puścił, przenosząc wzrok na jej towarzysza, w którego stronę wyciągnął rękę. - Rabastanie, Ciebie również miło widzieć. Życzę wam dobrej zabawy.
Na odchodne, gdy upewnił się, że Rabastan nie patrzył na niego, a złapał kontakt wzrokowy z Bellatrix, puścił jej oczko. Przywitał również Victorię Lestrange uśmiechem i kiwnięciem głowy, ale było zbyt tłoczno obok niej, aby mógł podejść i odpowiednio ją pozdrowić.
Dotarł do miejsca, które zajmował Stanisław. I o dziwo Atre. Klepnął go w ramię i posłał szelmowski uśmiech, zajmując miejsce obok Borgina Starszego.
- Wybaczcie spóźnienie chłopcy, musiałem domknąć konfiskację w pracy. Mam coś w nagrodę. Jak nastroje, czujecie moc? Bulstrode tylko nie odpierdolcie niczego, bo Lou się załamie, jak to przegracie. A biedna Lorretta razem z nim. - zaczął na tyle głośno, aby słyszeli obydwoje, ale na tyle cicho, aby nie słyszał nikt poza nimi. Brzmiał jednak pogodnie i na rozbawionego, bardziej sobie żartował. W swoich najbliższych Antek pokładał nieskończone ilości wiary, nie było innej opcji niż to, że wygrają w pięknym stylu. Wyjął piersiówkę, pociągając łyka i podał Staszkowi, aby spróbował, trzęsąc nią zachęcająco. - Możemy tu palić? Tobie nie dam, musisz być trzeźwy. Po dopełnieniu formalności uczcimy odpowiednio waszą wygraną, no nie Stan?
Pierwsze pytanie było bardzo ważne, nic tak nie koiło nerw, jak nikotyna i piękne kobiety. Dyskretnie więc spojrzał przez ramię, dostrzegając kruczoczarne loki niemalże od razu.