Pokiwała energicznie głową i już nie kontynuowała tematu swoich rodziców. W końcu mało prawdopodobne było to, aby dziewczyna ich spotkała. Mogli być w całkowicie innej części Egiptu niż Ginny, prawda? Gdy dziewczyna stwierdziła, że Ave jest jak kot Paxton uśmiechnęła się szeroko.
– To prawda – i bez słowa zademonstrowała swoją umiejętność przemiany w kota. Lubiła się tym czasem pochwalić, bo była z siebie naprawdę dumna, że udało jej się opanować tę umiejętność w bardzo młodym wieku. Ginny mogła zobaczyć jak Ave staje się czarnym kotem o złotych oczach, a potem od razu wraca do swojej formy. Będąc animagiem pod postacią swojego zwierzęcia totemicznego nie potrafiła mówić, a to oznaczało kiepską konwersację. Informacje na temat kotów były dla niej ciekawe i godne zapamiętania. Będzie musiała o tym opowiedzieć Norze, bo w końcu jej rodzina ma gadające koty, co było niesamowite. Uśmiech nie schodził jej z twarzy.
– Nadal tak czczą koty? – zapytała z ciekawością. – Ciekawe co robiono z osobami, które potrafiły zmieniać się w tamtym okresie w koty. Uznawano za bogów? Czy czarodzieje inaczej podchodzili do takich osób? – zadała kilka pytań, które wydawały się być jej zagwozdką. Nie oczekiwała odpowiedzi od dziewczyny. W końcu Ginny nie musiała wszystkiego wiedzieć, tak?
– Myślę, że są pod opieką magimedyka, ale nie pytałam. Szef nie chce o tym rozmawiać. Woli w pracy od tego odpocząć, ale widać, że się mocno martwi – westchnęła – Tak, dużo, ale uwielbiam to robić. Od zawsze kochałam eliksiry. To był mój ulubiony przedmiot w szkole. Oprócz tego lubiłam jeszcze zielarstwo i transmutację. – dodała.