• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6
[ 18.06.1972 ] Piknik na leśnej polanie.

[ 18.06.1972 ] Piknik na leśnej polanie.
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#14
09.10.2023, 16:25  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.10.2023, 17:08 przez Laurent Prewett.)  

Magia tego spotkania przecinała się dla Laurenta tylko jednym doznaniem, które nieco zepsuło światło, jakie padało na niego ze strony jej niezwykłych ocząt, za którymi krył się najprawdziwszy list. Doznaniem, w którym przez moment widział tutaj kogoś innego zamiast niej. Albo obok niej? Doznaniem, które przecięło jego umysł i posunęło myśli do tego, jak się ma, co robi i czy teraz spogląda na kogoś w ten sam sposób, w jaki Laurent spoglądał na Elaine. A jeśli tak - to czy myśl o nim również przecięła jego myśli? Spoglądał na Elaine i mógł całować fragmenty jej skóry kawałek po kawałku, ale zupełnie nowym i dziwnym odczuciem było to, że w ogóle pomyślał w jej obecności o kimkolwiek innym. Uczuciem, którego dotąd nie znał. Bo nigdy dotąd podczas, hm, nazywając rzecz po imieniu: randki, w której pragnął położyć na kimś swoje dłonie nie miał takiego doznania, by pomyśleć o kimś innym. Każdy, z kim się spotkał, był indywidualny, każdemu poświęcał indywidualnie więc uwagę i rozdzielał swoje myśli, doznania, potrzeby i oczekiwania. I nie było tutaj niczyjej winy. Bo Elaine była zachwycająca - i mówił szczerze wszystko, co jej prawił w komplementach. Nie, jeśli wina tutaj leżała... to chyba Kayden Delacour popsuł jego myśli. Wkradł się do nich jak złodziej, a Laurentowi z zaskoczeniem przyszło to odkryć, że zagarniał je dla siebie i zagarnął też jedno puknięcie serduszka w klatce piersiowej, gdy już psoty zostały nadane i Elaine się podniosła na równiutkie nóżki. Pięknie wyprezentowane w tej letniej sukieneczce. Nie, nie, to było potem... przedtem Elaine odwzajemniła ten pocałunek, czy raczej - odbiła pałeczkę i zaserwowała swój własny. Laurent prawie się roześmiał, alee śmiech został przykryty przez zdziwienie na jej słowa, jakie tutaj padły. Takie odważne, wręcz... wyzywające! Niepasujące do jej delikatnego wyglądu i jednocześnie tak pasujące do jej natury, do tego, co mu do tej pory zaprezentowała. Że lubiła zaskakiwać. O tak, na pewno lubiła.

- Jestem bardzo otwarty na propozycje. - Zapewnił apropo tego, w jaki sposób rzuciła te słowa, jakby... wyzwanie. Wyzwanie o to, czy zdoła rzeczywiście ją poprowadzić, czy może straci kontrolę. Mógł ją prowadzić. Ale nie był osobą, która by o to walczyła. Gdyby tylko chciała, potrzebowała, puściłby ją - niech biegnie, gna, tworzy figury, jakie sobie wymarzy. To on mógł dopasować się do niej. Pragnienie rywalizacji nigdy nie leżało w jego naturze, choć to, w jaki sposób nawiązywała się chemia między nimi rzeczywiście sprawiało, że to przesuwanie linii było bardzo przyjemną grą. Zabawą między nimi. Starał się ją jednak traktować z wyczuciem i tak, by Elaine naprawdę mogła się tym nacieszyć. I żeby samemu czerpać z tych doznań pełną miarą.

Ujął jej dłoń i pomógł się jej podnieść, nie pozwalając, żeby sama wstawała - nie wypadało damie i dżentelmenowi. Poprowadził ich na zielonej trawie. Bez orkiestry, bo jej nie potrzebowali - orkiestrą był im wiatr i był śpiew ptaków. Laurent był dobrym tancerzem, choć nie perfekcyjnym. Znał kroki, bo przecież oblatywał większość salonów, gdzie bale nie były czymś dziwnym, a wręcz potrafiły wypełniać jego codzienność. Tylko ostatnio niekoniecznie je odwiedzał, pochłonięty pracą i prywatnymi, towarzyskimi spotkaniami. Pochłonięty tragediami, które obszarpywały jego słodkie życie z niewinności.

Teraz to nie miało znaczenia. Tonął w oczętach tak bliskich jego i ognistych lokach tańczących wokół drobnej, roześmianej buzi Elaine.


Koniec sesji


○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (4079), The Little Fox (3419)




Wiadomości w tym wątku
[ 18.06.1972 ] Piknik na leśnej polanie. - przez The Little Fox - 27.09.2023, 21:47
RE: [ 18.06.1972 ] Piknik na leśnej polanie. - przez Laurent Prewett - 28.09.2023, 17:35
RE: [ 18.06.1972 ] Piknik na leśnej polanie. - przez The Little Fox - 28.09.2023, 18:08
RE: [ 18.06.1972 ] Piknik na leśnej polanie. - przez Laurent Prewett - 30.09.2023, 09:10
RE: [ 18.06.1972 ] Piknik na leśnej polanie. - przez The Little Fox - 01.10.2023, 17:08
RE: [ 18.06.1972 ] Piknik na leśnej polanie. - przez Laurent Prewett - 02.10.2023, 08:34
RE: [ 18.06.1972 ] Piknik na leśnej polanie. - przez The Little Fox - 02.10.2023, 12:42
RE: [ 18.06.1972 ] Piknik na leśnej polanie. - przez Laurent Prewett - 03.10.2023, 10:21
RE: [ 18.06.1972 ] Piknik na leśnej polanie. - przez The Little Fox - 03.10.2023, 14:59
RE: [ 18.06.1972 ] Piknik na leśnej polanie. - przez Laurent Prewett - 04.10.2023, 10:05
RE: [ 18.06.1972 ] Piknik na leśnej polanie. - przez The Little Fox - 07.10.2023, 19:53
RE: [ 18.06.1972 ] Piknik na leśnej polanie. - przez Laurent Prewett - 08.10.2023, 21:05
RE: [ 18.06.1972 ] Piknik na leśnej polanie. - przez The Little Fox - 09.10.2023, 13:27
RE: [ 18.06.1972 ] Piknik na leśnej polanie. - przez Laurent Prewett - 09.10.2023, 16:25

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa