10.10.2023, 01:08 ✶
Obydwie były nowe, Panda znała ludzi od kilku dni, nie licząc Cathala, z którym miała rozmowę o prace i nie licząc Sebastiana, na którego wpadła podczas jednej z nocy w Londyńskim, Magicznym Muzeum. Bardzo dobrze to wspominała. Prewettówna była nastawiona pozytywnie do wszystkiego i wszystkich na tych wykopaliskach, a kamienne figury, pokaz Lety i to, że zostali wessani pod ziemie, na zawsze zostanie w jej pamięci, jako cudowna przygoda. Lubiła czuć, że żyje.
Dziewczyna, która weszła do namiotu, była naprawdę zjawiskowa. Nazwałaby ją nawet Orientalną, jej uroda pewnie sprawiała, że trudno było o niej zapomnieć. Uśmiechnęła się szczerze zachwycona - nie należała do kobiet zazdrosnych, lubiła pięknych ludzi, chociaż dla niej każdy miał w sobie coś wyjątkowego. Ciemnowłosa nie wyglądała, na nieśmiałą i zareagowała dość otwarcie, co trochę Turczynkę zaskoczyło, bo z tego, co zauważyła, większość osób z ich drużyny była trochę zdystansowana. Rookwood na przykład.
- Ty możesz mówić mi, jak chcesz! Panda, Dora, Pandora, dziewczyna od mechanizmów. - odparła pogodnie, nie mogąc powstrzymać roześmiania się, które zresztą sprowokował uśmiech jej nowej towarzyszki. Puściła jej też oczko, decydując się, że od razu porwie ją na kawę i ciastko. Co lepiej wiązało ludzi niż wspólne jedzenie? W Turcji zwykle jedzono posiłki razem, wyniosła to z domu dziadków. - Ja też kocham kawę Ginny. To pierwsza rzecz, która nas łączy - no, może druga, bo obydwie nie jesteśmy specjalnie angielskie.
Wzruszyła ramionami ze spokojem. Zgodziłaby się z nią, że mieli na wyspach znacznie lepsze herbaty niż kawy. Te zwykle dostawała w paczkach od babci lub kupowała, gdy podróżowała. Wykonując zlecenia ,miała ku temu sporo okazji, brunetce było ciężko usiedzieć w jednym miejscu zbyt długo, zawsze miała cos do zrobienia i była słaba w odpoczywaniu. - Ciężko trafić na dobrą kawę u Brytyjczyków, ale.. - pożaliła się jednak głośno, robiąc smutną minę w jej stronę, żeby zaraz wyprostować plecy, a wolną dłonią zgarnąć nachalny kosmyk z twarzy. - Przywiozłam trochę tej od dziadka.
Zakończyła konspiracyjnym szeptem, przykładając palec do ust. Była naprawdę zachwycona, że dziewczynie smakowało i niewiele myśląc, wskazała dłonią na poduchy przygotowane obok mechanizmu, aby usiadły. Zabrała oczywiście drożdżówki. Po co miały stać?
- Powróżysz mi kiedyś? - zapytała podekscytowana, przyglądając się jej podczas siadania ze skrzyżowanymi nogami. Swobodnie położyła kubeczek obok nogi, zabierając się za skubanie słodkiej bułki. Jej brązowe oczy, które otaczał wachlarz ciemnych rzęs, nieustannie przyglądały się nowej koleżance. Wiedziała, że ją polubi. - Tak, to moja główna specjalność, ale znam się też na astronomii i na magicznych stworzeniach. Staram się znać na dużej ilości rzeczy, jestem nieprzyzwoicie ciekawska, więc musisz mi wybaczyć, jak będę zadawała Ci dużo pytań.
Uprzedziła ją, przekręcając głowę na bok z uśmiechem. Prawda była taka, że Pandora większość czasu poświęcała na naukę, jak typowy Krukon. Zawsze starała się poprawić. Wiedziała, że nie mogła być ekspertem we wszystkich, większości dziedzin magii zupełnie nie używała, ale wierzyła, że świat opierał się też na innych rzeczach. Umiała trochę gotować po mugolsku, była dobra w szachy i w jeździe konnej. - Historyk i magimedyk, co? Musisz być piekielnie inteligentna. To ciężkie kierunki, chociaż jestem przekonana, że Cathal stwierdził, że historia wcale nie jest taka trudna.
Oczywiście, że była, ale głupio było nie zgadzać się ze swoim całkiem przystojnym, ale ciut mało optymistycznym szefem. Wtedy powiedział, że ma złe przeczucia i zaatakowały ich brzydkie figury.
Dziewczyna, która weszła do namiotu, była naprawdę zjawiskowa. Nazwałaby ją nawet Orientalną, jej uroda pewnie sprawiała, że trudno było o niej zapomnieć. Uśmiechnęła się szczerze zachwycona - nie należała do kobiet zazdrosnych, lubiła pięknych ludzi, chociaż dla niej każdy miał w sobie coś wyjątkowego. Ciemnowłosa nie wyglądała, na nieśmiałą i zareagowała dość otwarcie, co trochę Turczynkę zaskoczyło, bo z tego, co zauważyła, większość osób z ich drużyny była trochę zdystansowana. Rookwood na przykład.
- Ty możesz mówić mi, jak chcesz! Panda, Dora, Pandora, dziewczyna od mechanizmów. - odparła pogodnie, nie mogąc powstrzymać roześmiania się, które zresztą sprowokował uśmiech jej nowej towarzyszki. Puściła jej też oczko, decydując się, że od razu porwie ją na kawę i ciastko. Co lepiej wiązało ludzi niż wspólne jedzenie? W Turcji zwykle jedzono posiłki razem, wyniosła to z domu dziadków. - Ja też kocham kawę Ginny. To pierwsza rzecz, która nas łączy - no, może druga, bo obydwie nie jesteśmy specjalnie angielskie.
Wzruszyła ramionami ze spokojem. Zgodziłaby się z nią, że mieli na wyspach znacznie lepsze herbaty niż kawy. Te zwykle dostawała w paczkach od babci lub kupowała, gdy podróżowała. Wykonując zlecenia ,miała ku temu sporo okazji, brunetce było ciężko usiedzieć w jednym miejscu zbyt długo, zawsze miała cos do zrobienia i była słaba w odpoczywaniu. - Ciężko trafić na dobrą kawę u Brytyjczyków, ale.. - pożaliła się jednak głośno, robiąc smutną minę w jej stronę, żeby zaraz wyprostować plecy, a wolną dłonią zgarnąć nachalny kosmyk z twarzy. - Przywiozłam trochę tej od dziadka.
Zakończyła konspiracyjnym szeptem, przykładając palec do ust. Była naprawdę zachwycona, że dziewczynie smakowało i niewiele myśląc, wskazała dłonią na poduchy przygotowane obok mechanizmu, aby usiadły. Zabrała oczywiście drożdżówki. Po co miały stać?
- Powróżysz mi kiedyś? - zapytała podekscytowana, przyglądając się jej podczas siadania ze skrzyżowanymi nogami. Swobodnie położyła kubeczek obok nogi, zabierając się za skubanie słodkiej bułki. Jej brązowe oczy, które otaczał wachlarz ciemnych rzęs, nieustannie przyglądały się nowej koleżance. Wiedziała, że ją polubi. - Tak, to moja główna specjalność, ale znam się też na astronomii i na magicznych stworzeniach. Staram się znać na dużej ilości rzeczy, jestem nieprzyzwoicie ciekawska, więc musisz mi wybaczyć, jak będę zadawała Ci dużo pytań.
Uprzedziła ją, przekręcając głowę na bok z uśmiechem. Prawda była taka, że Pandora większość czasu poświęcała na naukę, jak typowy Krukon. Zawsze starała się poprawić. Wiedziała, że nie mogła być ekspertem we wszystkich, większości dziedzin magii zupełnie nie używała, ale wierzyła, że świat opierał się też na innych rzeczach. Umiała trochę gotować po mugolsku, była dobra w szachy i w jeździe konnej. - Historyk i magimedyk, co? Musisz być piekielnie inteligentna. To ciężkie kierunki, chociaż jestem przekonana, że Cathal stwierdził, że historia wcale nie jest taka trudna.
Oczywiście, że była, ale głupio było nie zgadzać się ze swoim całkiem przystojnym, ale ciut mało optymistycznym szefem. Wtedy powiedział, że ma złe przeczucia i zaatakowały ich brzydkie figury.