10.10.2023, 17:13 ✶
Spodziewał się wszystkiego, ale nie Loretty Lestrange. Był zirytowany, że tu była i to widziała. I do tego fakt, że tkwili w damskiej łazience, wydawał się nastolatkowi jakiś niezręczny i odejmujący mu męskości. A czuł się całkiem mocno mężczyzną. Ostatniego lata bardzo wyrósł, jego ramiona nabrały innego kształtu, podobnie, jak sylwetka. Jego głos nie był już nieznośnie skrzeczący, a ciemne włosy kręciły się jeszcze bardziej. Miał wrażenie, że głos jej odrobinę zadrżał, co sprawiło, że poczuł się nieswojo — albo ją wystraszył, albo mu współczuła i Anthony nie miał pojęcia, co było tutaj gorsze. Zacisnął wargi, wbijając spojrzenie w zakrwawione kostki. Ubrany był schludnie, chociaż szkolna koszula z luźno zawiązanym krawatem nosiła ślady krwi — jego i tego śmiecia, który doprowadził go do białej gorączki niesłusznymi oskarżeniami, a przede wszystkim kwestią tego, że zapomniał, gdzie jego miejsce. Borgin wcale nie potrzebował swoich kolegów, żeby się bić. Od małego był nierozsądnie odważny i impulsywny, co pewnie wpędzi go kiedyś do grobu przedwcześnie.
- Każdemu się zdarza. - odparł w końcu ze wzruszeniem ramion, starając się nie brzmieć chłodno lub wściekle. Przeniósł na nią spojrzenie, jakby zastanawiając, co właściwie teraz zrobić i powiedzieć. Nie dość, że zamknęli go w łazience, to jeszcze z siostrą Louvaina. Mogło być gorzej? Nie zdawał sobie sprawy, że tak. - Niefortunnie utknęłaś ze mną.
Zauważył jeszcze, gdy klamka nie drgnęła pod jej drobną dłonią. Chciał coś powiedzieć, ale ona miała widocznie inne plany i nagle zmniejszyła dzielący ich dystans, ujmując w dłonie jego twarz. Szokowało go to na tyle, że wbił w nią spojrzenie, rozchylając delikatnie usta, jakby próbował coś powiedzieć. Chciał się cofnąć, ale też nie mógł, otumaniony delikatnym, ale i stanowczym zapachem, który docierał do jego nosa. Miała ciepłe i miękkie dłonie, mnóstwo biegów, których nie zdążył zauważyć wcześniej. Czy on w ogóle kiedykolwiek był tak blisko Loretty? Przełknął ślinę, jabłko Adama wpadło w subtelne drganie, a on zacisnął dłoń, ignorując pękającą na nowo skórę na kostkach. Czuł, że jego ciało pod dziewczęcym dotykiem się spięło, ale powtarzał sobie — jak jakąś pierdoloną mantrę, że to siostra jego przyjaciela. Nie mógł pocałować, dotknąć i patrzeć w taki sposób na siostrę Lou, bo taki był męski kodeks. A jednak kurwa patrzył, bo go prowokowała. Co za paskudna manipulatorka, świadoma pewnie tego, jak wyglądała z tym wachlarzem rzęs, które rzucały cienie na jej policzki i z włosami, które uparcie próbowały wpaść jej na policzki. Serce niesione adrenaliną, zaskoczeniem, ale i hormonami, zabiło mu mocniej, a fala ciepła przemknęła go od stóp do głów. Anthony pomimo delikatnego rumieńca na policzkach nie speszył się na tyle, aby odwrócił od niej spojrzenie, trudno stwierdzić dlaczego. Liczył jej piegi?
- Brat Ci kiedyś mówił Lor, że nie powinnaś kusić losu? - zapytał nieco ciszej, niż planował, pozwalając sobie na figlarny, łobuzerski uśmiech. Musiał jakoś to przerwać i uciec z pułapki jej dłoni. - Nie wyglądałbym dobrze, gdybym miał dwa nosy.
Zauważył żartem, szeptem właściwie, unosząc dłonie. Złapał jej drobne rączki i zsunął ze swoich policzków, zaciskając na chwilę w palcach, a potem głębiej, mocniej odetchnął, zwiększając nieco dystans pomiędzy nimi. Nie mógł pozwolić, aby sprawiła, że oszaleje i owinęła go sobie wokół palca, a kobiety z nastolatkami tak właśnie robiły.
Bulgot w toalecie pojawił się znowu, drzwi od kabiny zakołysały się na zawiasach, a Anthony mógł przysiąść, że słyszy chichot. Odwrócił się przodem do umywalki, chcąc przemyć twarz i dłonie chłodną wodą, może uratować koszule. - Podobają mi się Twoje perfumy.
Rzucił mimochodem, chcąc przerwać ciszę, która nastała.
- Każdemu się zdarza. - odparł w końcu ze wzruszeniem ramion, starając się nie brzmieć chłodno lub wściekle. Przeniósł na nią spojrzenie, jakby zastanawiając, co właściwie teraz zrobić i powiedzieć. Nie dość, że zamknęli go w łazience, to jeszcze z siostrą Louvaina. Mogło być gorzej? Nie zdawał sobie sprawy, że tak. - Niefortunnie utknęłaś ze mną.
Zauważył jeszcze, gdy klamka nie drgnęła pod jej drobną dłonią. Chciał coś powiedzieć, ale ona miała widocznie inne plany i nagle zmniejszyła dzielący ich dystans, ujmując w dłonie jego twarz. Szokowało go to na tyle, że wbił w nią spojrzenie, rozchylając delikatnie usta, jakby próbował coś powiedzieć. Chciał się cofnąć, ale też nie mógł, otumaniony delikatnym, ale i stanowczym zapachem, który docierał do jego nosa. Miała ciepłe i miękkie dłonie, mnóstwo biegów, których nie zdążył zauważyć wcześniej. Czy on w ogóle kiedykolwiek był tak blisko Loretty? Przełknął ślinę, jabłko Adama wpadło w subtelne drganie, a on zacisnął dłoń, ignorując pękającą na nowo skórę na kostkach. Czuł, że jego ciało pod dziewczęcym dotykiem się spięło, ale powtarzał sobie — jak jakąś pierdoloną mantrę, że to siostra jego przyjaciela. Nie mógł pocałować, dotknąć i patrzeć w taki sposób na siostrę Lou, bo taki był męski kodeks. A jednak kurwa patrzył, bo go prowokowała. Co za paskudna manipulatorka, świadoma pewnie tego, jak wyglądała z tym wachlarzem rzęs, które rzucały cienie na jej policzki i z włosami, które uparcie próbowały wpaść jej na policzki. Serce niesione adrenaliną, zaskoczeniem, ale i hormonami, zabiło mu mocniej, a fala ciepła przemknęła go od stóp do głów. Anthony pomimo delikatnego rumieńca na policzkach nie speszył się na tyle, aby odwrócił od niej spojrzenie, trudno stwierdzić dlaczego. Liczył jej piegi?
- Brat Ci kiedyś mówił Lor, że nie powinnaś kusić losu? - zapytał nieco ciszej, niż planował, pozwalając sobie na figlarny, łobuzerski uśmiech. Musiał jakoś to przerwać i uciec z pułapki jej dłoni. - Nie wyglądałbym dobrze, gdybym miał dwa nosy.
Zauważył żartem, szeptem właściwie, unosząc dłonie. Złapał jej drobne rączki i zsunął ze swoich policzków, zaciskając na chwilę w palcach, a potem głębiej, mocniej odetchnął, zwiększając nieco dystans pomiędzy nimi. Nie mógł pozwolić, aby sprawiła, że oszaleje i owinęła go sobie wokół palca, a kobiety z nastolatkami tak właśnie robiły.
Bulgot w toalecie pojawił się znowu, drzwi od kabiny zakołysały się na zawiasach, a Anthony mógł przysiąść, że słyszy chichot. Odwrócił się przodem do umywalki, chcąc przemyć twarz i dłonie chłodną wodą, może uratować koszule. - Podobają mi się Twoje perfumy.
Rzucił mimochodem, chcąc przerwać ciszę, która nastała.