10.10.2023, 21:29 ✶
Do tego pił Lorek z tymi spotkaniami z Ministrą Magii... Faktycznie trzeba było męczyć w tej sprawie jakiegoś wysokiego urzędnika ministralnego, ale nie sądziłem by to miała być akurat ONA. Choć, kto wie, może nasze dwie persony by ją na tyle oczarowały, że kobieta kompletnie straciłaby rozumy, czyniąc wszystko, co nam się rzewnie rozmarzy. Chciałbym, ale może spróbować nie szkodziło.
- Fakt, to spotkanie by się tu przydało. Zastanawiam się jednakże, czy nie lepiej byłoby z jej zastępcą... Jak najbardziej ci w tym pomogę, nie pomyślałem, że do tego właśnie pijesz z panią Ministrową. Aczkolwiek zastanawiam się, bo to kobieta nierozgarnięta jest, czy byśmy jej we dwoje papki z mózgu nie zrobili, ale wiesz, tak na naszą korzyść... Może miałaby słabość do któregoś z nas albo do nas obu jednocześnie - stwierdziłem, wzruszając niewinnie ramionami, po czym uświadomiłem sobie, jeśli o piciu mowa, że by się coś lekkiego na spierzchnięte usta przydało.
- Zgrzebek! - krzyknąłem za plecy, po czym odwróciłem się do syna. - Napijesz się herbaty? Czy może czegoś mocniejszego? - zapytałem go, bo może miał już dość tych ojcowskich herbatek. Zioła, ziółka, ziółeczka. Młodzi to chcieli się bawić na całego, a nie zażywać zdrowotnych naparów.
- Laurencie, ale ty nie ganiasz za łotrami - zauważyłem, bo nie wiem, skąd te jej porównania z Atreusem. Zarówno on, jak i Pandorka wybrali własne drogi edukacyjne mniej lub bardziej, ale nie brali poważnych staży by potem ryzykować własnym życiem pod banderą Ministerstwa Magii. I chwała! - Ale to dobrze, dobrze. Nie zmieniaj zdania, mi to odpowiada... Szczególnie ten pomysł z New Forest. Nauczysz się zarządzania obejściem, finansami... - kontynuowałem, jakby pijąc dalej do czegoś, ale niczego nie mówiąc, tylko tak sobie obserwując i nieco rozmarzając się o kostkach Królowej Elżbiety. Delikatne dziewczę. I niezwykle mądre. To zdecydowanie jeden z tych moich typów, ale niestety nie mogłem sobie pozwolić na podobne skandale by nam Elunię bałamucić. Niestety-niestety.
Chciałem tu już - wyrwany z zamyślenia, skuszony plotkami - powiedzieć Laurentowi, że jak pozostała przyjaźń, to nic straconego... Że trzeba się otaczać pięknymi, mądrymi kobietami, bo to tylko dodaje blasku życiu. I chciałem dopytać też o te oczy, co to mojemu synowi siedziały w głowie. Tylko że chciałem, póki na scenę nie wszedł prawdziwy, potężny kaliber. Mianowicie moja Pandorka i słowo chłopak w jednym zdaniu. Aż zamrugałem kilkukrotnie usilnie nim to przyswoiłem.
- Pandora mi nic nie mówiła. Co to za mężczyzna? - zapytałem nieco wzburzony, cholernie zazdrosny. Plany takie nie były, plany tego nie obejmowały, żeby moją małą Pandorkę jakieś obce ramiona... Po moim trupie. To święta dziewczyna była!
- Fakt, to spotkanie by się tu przydało. Zastanawiam się jednakże, czy nie lepiej byłoby z jej zastępcą... Jak najbardziej ci w tym pomogę, nie pomyślałem, że do tego właśnie pijesz z panią Ministrową. Aczkolwiek zastanawiam się, bo to kobieta nierozgarnięta jest, czy byśmy jej we dwoje papki z mózgu nie zrobili, ale wiesz, tak na naszą korzyść... Może miałaby słabość do któregoś z nas albo do nas obu jednocześnie - stwierdziłem, wzruszając niewinnie ramionami, po czym uświadomiłem sobie, jeśli o piciu mowa, że by się coś lekkiego na spierzchnięte usta przydało.
- Zgrzebek! - krzyknąłem za plecy, po czym odwróciłem się do syna. - Napijesz się herbaty? Czy może czegoś mocniejszego? - zapytałem go, bo może miał już dość tych ojcowskich herbatek. Zioła, ziółka, ziółeczka. Młodzi to chcieli się bawić na całego, a nie zażywać zdrowotnych naparów.
- Laurencie, ale ty nie ganiasz za łotrami - zauważyłem, bo nie wiem, skąd te jej porównania z Atreusem. Zarówno on, jak i Pandorka wybrali własne drogi edukacyjne mniej lub bardziej, ale nie brali poważnych staży by potem ryzykować własnym życiem pod banderą Ministerstwa Magii. I chwała! - Ale to dobrze, dobrze. Nie zmieniaj zdania, mi to odpowiada... Szczególnie ten pomysł z New Forest. Nauczysz się zarządzania obejściem, finansami... - kontynuowałem, jakby pijąc dalej do czegoś, ale niczego nie mówiąc, tylko tak sobie obserwując i nieco rozmarzając się o kostkach Królowej Elżbiety. Delikatne dziewczę. I niezwykle mądre. To zdecydowanie jeden z tych moich typów, ale niestety nie mogłem sobie pozwolić na podobne skandale by nam Elunię bałamucić. Niestety-niestety.
Chciałem tu już - wyrwany z zamyślenia, skuszony plotkami - powiedzieć Laurentowi, że jak pozostała przyjaźń, to nic straconego... Że trzeba się otaczać pięknymi, mądrymi kobietami, bo to tylko dodaje blasku życiu. I chciałem dopytać też o te oczy, co to mojemu synowi siedziały w głowie. Tylko że chciałem, póki na scenę nie wszedł prawdziwy, potężny kaliber. Mianowicie moja Pandorka i słowo chłopak w jednym zdaniu. Aż zamrugałem kilkukrotnie usilnie nim to przyswoiłem.
- Pandora mi nic nie mówiła. Co to za mężczyzna? - zapytałem nieco wzburzony, cholernie zazdrosny. Plany takie nie były, plany tego nie obejmowały, żeby moją małą Pandorkę jakieś obce ramiona... Po moim trupie. To święta dziewczyna była!