11.10.2023, 18:42 ✶
Udało nam się przemknąć po schodach dzięki drobnej pomocy nieznajomego ducha, a teraz szliśmy wyższym piętrem, właściwie nie wiedząc, co tak naprawdę szukamy. Nikogo tu nie było, żywej duszy, która mogłaby nam pomóc z zabraniem nieprzytomnych osób i może w pokonaniu Fawley...? To nie było miejsce dla nas. Nie wiem, czy mieliśmy jakiekolwiek szanse na przetrwanie, więc zabieranie kogokolwiek z tego statku za wyjątkiem Aveliny wydawało mi się wciąż jedynym i najbardziej rozważnym ruchem. Niestety, byłem świadom, że spotka się to z oporem ze strony Paxton, a samej nie zamierzałem jej tu zostawiać.
Ścisnąłem jej dłoń, tak dla potwierdzenia, bo z tego wszystkiego wciąż/ponownie ją ujmowałem. Chyba pocieszałem tym gestem samego siebie, dając sobie znać, że wciąż żyliśmy i mieliśmy się dobrze.
Kiedy dotarliśmy do nietypowych drzwi, zerknąłem do środka, czy nic nam tu nie zagraża. To miejsce różniło się od całego statku - brudnego i śmierdzącego. Wciąż lśniło nowością i porządkiem, jak pewnie w dniu wypłynięcia. Znajdowały się dwa łóżka, a na jednym z nich dziewczyna. Nieprzytomna. Od razu rzuciły mi się w oczy te rany. Liczne, głębokie, zadane ostrym narzędziem. Dziewczyna powinna nie żyć, ale jakimś cudem statek trzymał ją przy życiu. Nie miałem ku temu jakichkolwiek wątpliwości, patrząc na pracę naszych płuc. Zrastaliśmy się ze statkiem i mieliśmy stać się z nim jednością, jeśli niczego nie zrobimy.
Otworzyłem szerzej oczy, kiedy pojawił się duch. Aurora. Nad wyraz spokojny, bacząc na jego położenie. Zmęczony sytuacją. Jego słowa wcale nie pokrzepiły mojego serca, wręcz przeciwnie, bo raczej znajome było mi pojęcie obscurusa, a na dodatek wspominał coś o zabiciu Persefony Fawley...? Halo, właśnie przed nią uciekliśmy. Pytanie tylko, czy na tym etapie statek pozwoli nam uciec, czy mieliśmy tylko jedną opcję do wyboru?
- Wiesz może, gdzie znajdują się perły? To te, które należały do Włocha...? Rossiego? - zapytałem ducha, choć mógł nic nie wiedzieć. Mógł nie być we śnie, mógł być w nim kimś innym i nie znać tych historii. Sam pamiętałem je jak przez mgłę, bo bardziej skupiony byłem na Avelinie... Ale warto było spróbować, prawda? - Avelino, chcesz spróbować ich wszystkich ocalić czy uciekamy ze statku? Nie jestem pewien, czy uda nam się ponownie przejść obok Fawley - zapytałem i zarazem stwierdziłem fakt najbardziej oczywisty. Że też o tym nie pomyślałem wcześniej. Może jednak udałoby mi się ją ogłuszyć na chwilę. Kto wie?
Ścisnąłem jej dłoń, tak dla potwierdzenia, bo z tego wszystkiego wciąż/ponownie ją ujmowałem. Chyba pocieszałem tym gestem samego siebie, dając sobie znać, że wciąż żyliśmy i mieliśmy się dobrze.
Kiedy dotarliśmy do nietypowych drzwi, zerknąłem do środka, czy nic nam tu nie zagraża. To miejsce różniło się od całego statku - brudnego i śmierdzącego. Wciąż lśniło nowością i porządkiem, jak pewnie w dniu wypłynięcia. Znajdowały się dwa łóżka, a na jednym z nich dziewczyna. Nieprzytomna. Od razu rzuciły mi się w oczy te rany. Liczne, głębokie, zadane ostrym narzędziem. Dziewczyna powinna nie żyć, ale jakimś cudem statek trzymał ją przy życiu. Nie miałem ku temu jakichkolwiek wątpliwości, patrząc na pracę naszych płuc. Zrastaliśmy się ze statkiem i mieliśmy stać się z nim jednością, jeśli niczego nie zrobimy.
Otworzyłem szerzej oczy, kiedy pojawił się duch. Aurora. Nad wyraz spokojny, bacząc na jego położenie. Zmęczony sytuacją. Jego słowa wcale nie pokrzepiły mojego serca, wręcz przeciwnie, bo raczej znajome było mi pojęcie obscurusa, a na dodatek wspominał coś o zabiciu Persefony Fawley...? Halo, właśnie przed nią uciekliśmy. Pytanie tylko, czy na tym etapie statek pozwoli nam uciec, czy mieliśmy tylko jedną opcję do wyboru?
- Wiesz może, gdzie znajdują się perły? To te, które należały do Włocha...? Rossiego? - zapytałem ducha, choć mógł nic nie wiedzieć. Mógł nie być we śnie, mógł być w nim kimś innym i nie znać tych historii. Sam pamiętałem je jak przez mgłę, bo bardziej skupiony byłem na Avelinie... Ale warto było spróbować, prawda? - Avelino, chcesz spróbować ich wszystkich ocalić czy uciekamy ze statku? Nie jestem pewien, czy uda nam się ponownie przejść obok Fawley - zapytałem i zarazem stwierdziłem fakt najbardziej oczywisty. Że też o tym nie pomyślałem wcześniej. Może jednak udałoby mi się ją ogłuszyć na chwilę. Kto wie?