11.11.2022, 19:06 ✶
Mogła powiedzieć, że to ćwiczone przez lata refleksy sprawiały, że uniknęła jakimś cudem zderzenia z ciemnowłosą kobietą, prawda jednak była taka, że raczej to dzieło przypadku – mimo wszystko, odchrząknęła, prostując się i poprawiając sukienkę, nie wiedząc, czy nie podarła jej albo nie pogniotła w którymś z miejsc. Uśmiechnęła się, uprzejmie, ale i z podenerwowaniem gdy dłoń wyciągnęła aby uścisnąć rękę Astorii, robiąc to ostrożnie tak jakby próbowała wybadać, jak silny uścisk powinna zaoferować. Nie dość, że nie tylko ciężko jej było odnaleźć się w rozmaitych zagwozdkach zachowania, zwłaszcza w sprawach towarzyskich, to jeszcze zdała sobie, że spędzając czas z Alastorem i szanując jego prywatność dopóki ta nie próbowała ich zabić, więcej tak naprawdę wiedziała o tym, co ugryzło go w tyłek w ostatnim tygodniu niż tego, jak dokładnie wyglądała jego rodzina.
- Miło mi poznać… - Skinęła głową, zaraz też lekko różowiąc się na ten komplement, poprawiając jeszcze materiał sukienki. Bała się, że będzie za bardzo zwracać uwagę, a chociaż obelgi potrafiła już ignorować, to nad przyjmowaniem komplementów nie pracowała w ogóle. – Dziękuję, twoja sukienka jest również piękna. – Spojrzała na Alastora, pewna że ten nagle palnie coś, co złamie tę niezręczną atmosferę i na całe szczęście dla siebie, nie zawiodła się gdy zaczął rozmawiać o połączeniu fortun.
- Nie przesadzaj, umówiliśmy się na solniczkę i pieprzniczkę, najlepiej takie którymi można rzucić. Będą dobrze wyglądać i jeszcze się przydadzą. – Chyba bardzo chciałaby aby było ją stać na cokolwiek, ale co tylko mogła jakoś odłożyć, wysyłała rodzinie. Niestety rozmowę na ten temat przerwało nagle wyciągnięcie stąd ich wszystkich, łącznie z pojawiającą się Idą której Ash rzuciła niemal pytające spojrzenie, aby ostatecznie dać się wyciągnąć. Jeżeli tak w obrazie Longbottomów było wszystko pod kontrolą, to się bała, co się stanie, jak jednak okaże się, że coś pod kontrolą nie jest.
Wzruszyła ramionami w stronę Astorii, zaraz też marszcząc brwi gdy padła prośba w jej stronę, masując się lekko po karku.
- Jeżeli myślisz, że ktoś biegnie mnie wypytywać o twoje życie…to czasem tak bywa, ale teraz raczej wątpię. W sumie to nawet nie wiem, o czym miałabym opowiadać. – Spojrzała jeszcze na niego, i chyba nie jedyna ona miała tu pytania na ten temat.
- Miło mi poznać… - Skinęła głową, zaraz też lekko różowiąc się na ten komplement, poprawiając jeszcze materiał sukienki. Bała się, że będzie za bardzo zwracać uwagę, a chociaż obelgi potrafiła już ignorować, to nad przyjmowaniem komplementów nie pracowała w ogóle. – Dziękuję, twoja sukienka jest również piękna. – Spojrzała na Alastora, pewna że ten nagle palnie coś, co złamie tę niezręczną atmosferę i na całe szczęście dla siebie, nie zawiodła się gdy zaczął rozmawiać o połączeniu fortun.
- Nie przesadzaj, umówiliśmy się na solniczkę i pieprzniczkę, najlepiej takie którymi można rzucić. Będą dobrze wyglądać i jeszcze się przydadzą. – Chyba bardzo chciałaby aby było ją stać na cokolwiek, ale co tylko mogła jakoś odłożyć, wysyłała rodzinie. Niestety rozmowę na ten temat przerwało nagle wyciągnięcie stąd ich wszystkich, łącznie z pojawiającą się Idą której Ash rzuciła niemal pytające spojrzenie, aby ostatecznie dać się wyciągnąć. Jeżeli tak w obrazie Longbottomów było wszystko pod kontrolą, to się bała, co się stanie, jak jednak okaże się, że coś pod kontrolą nie jest.
Wzruszyła ramionami w stronę Astorii, zaraz też marszcząc brwi gdy padła prośba w jej stronę, masując się lekko po karku.
- Jeżeli myślisz, że ktoś biegnie mnie wypytywać o twoje życie…to czasem tak bywa, ale teraz raczej wątpię. W sumie to nawet nie wiem, o czym miałabym opowiadać. – Spojrzała jeszcze na niego, i chyba nie jedyna ona miała tu pytania na ten temat.