Na tym kończyły się informacje, jakie przez miesiąc udało jej się zdobyć. I tak w obliczu tego, jak wiele się działo i jak bardzo wiedza ta była niedostępna – uważała, że to i tak lepsze niż nic. Podzieliła się tym z resztą, bo sądziła, że oni tak samo jak ona chcą wrócić do normalności, a nie być ciągle tą bryłą lodu, z nadprogramowymi wspomnieniami, które wcale nie ułatwiały im życia. Wierzyła, może całkowicie naiwnie, że oni zrobiliby to samo. Ale cóż, ktoś musiał wyciągnąć dłoń i zechcieć podzielić się swoją wiedzą i przemyśleniami. A i całkiem budujące było to, że całą czwórką doszli do podobnego wniosku: że skoro konwencjonalne metody i wiedza zawodziły, to niestety, ale trzeba obrócić się w stronę tej nielegalnej…
– Jasne, powodzenia w takim razie – zwróciła się do Mavelle, nie zamierzając dopytywać o szczegóły. Ale istniało światełko w tunelu, że jej wyprawa cokolwiek dobrego przyniesie i naprawdę miała taką nadzieję.
Tonący brzytwy się chwyta – a oni naprawdę tonęli w morzu niewiedzy i bezsilności.
– Niewiele więcej możliwości nam zostało – odpowiedziała na słowa Patricka. – Tak, najpierw musielibyśmy w ogóle mieć takiego nekromantę i wampira, ducha, albo coś tam – westchnęła. Ona akurat miała – jedno i drugie jak się okazywało. Test, jaki przeprowadziła na niej Cynthia był… obiecujący, ale to był dopiero początek drogi. Może będzie musiała porozmawiać z Cyną i Saurielem… tak czy siak nie zamierzała się z tym zdradzać, bo o ile to, że jej narzeczony to wampir mogło dojść do niektórych uszu, tak już to, że jej przyjaciółka para się nekromancją było pilnie strzeżoną tajemnicą. – Zabrałam się za walkę z naszym ciemnogrodzkim prawem. O to, żeby chociaż przedstawiciele prawa mieli dostęp przynajmniej do Patronusów – przyznała im po chwili, tak abstrahując od tematu. – Może wtedy się cokolwiek ruszy i przestaną na ten dział magii patrzeć jak na coś całkowicie złego – i zapewne będzie potrzeba wsparcia różnych innych osób, ale nie wątpiła, że trójka, która tutaj z nią siedziała, miała podobny pogląd na sprawę co ona. – W każdym razie… będę szukać dalej. Jeśli się czegoś dowiem, to dam wam znać, bo na ten moment to wszystko, co udało mi się wykopać – może powinna ponowić kontakt ze swoją babcią? Była bardzo starą czarownicą, cholera, na pewnym etapie swojego życia była wampirem, który był w stanie wszystko odkręcić… Może wspólnymi siłami udałoby się cokolwiek z tego wykrzesać… Chociaż połączenie jakie nawiązał z nią Laurent było bardzo niestabilne i skończyło się krwotokiem z nosa.