Kochana Victorio,
świat już naprawdę szaleje i staje na głowie. Powinienem zacząć od "jak się czujesz" i "czy już Ci lepiej", ale ogarnia mnie zdumienie tak głębokie, że z wrażenia poprzekręcałem kolejność. Na szczęście do przyjaciółki chyba mogę sobie na to pozwolić, prawda?
Wyobraź sobie, że do New Forest wpadli jacyś zwolennicy słowa Lorda Voldemorta. Próbowali złapać miejscowego rzemieślnika, mugolaka. Dobrze, że akurat byłem z Brenną, bo nie wiem, co by się stało... nie chcę sobie nawet tego nie wyobrażać. Duma... zrobił straszne rzeczy z jednym z nich. Mimo tego, jaką pogardę żywię wobec Śmierciożerców, to mam nadzieję, że ten mężczyzna nie umrze. Cieszę się, że nie widziałem szczegółów. To, co widziałem, już samo w sobie przyprawiało o mdłości.
Udało się uratować mężczyznę, byłem z nim już w biurze aurorów złożyć zeznania. Uprzedziłem również wszystkich pracowników o tym wydarzeniu, żeby mieli się na baczności. Miałem naiwną nadzieję, że ta wojna nigdy nie dotrze do mojego zakamarka świata. Nie martw się, na szczęście ani mi ani temu rzemieślnikowi nic się nie stało. Mężczyzna był trochę poobijany, ale nie trafiło w niego żadne zaklęcie zagrażające życiu - ulżyło mi.
Więc, skoro miało być na opak - jak Ty się czujesz? Jakkolwiek lepiej?