– Nie chciałam was narażać, nie tak planowałam ten wyjazd – oh tak, Avelina zawsze lubiła mieć wszystko zaplanowane. W ostatnim czasie zrobiła parę spontanicznych wypadów i nie skończyły się za dobrze dla jej serca, teraz chciała zafundować przyjaciołom urlop bardzo wypoczynkowy i jednocześnie sprawiający, że człowiek będzie czuł się przydatny, bo pomogą jej dziadkom, ale nie planowała rozbijać ich na drzewie traktorem. Poczuła jednak ulgę, że Brenna nie była zła. Wręcz przeciwnie, traktowała to wydarzenie jakby było częścią jej życia i w pewnym sensie to tak naturalnie do niej pasowało, że Paxton nie czuła potrzeby zadawać pytań.
Jej wzrok spoczął na Eriku, który wspomniał, że maszyną nikt nie pojedzie. Nawet się uśmiechnęła, bo było to odrobinę zabawne i w punkt. Ten jednak szybko został oddelegowany do Nory. Przyjęła jego uścisk i odprowadziła wzrokiem między drzewa. Następnie jej wzrok znowu padł na chłopca.
– Czy dziadek miał problemy z traktorem? – zapytała Dana i przyglądała się mu uważnie. Nie wiedziała, czy jej podejrzenia były słuszne, ale kiedyś jak była w wieku kuzyna to przypadkiem też potraktowała traktor swoimi mocami. Wtedy nie wiedziała, że miała taką moc, ale jej ojciec skutecznie powstrzymał tragedię, która wtedy mogła się wydarzyć. Teraz jednak nikt nie zajął Dana, bo wszyscy byli w traktorze atakowanym przez niego lub kogoś innego. – Widziałeś tu kogoś oprócz nas? – chłopiec pokręcił głową.
– Czasami dziadek mi nie pozwala wsiadać to traktor nie chce odpalić – odpowiedział patrząc w bok i wciskając ręce w kieszenie swoich ogrodniczek.