11.11.2022, 22:30 ✶
Klątwa żywiołów, cóż nie była błogosławieństwem Merlina. Heather radziła sobie z nią jakotako, bardziej tako niż jako. Przy jej dość wybuchowym charakterze panowanie nad nią bywało naprawdę trudne. Nie mogła sobie pozwalać na taką niesubordynację, szczególnie, że pracowała w BUMie, gdyby coś takiego przydarzyło się jej na służbie, mogłaby wylecieć, nie chciała tego. Wystarczy, że wyrzucili ją już z Harpii, potrzebowała tej pracy. Może nie ze względów finansowych, jednak miała świadomość, że rodzice się na nią wkurzą, jeszcze odetną jej pieniądze, jeśli nie zagrzeje dłużej tego miejsca.
Co dzisiaj wyprowadziło ją z równowagi? Gadanie matki na temat tego, że źle się prowadza, że powinna znaleźć sobie lepsze towarzystwo od tych wszystkich biedaków, którymi się otaczała. Mogła unikać tych fotoreporterów, ale nie sądziła, że zrobią jej zdjęcia, jak upija się ze swoimi przyjaciółmi do nieprzytomności. Powinna trochę bardziej uważać. No, ale była młoda, musiała się wyszaleć, kiedy jak nie teraz? Do matki nie do końca docierały te argumenty. Jakoś tak wyszło, że wybuchła. Pękła, a jej pokój ponownie zalała woda. Dobrze, że rodzice mieli wykupione porządne ubezpieczenie od zalewania okolicznych sąsiadów.
Usłyszała pukanie do drzwi. To musiał być Flint, którego rodzice wynajęli do tego, by pracować z nią nad działaniem klątwy. Otworzyła mu drzwi i wpuściła mężczyznę do środka. Uśmiechnęła się promiennie, gdy go zobaczyła. Dobrze wyglądał, zresztą jak zawsze. Heather trochę się zawstydziła, dlaczego pracownik wynajęty przez jej rodziców musiał być takich przystojny? Nie do końca mogła się skupić w jego towarzystwie, no ale trudno.
- Cześć Castiel.- Głos jej trochę drgnął. Uścisnęła jego dłoń na przywitanie. - Nie zgadniesz!- Właściwie było to dość oczywiste, bo zazwyczaj jej wybuchy były związane z komentarzami rodzicielki. - Matka, znowu zaczęła ględzić, nie wytrzymuje z tymi jej komentarzami. Nie wiem, czy widziałeś Czarownicę, ponoć zrobili mi jakąś sesję w nieodpowiednim momencie.- Nie żeby ją to specjalnie ruszało, zdecydowanie gorzej znosiła to wszystko Jane.
- Co masz w tej walizce?- Zaciekawił ją przedmiot, który trzymał w dłoni, czyżby jakieś nowe cuda, które miały pomóc z jej klątwą? Nawet jej to nie przeszkadzało, że była obiektem eksperymentów. Może przyda się na coś nauce!
Co dzisiaj wyprowadziło ją z równowagi? Gadanie matki na temat tego, że źle się prowadza, że powinna znaleźć sobie lepsze towarzystwo od tych wszystkich biedaków, którymi się otaczała. Mogła unikać tych fotoreporterów, ale nie sądziła, że zrobią jej zdjęcia, jak upija się ze swoimi przyjaciółmi do nieprzytomności. Powinna trochę bardziej uważać. No, ale była młoda, musiała się wyszaleć, kiedy jak nie teraz? Do matki nie do końca docierały te argumenty. Jakoś tak wyszło, że wybuchła. Pękła, a jej pokój ponownie zalała woda. Dobrze, że rodzice mieli wykupione porządne ubezpieczenie od zalewania okolicznych sąsiadów.
Usłyszała pukanie do drzwi. To musiał być Flint, którego rodzice wynajęli do tego, by pracować z nią nad działaniem klątwy. Otworzyła mu drzwi i wpuściła mężczyznę do środka. Uśmiechnęła się promiennie, gdy go zobaczyła. Dobrze wyglądał, zresztą jak zawsze. Heather trochę się zawstydziła, dlaczego pracownik wynajęty przez jej rodziców musiał być takich przystojny? Nie do końca mogła się skupić w jego towarzystwie, no ale trudno.
- Cześć Castiel.- Głos jej trochę drgnął. Uścisnęła jego dłoń na przywitanie. - Nie zgadniesz!- Właściwie było to dość oczywiste, bo zazwyczaj jej wybuchy były związane z komentarzami rodzicielki. - Matka, znowu zaczęła ględzić, nie wytrzymuje z tymi jej komentarzami. Nie wiem, czy widziałeś Czarownicę, ponoć zrobili mi jakąś sesję w nieodpowiednim momencie.- Nie żeby ją to specjalnie ruszało, zdecydowanie gorzej znosiła to wszystko Jane.
- Co masz w tej walizce?- Zaciekawił ją przedmiot, który trzymał w dłoni, czyżby jakieś nowe cuda, które miały pomóc z jej klątwą? Nawet jej to nie przeszkadzało, że była obiektem eksperymentów. Może przyda się na coś nauce!