13.10.2023, 20:07 ✶
W tamtym momencie żałował, że nie ma przy nim Vespery - panna Rookwood powinna zobaczyć górujące nad nimi słońce i księżyc, dzień i noc, poczuć... to; to wszechogarniające, nienazwane poczucie ulgi, harmonii i jedności. Z meandrów wspomnień wyłonił się purpurowy namiot rozstawiony pośród pól lawendy na południu od Paryża, oszałamiający zapach szałwii i podniszczone karty tarota rozkładane przez rozedrgane dłonie ekscentrycznej Włoszki. Słońce i Księżyc - wielka radość, lecz także wielkie kłopoty. Wówczas nie pojmował znaczenia wyłożonych przed nim kart; był naiwny, nierozważny i odrobinę pijany.
— Chyba dla własnego zdrowia musiałbym się wyprowadzić z Londynu w trybie ekspresowym — rzucił bez większego zastanowienia — Chociaż nie byłoby to takie złe. Mógłbym zamieszkać w Dolinie. W pewnym sensie to już mój drugi dom.
Z rosnącym zdziwieniem, lecz także wstydem odbijającym się w onyksie oczu wysłuchiwał tego, co Erik miał do powiedzenia. Czy aż tak łatwo było przejrzeć Perseusa? Czyż ojciec nie uczył go przez całe życie powściągliwości nie tylko w czynach, lecz także słowach? Czyżby był aż tak krnąbrnym uczniem? Niekiedy zachowywał się jak chłopiec, który postanowił, że na złość rodzicom odmrozi sobie uszy. Niekiedy nie dostrzegał, że w ten sposób krzywdzi tylko samego siebie.
— Byłbyś dobrym magipsychiatrą — odparł z szelmowskim uśmiechem drgającym na pobladłych wargach — Nie myślałeś o tym, aby się przebranżowić?
Zaraz jednak ramiona uniosły się w bezgłośnym westchnieniu, zaś na twarzy pojawił się gryumas świadczący o tym, że Perseus o czymś intensywnie myśli. Chwycił Erika za ramię i dyskretnie odciągnął Erika od rozmawiających nieopodal kobiet.
— Być może mam tendencję do chowania głowy w piasek, ale są rzeczy, którym muszę wreszcie stawić czoła — zniżył głos do szeptu — Zdaję sobie sprawę z tego, że ostatnie tygodnie nie były dla ciebie łaskawe, ale czy poczyniłeś coś w kierunku... omawianego podczas naszego ostatniego spotkania? Może moglibyśmy za jakiś czas znów się zobaczyć i skonfrontować to, co przez ten czas udało się nam dowiedzieć?
Odsunął się od Erika z udawaną beztroską, zupełnie tak, jakby w ogóle nie przytaczał tak poważnego tematu i pochylił się nad stołem.
— Ależ smakowicie wyglądają te sałatki! Co jest w tej? Brokuły?
— Chyba dla własnego zdrowia musiałbym się wyprowadzić z Londynu w trybie ekspresowym — rzucił bez większego zastanowienia — Chociaż nie byłoby to takie złe. Mógłbym zamieszkać w Dolinie. W pewnym sensie to już mój drugi dom.
Z rosnącym zdziwieniem, lecz także wstydem odbijającym się w onyksie oczu wysłuchiwał tego, co Erik miał do powiedzenia. Czy aż tak łatwo było przejrzeć Perseusa? Czyż ojciec nie uczył go przez całe życie powściągliwości nie tylko w czynach, lecz także słowach? Czyżby był aż tak krnąbrnym uczniem? Niekiedy zachowywał się jak chłopiec, który postanowił, że na złość rodzicom odmrozi sobie uszy. Niekiedy nie dostrzegał, że w ten sposób krzywdzi tylko samego siebie.
— Byłbyś dobrym magipsychiatrą — odparł z szelmowskim uśmiechem drgającym na pobladłych wargach — Nie myślałeś o tym, aby się przebranżowić?
Zaraz jednak ramiona uniosły się w bezgłośnym westchnieniu, zaś na twarzy pojawił się gryumas świadczący o tym, że Perseus o czymś intensywnie myśli. Chwycił Erika za ramię i dyskretnie odciągnął Erika od rozmawiających nieopodal kobiet.
— Być może mam tendencję do chowania głowy w piasek, ale są rzeczy, którym muszę wreszcie stawić czoła — zniżył głos do szeptu — Zdaję sobie sprawę z tego, że ostatnie tygodnie nie były dla ciebie łaskawe, ale czy poczyniłeś coś w kierunku... omawianego podczas naszego ostatniego spotkania? Może moglibyśmy za jakiś czas znów się zobaczyć i skonfrontować to, co przez ten czas udało się nam dowiedzieć?
Odsunął się od Erika z udawaną beztroską, zupełnie tak, jakby w ogóle nie przytaczał tak poważnego tematu i pochylił się nad stołem.
— Ależ smakowicie wyglądają te sałatki! Co jest w tej? Brokuły?
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory