14.10.2023, 00:15 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.10.2023, 00:16 przez Sarah Macmillan.)
Spojrzenie Macmillan było pozbawione fałszu, ale wyrażało naprawdę niewiele poza tym, że badała wzrokiem jego aparycję. Nie z jakąś niechęcią, ale i nie z ciekawością, po prostu mu się przyglądała, jakby chciała lepiej poznać to, co ukazywała jego twarz poza skośnymi źrenicami... Ciekawe, czy Pops obiecał im, że Macmillanowie zdejmą to z niego. W zamian za to, że weźmie ją sobie za żonę.
Nie odpowiedziała mu od razu, tylko skinęła głową w kierunku wnętrza, jakby miała zaraz powiedzieć: „rozgość się”, ale jej usta opuściła innego rodzaju propozycja.
- Napijesz się czegoś? Jesteś barhdziej typem nalewki pigwowej czy Tokaj Aszú?
A może był bardziej typem: nie mam dla ciebie czasu, uciekam stąd, skoro nie masz nic ciekawego do powiedzenia, to też była jakaś wskazówka w gruncie rzeczy...
Niezależnie od tego, czy wybrał jedno z krzeseł przy wysepce, fotel czy kanapkę przy małym stoliku herbacianym, czy może stał obok niej jak taki słup soli, Macmillan mówiła do niego, chcąc wyjaśnić, po co w ogóle wysłała mu to zaproszenie, skoro się nie domyślił po „chcę zadać ci pytania”. A może zapomniała napisać o tym w liście? Sformułowała to inaczej? Nie miała już przed sobą tej cholernej kartki, więc...
- Oficjalne spotkania mają to do siebie, że wszyscy zachowują się na nich zupełnie inaczej, niż kiedy się ich widzi w czte'y oczy. Widząc się z tobą wcześniej, mogę więc poznać przynajmniej dwie twarze, jakie przybie'asz, zanim ostatecznie 'ozważę, czy chcę zostać twoją żoną, czy jednak wolę wyjechać i wypasać owce w Lascaux. Piękna mieścina swoją dhrogą, nie wiem, dlaczego nie uczą nas tego na histo'ii magii, ale tamtejsze malowidła naskalne to najsta'sze i jedne z najlepiej zachowanych tego typu 'eliktów pszeszłości.
I tak szczerze, to chociaż plotła i plotła jak zawsze, to ten cały Rowle już teraz ją trochę przerażał. Z jednej strony człowiek chciał mu powiedzieć, żeby się na niego przestał patrzeć w ten sposób, a z drugiej - czy to nie było trochę niegrzeczne, przecież (no, przynajmniej tak zakładała) sam sobie nie wybrał losu bycia jaszczurem, tak jak ona sobie nie wybrała tego, że była zdrowo pierdolnięta w głowę. Nie można było ludzi oceniać po klątwach.
Nie odpowiedziała mu od razu, tylko skinęła głową w kierunku wnętrza, jakby miała zaraz powiedzieć: „rozgość się”, ale jej usta opuściła innego rodzaju propozycja.
- Napijesz się czegoś? Jesteś barhdziej typem nalewki pigwowej czy Tokaj Aszú?
A może był bardziej typem: nie mam dla ciebie czasu, uciekam stąd, skoro nie masz nic ciekawego do powiedzenia, to też była jakaś wskazówka w gruncie rzeczy...
Niezależnie od tego, czy wybrał jedno z krzeseł przy wysepce, fotel czy kanapkę przy małym stoliku herbacianym, czy może stał obok niej jak taki słup soli, Macmillan mówiła do niego, chcąc wyjaśnić, po co w ogóle wysłała mu to zaproszenie, skoro się nie domyślił po „chcę zadać ci pytania”. A może zapomniała napisać o tym w liście? Sformułowała to inaczej? Nie miała już przed sobą tej cholernej kartki, więc...
- Oficjalne spotkania mają to do siebie, że wszyscy zachowują się na nich zupełnie inaczej, niż kiedy się ich widzi w czte'y oczy. Widząc się z tobą wcześniej, mogę więc poznać przynajmniej dwie twarze, jakie przybie'asz, zanim ostatecznie 'ozważę, czy chcę zostać twoją żoną, czy jednak wolę wyjechać i wypasać owce w Lascaux. Piękna mieścina swoją dhrogą, nie wiem, dlaczego nie uczą nas tego na histo'ii magii, ale tamtejsze malowidła naskalne to najsta'sze i jedne z najlepiej zachowanych tego typu 'eliktów pszeszłości.
I tak szczerze, to chociaż plotła i plotła jak zawsze, to ten cały Rowle już teraz ją trochę przerażał. Z jednej strony człowiek chciał mu powiedzieć, żeby się na niego przestał patrzeć w ten sposób, a z drugiej - czy to nie było trochę niegrzeczne, przecież (no, przynajmniej tak zakładała) sam sobie nie wybrał losu bycia jaszczurem, tak jak ona sobie nie wybrała tego, że była zdrowo pierdolnięta w głowę. Nie można było ludzi oceniać po klątwach.
she is passion embodied,
a flower of melodrama
in eternal bloom.
a flower of melodrama
in eternal bloom.