— Jeśli Pani będzie chciała przyjść prosiłbym o wysłanie sowy albo podanie informacji o swojej wizycie przez mojego syna. Z pewnością mu się spodobają. — Zwrócił się w pierwszej kolejności do Brenny, uznając że tak będzie dogodnie dla wszystkich. Niespodziewane wizyty potrafiły być niekiedy bardzo miłym zaskoczeniem, jednak to zależało od osoby ją składającej, pory dnia i tego, czy będzie ona przypadać w ich dniu wolnym od pracy czy wręcz przeciwnie. Niektórych gości nie wypadało przyjmować w trakcie pracy albo tuż po niej, bez niezbędnego odświeżenia się.
Byli podróżnikami, jak i przodkowie... którzy opłynęli kawał świata podczas odkrywczo-łupieżczych wypraw. O ich korzeniach wypowiadał się zawsze z nieukrywaną dumą w głosie. Nie należało mylić go mylić z wyższością. Nie dzielił ludzi na lepszych i gorszych z powodu urodzenia, nie patrzył na nich wyniośle. Wiedzę, jaką posiadała pochodząca z Egiptu czarownica, uważał za naprawdę budzącą podziw. To samo byłby w stanie powiedzieć o Islandii, którą znał jak własną kieszeń. Natomiast oni w Kraju Faraonów byli zaledwie na dwa tygodnie. Dagur ze swoim olbrzymim wzrostem nie wszędzie mógł wejść.
— Oboje wiemy, że tylko konie piją wodę. — Zaśmiał się gromko do Hjalmara. W ich domu na co dzień piło się piwo, natomiast mocniejsze alkohole pojawiały się na specjalną okazję. Potrzebny był im umiar, zwłaszcza że byli w otoczeniu innych mieszkańców Doliny Godryka. Będą mogli sobie pofolgować dopiero jak impreza się rozwinie, choć jeśli skończą pod stołem to zostaną wzięci na języki a jego kobieta, będąca matką Hjalmara i trzech córek, zadba o to aby o tym łatwo nie zapomnieli.
— Chcę ich spróbować. — Stojąc w pobliżu swojego pierworodnego i przyjaciół wyraził chęć spróbowania pączków, jednocześnie starając się je zlokalizować na tym stole oraz oszacować ile powinien ich zjeść. Przyniesione przez panią Figg pączki raczej były w standardowym rozmiarze i przez swoje gabaryty jeden standardowy pączek to dla niego mało. Jeden znacznie większy pączek niż wszystkie normalne w zupełności mu wystarczyłby. Dagura akurat ucieszyło to, że ktoś odważył się sięgnąć po przyniesiony przez jego syn prawdziwy specjał choć nie potrafił przewidzieć, czy komuś ten specjał przypadł do gustu czy wręcz przeciwnie.
— Nawet po dwóch — Odparł na słowa swojego syna, wiedząc że sam musi nalać sobie podwójną porcję tego trunku. Napełnił kieliszek i ostrożnie podsunął go swojemu synowi. Natomiast jeszcze chodzi o siebie to napełnił do połowy swój róg. Było to wbrew tradycji, jednak musiał pójść na pewne ustępstwa. — Dobry wieczór. — Przywitał się z Connorem i Blair. Wydawali się być zmieszani albo nawet smutni zamiast się radować.