14.10.2023, 17:01 ✶
Może czasami faktycznie bywałem zbyt bezpośredni, ale lata różnorakich doświadczeń nieco zaburzały mi ocenę sytuacji, czy coś było aż zanadto, czy jeszcze nie. Właściwie, gdybym może się nad tym pochylił, nieco zastanowił, może faktycznie by się wydało czymś nie na miejscu, zbyt natarczywym, ale przy Elaine straciłem dżentelmeńską gardę, gdyż była nader otwarta na świat. Zapewne w przyszłości - bliższej bądź dalszej - to właśnie to miało zniszczyć jej dziecięcą naiwność, beztroskę i te szczere uśmiechy, tak naprawdę pokazać jej brutalność męskiego świata. Wszystko zależało od tego, na jakie osoby trafi na swojej drodze... Niestety, nie miałem na to wpływu, a też nie miałem motywacji by zamykać ją pod szklaną kopułą. Szczególnie, że byłem pewien, że to również zmyłoby blask z jej twarzy. Ach, ten świat. Tak niedobrze i tak też było źle.
Zaśmiałem się pod nosem, słysząc te wszystkie pytania.
- Obawiam się, że nie zaspokoję twoich pytań - odparłem, odstawiając szklankę z lemoniadą na stolik. Tak tu spokojnie, zaskakująco cicho jak na obóz cyrkowy. Ale z pewnością nie było tak cicho jak na naszym zamku. Tam to istniało apogeum ciszy i spokoju, przynajmniej kiedy nie musiałem tracić nerwów.
- Niestety również nie znam się na roślinach ani ich pielęgnacji, ale... Jak tylko będzie w Keswick albo w jego okolicach, jak najbardziej czuj się mile widziana w mojej posiadłości. Specjalnie dla ciebie urządzimy specjalną audiencję u ogrodnika i jestem pewien, że wtedy wszelkie pytania na temat kwiatów, kolorów i insektów zostaną wyczerpująco rozwiane - odparłem tak całkiem poważnie, patrząc na tę niewinną buźkę dziewczęcia. Momentami przypominała mi nawet małżonkę z czasów naszej młodości. Nie ujmowałem jej urody, gdyż wciąż trzymała się zniewalająco i wciąż miałem na nią niesamowitą ochotę. Za kilka dni wracała do domu i jakoś nie mogłem się doczekać tej mojej kochanej zołzy.
- Nie chciałbym cię jednak zostawić w niesmaku, bez opowieści, to powiem ci, moja droga, że ostatnio usłyszałem o nowym duchu w Hogwarcie... Pamiętasz Hogwart, o którym ci opowiadałem podczas naszej pierwszej rozmowy? Szkołę Magii i Czarodziejstwa? - dopytałem, bo nie byłem pewien, gdzie powinienem zacząć swe opowieści, na którym momencie, czy coś może powtórzyć, czy raczej kontynuować. Mieliśmy czas, a przynajmniej ja wyjątkowo miałem, więc mogliśmy sobie porozmawiać. Tak o wszystkim i o niczym, głównie mało istotnym, gdyż Elaine Bell raczej nie posiadała informacji, które mogłyby okazać się dla mnie cennymi.
Zaśmiałem się pod nosem, słysząc te wszystkie pytania.
- Obawiam się, że nie zaspokoję twoich pytań - odparłem, odstawiając szklankę z lemoniadą na stolik. Tak tu spokojnie, zaskakująco cicho jak na obóz cyrkowy. Ale z pewnością nie było tak cicho jak na naszym zamku. Tam to istniało apogeum ciszy i spokoju, przynajmniej kiedy nie musiałem tracić nerwów.
- Niestety również nie znam się na roślinach ani ich pielęgnacji, ale... Jak tylko będzie w Keswick albo w jego okolicach, jak najbardziej czuj się mile widziana w mojej posiadłości. Specjalnie dla ciebie urządzimy specjalną audiencję u ogrodnika i jestem pewien, że wtedy wszelkie pytania na temat kwiatów, kolorów i insektów zostaną wyczerpująco rozwiane - odparłem tak całkiem poważnie, patrząc na tę niewinną buźkę dziewczęcia. Momentami przypominała mi nawet małżonkę z czasów naszej młodości. Nie ujmowałem jej urody, gdyż wciąż trzymała się zniewalająco i wciąż miałem na nią niesamowitą ochotę. Za kilka dni wracała do domu i jakoś nie mogłem się doczekać tej mojej kochanej zołzy.
- Nie chciałbym cię jednak zostawić w niesmaku, bez opowieści, to powiem ci, moja droga, że ostatnio usłyszałem o nowym duchu w Hogwarcie... Pamiętasz Hogwart, o którym ci opowiadałem podczas naszej pierwszej rozmowy? Szkołę Magii i Czarodziejstwa? - dopytałem, bo nie byłem pewien, gdzie powinienem zacząć swe opowieści, na którym momencie, czy coś może powtórzyć, czy raczej kontynuować. Mieliśmy czas, a przynajmniej ja wyjątkowo miałem, więc mogliśmy sobie porozmawiać. Tak o wszystkim i o niczym, głównie mało istotnym, gdyż Elaine Bell raczej nie posiadała informacji, które mogłyby okazać się dla mnie cennymi.