14.10.2023, 20:50 ✶
Grabiła sobie, a jeszcze brakowało tego by przesadzała. Była przesłodka i przeurocza ta moja Pandorka, ale to tylko potwierdzało moją teorię na temat tego, że ten przebrzydły chłopak wziął ją uwiódł dobrymi słówkami, a kto wie, jeśli teraz nie skrzywdził, to potem jak najbardziej skrzywdzi i nie będzie z tej mojej przesłodkiej i przeuroczej Pandorki nic, tylko kulka depresji i rozpaczy, a na to jako ojciec nie zamierzałem pozwolić. Dziewczyna kompletnie sobie nie zdawała sprawy z tego, jaki świat bywał podły, żyła w bańce mydlanej i jeszcze śmiała mi tu scenki odgrywać z jedzeniem ptysi. Nie wiem, gdzie zrobiłem błąd, ale zarówno Laurent, jak i Pandora nie traktowali mnie poważnie. Za bardzo ich rozpieściłem i teraz miałem za swoje. Wchodzili mi na głowę, szydzili sobie, a tak nie mogło być.
- Co robi Laurent, to robi Laurent... Nie możesz oceniać siebie w tych samych kategoriach co jego i nawet nie waż mi się tu, droga panno, śmiać w twarz, bo to poważna sprawa jest - odparłem, delikatnie uderzając otwartą dłonią z biurko. Potrzebowałem jakoś odreagować by przypadkiem nie wybuchnąć. Jeszcze byłem spokojny. Jeszcze. Ale te dzieciaki mi nie pomagały, szczególnie kiedy Pandorka używała takiego słowa jak seks. Toć powinna mieć uszy zasłaniane w takich sytuacjach, opaska na oczy, nie wiem, trelle-morelle zaklęciem jej rzucić byleby nie była gorszona, ale to ona mówiła o tych seksach i pocałunkach, i jak miałem zebrać myśli, kiedy jawnie się przyznawała do tych randek i to nie tylko jednej, ale ich niezliczonej masy?
Wypuściłem z płuc powietrze, tak ze świstem.
- Jestem głową tego rodu, a ty jesteś moją pierworodną, Pandoro. Na dodatek masz zaszczyt być kobietą, a skoro jesteś już taka dorosła i taka dojrzała, to doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, że kobiety zawsze mają bardziej przewalone, jeśli chodzi o opinię publiczną... - zacząłem swój wywód, ale prawda była taka, że nie zamierzałem jej oddawać jakiemukolwiek z własnych egoistycznych pobudek. Pandorka była moją córeczką, córeczką-tatusia. Nie zabierze mi jej żaden błazen. Nawet żaden typowany przez Aydayę.
Aż mnie nosiło od środka. Musiałem wiedzieć wszystko, inaczej nie zaznam spokoju.
- Tłumacz się, ilu ich było, kto to był, gdzie były te randki. Muszę być przygotowany z całym sztabem ludzi, a to wszystko po to, bo masz jakieś fanaberie... Jak ci tak szybko do małżeństwa, to proszę bardzo, Aydaya z chęcią wciśnie cię w suknię ślubną. Dobrze wiesz, że już od dawna gaszę jej zapały. Dla ciebie! - odparłem, uciekając się z tej całej swojej bezradności do gróźb. Tak, Aydaya przyjedzie, pokaże listę kawalerów dla Pandorki i od razu jej się odechce facetów. To dobry plan.
- Co robi Laurent, to robi Laurent... Nie możesz oceniać siebie w tych samych kategoriach co jego i nawet nie waż mi się tu, droga panno, śmiać w twarz, bo to poważna sprawa jest - odparłem, delikatnie uderzając otwartą dłonią z biurko. Potrzebowałem jakoś odreagować by przypadkiem nie wybuchnąć. Jeszcze byłem spokojny. Jeszcze. Ale te dzieciaki mi nie pomagały, szczególnie kiedy Pandorka używała takiego słowa jak seks. Toć powinna mieć uszy zasłaniane w takich sytuacjach, opaska na oczy, nie wiem, trelle-morelle zaklęciem jej rzucić byleby nie była gorszona, ale to ona mówiła o tych seksach i pocałunkach, i jak miałem zebrać myśli, kiedy jawnie się przyznawała do tych randek i to nie tylko jednej, ale ich niezliczonej masy?
Wypuściłem z płuc powietrze, tak ze świstem.
- Jestem głową tego rodu, a ty jesteś moją pierworodną, Pandoro. Na dodatek masz zaszczyt być kobietą, a skoro jesteś już taka dorosła i taka dojrzała, to doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, że kobiety zawsze mają bardziej przewalone, jeśli chodzi o opinię publiczną... - zacząłem swój wywód, ale prawda była taka, że nie zamierzałem jej oddawać jakiemukolwiek z własnych egoistycznych pobudek. Pandorka była moją córeczką, córeczką-tatusia. Nie zabierze mi jej żaden błazen. Nawet żaden typowany przez Aydayę.
Aż mnie nosiło od środka. Musiałem wiedzieć wszystko, inaczej nie zaznam spokoju.
- Tłumacz się, ilu ich było, kto to był, gdzie były te randki. Muszę być przygotowany z całym sztabem ludzi, a to wszystko po to, bo masz jakieś fanaberie... Jak ci tak szybko do małżeństwa, to proszę bardzo, Aydaya z chęcią wciśnie cię w suknię ślubną. Dobrze wiesz, że już od dawna gaszę jej zapały. Dla ciebie! - odparłem, uciekając się z tej całej swojej bezradności do gróźb. Tak, Aydaya przyjedzie, pokaże listę kawalerów dla Pandorki i od razu jej się odechce facetów. To dobry plan.