– Ciekawe jaka jest. O ile jest jego córką. Tego nie wiemy. – powiedziała cicho przyglądając się dziewczynie uważniej.
Maya za szybko nie nawiązywała znajomości z ludźmi. Oczywiście w szkole poznała Peppe i kilka innych dziewczyn, ale udało się jej to na drugim roku dopiero i przypadkiem. To Świnka jest bardziej od podejmowania znajomości z innymi ludźmi i wkręcania w nie właśnie jej. Zerknęła na swoją przyjaciółkę i się uśmiechnęła subtelnie, delikatnie. Poprawiła kosmyk włosów i zachichotała cicho.
– Nie o to mi chodzi. Czemu oni chcą się bić? – sprecyzowała zasłaniając usta żeby się za bardzo nie śmiać.
– Czemu oni są wrogami? I jak siostra mogła zrobić to własnemu bratu? – zapytała marszcząc się zaciekawiona. Może i dobrze, że tu przyszła? Opowie o tym swoim ciotką, że ludzie robią takie rzeczy z takich powodów. Lepiej było się wroga zawczasu pozbyć w skuteczny sposób niż bawić się w pojedynkowanie. Takie pojedynki nie miały żadnego sensu, ponieważ honor i tak już został im odebrany, sponiewierany. Peppa miała rację – nawet jak Lestrange wygra nic to nie da. – Rozumiem i lepiej nie kontynuuj tego wywodu – skrzywiła się brzydko i pokręciła głową na samą myśl, aby coś takiego miało miejsce.
Wzięła od niej lornekę, aby przyjrzeć się Laurencowi. Skrzywiła się znowu i oddała ją przyjaciółce.
– Aha… ciekawe – pokiwała głową i również się zaśmiała. Dziwnie się czuła będąc wśród takich wydarzeń. Do niedawna jeszcze siedziała na zajęciach i odrabiała lekcje, a teraz była na pojedynku. To było ekscytujące.