Edwardowi powiedział od razu, że sam pojawi się w restauracji o umówionej godzinie. Spóźnił się delikatnie, ale zauważył, że wybranej przez jego brata dziewczyny jeszcze nie było. Uśmiechnął się pod nosem, bo albo odmówiła, albo coś się stało i może nie dotrze, ALBO też jej na tym nie zależało. Otoczka, którą wokół tego spotkania stworzył jego brat była cholernie tajemnicza. Nie chciał mu powiedzieć kim miała być ta osoba, nie chciał mu powiedzieć nawet nazwiska rodu, co było makabrycznie podejrzane. Stolik był postawiony w zacisznym miejscu, stało tam dwóch mężczyzn, którzy ewidentnie byli wynajęci do pilnowania jego i wybranki. Przyzwoitki. Tak, bo zbałamuci dziewczynę, której nawet nie chce za żonę. Prychnął w myślach. Wokół stoliki były puste, co oznaczało, że zapewne zostały również wynajęte. Usiadł na miejscu. Miał na sobie w miarę przyzwoity strój szyty na miarę, bo innego by nie dostał. Nie chciał też zrobić wstydu swojej rodzinie, aby ta mała niecnota, która miała się tu zjawić nie rozpowiadała plotek, że jest niewychowanym gburem. Porozwala trochę dookoła rzeczy, po mlaszcze, aby jej przeszkodzić i się rozejdą z wielkim NIE na ustach.
Wcisnął długie nogi pod mały stolik, odmówił wina, ale zamówił whisky. Gdy dziewczyna się nie zjawiała miał zamiar wyjść na fajkę i wrócić do domu. Podrygiwał nogą nerwowo, bo już mu się chciało jarać, ale nie chciał podnosić tyłka tylko po to, aby za chwilę wrócić. Oboje mieli mieć przy sobie coś niebieskiego na znak, że to o nich chodzi, ale Edward powiedział, że jak tylko ją zobaczy to będzie wiedział, że to właśnie o nią chodzi. Wkurzało go to, że tak cholernie musiało być tajemnicze.
Swojego ojca nienawidził za to, że pozwolił przejąć tę rolę Edwardowi. Vincent myślał, że jak jego ojciec jest już na tyle stary, aby zrezygnować powoli z biznesu to i upiecze mu się z aranżowanym małżeństwem. Chciał się za nie zabrać dopiero bliżej czterdziestki, albo jak upora się z kłusownikami. Teraz nie miał głowy na to, aby zajmować się jakąś babą i starać się znosić jej zachcianki. Znając Edwarda wybrał mu jakąś niunię, która leci na jego hajs. Tu się zdziwisz smarku zawalony! Nic nie dostaniesz! Będziesz harować w stajni, taka będzie nasza kolejna randka jak się dzisiaj nie zrazisz.