• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 Dalej »
[ 03.06.1972 ] – I don't want you

[ 03.06.1972 ] – I don't want you
Call me the Villain
You should see me in a crown
Your silence is my favorite sound
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wiecznie znudzona i zblazowana mimika okrywa płaszczem wyraziste kości policzkowe, pełne usta i oczy tak głęboko piwne, jakby sama piana morska wyrzucona na brzeg w nich mieszkała. Koścista aparycja jest podkreślona wielokroć przez wysoki wzrost, sięgający wybitnym stu siedemdziesięciu sześciu centymetrom. Zdecydowanie bardziej kanciasta, aniżeli kobieca - porusza się, jak i nosi, po męsku. Nosi za sobą ciężką woń piżmowych perfum, głos ma zupełnie niemelodyjny, niski i ochrypły.

Lycoris Black
#6
15.10.2023, 20:36  ✶  

Na bogów, ich relacja zatrzymała się w czasie sielsko hogwardzkim, gdy strzeliste zamczysko wyznaczało im granice, polany świadczyły o wolności, a języki słońca miło otulały wnętrze biblioteki, pełnej wirującego, miałkiego pyłu – kurzu przedwiecznych ksiąg. Zaklęci w tej jednej milionowej wszechświata, mogli wracać do dusznych chwil dzielonych na dwoje, a zbudowanych z półmisku rywalizacji i szczypty tego niewiadomego napięcia, które od zawsze budowało się między nimi bezsłownie. To nie tak, że nie lubiła Prewetta; mogłaby go utopić w łyżce wody, ale następnie prawdopodobnie byłaby pierwszą, wyławiającą go z odmętów piekielnych, spod bram samego Hadesu. Kąciki jej ust zadrżały niezauważalnie, skłaniając wargi do wygięcia się w nieznaczny, raptem cień uśmiechu – stalowe zblazowanie jednak, prędko zdmuchnęło zeń pyłek przyjacielskości, na powrót ujmując oblicze w standardowej formie nieprzystępności.

Nie lubiła ludzi, więc pracowała z trupami. Jedyną personą, którą znieść mogła na połach związanych niechybnie z pracą, była Cynthia Flint – stażystka, która została pod skrzydłami Lycoris na rozciągłość miesięcy; wiedziała, jaką kawę pija Lycoris, była punktualna, zdolna i spostrzegawcza i choć Black nie okazywała jej często nici sympatii – tożsamo perfekcyjna w działaniach, blondwłosa zjawa, zaskarbiła sobie pewną przychylność. Większość stażystów od niej uciekało; obejmowało inną drogę na korytarzach ministerialnych – Cynthia była jednak zgoła inna.

– Wolę mieć w sobie robaka, niż okrągłe nic, jak ty – odparowała, nie pozwalając jego żartowi w pełni wybrzmieć w przestrzeni. Wbijała w niego jeszcze przez moment baczne spojrzenie czujnych tęczówek, zupełnie jakby szukała w nich odpowiedzi.

W gruncie rzeczy przyszła tu przecież z własnej woli, wiedziona ciekawością, bo im więcej matka nie chciała jej zdradzić – tym większą ranę ciekawości rozdrapywała. Mogła odmówić; udawało jej się uciekać przed mariażem przez mnogość lat – teraz jednak, coś ją tknęło; sama nie wiedziała, czemu zdecydowała się wykrzesać z siebie odrobinę angażu. Teraz wiedziała, że był to błąd; wiedziony przeznaczeniem błąd.

– Wiem, że nawykłeś do panien, które zbyt wiele nie myślą, ale rozmawiasz ze mną – sarknęła w odpowiedzi na jego stwierdzenie.

Wyładniała od czasów Hogwartu; nie była już nieporadną dziewczyną o długich kończynach i włosach spiętych w niedbały kok – stała się kobietą w pełnej krasie, potrafiącą kokietować, o falach splątanych pukli spływających po ramionach, dużych, piwnych oczach i urokliwie wykrojonych wargach. Można ją było określić, jako ładną, to określenie jednak nie wydawało się dostatecznym. Aura, która wokół niej zataczała koła, mówiła o dominacji; nawet perfumy, które mościły się w zgięciu łabędziej szyi, roztaczały woń ciężką i piżmową.

– Na moją matkę powiedzieć można wiele, ale nie jest idiotką. Gdyby zapowiedziała, z kim to spotkanie ma być aranżowane, wiedziała, że najprędzej obdarzyłabym ją śmiechem, niż potraktowała poważnie. Myślę, że twój brat także nie jest w ciemię bity, co jest odrobinę szokujące, skoro to TWÓJ brat – odparła, a gdy została przed nią postawiona szklanka z whisky, zatopiła w niej wargi.

Przecież ona nie przeżyje tego spotkania bez wstawienia się.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Lycoris Black (2588), Vincent Prewett (3077)




Wiadomości w tym wątku
[ 03.06.1972 ] – I don't want you - przez Vincent Prewett - 15.10.2023, 17:56
RE: [ 03.06.1972 ] – I don't want to want you any more - przez Lycoris Black - 15.10.2023, 18:12
RE: [ 03.06.1972 ] – I don't want you - przez Vincent Prewett - 15.10.2023, 19:18
RE: [ 03.06.1972 ] – I don't want you - przez Lycoris Black - 15.10.2023, 19:42
RE: [ 03.06.1972 ] – I don't want you - przez Vincent Prewett - 15.10.2023, 20:14
RE: [ 03.06.1972 ] – I don't want you - przez Lycoris Black - 15.10.2023, 20:36
RE: [ 03.06.1972 ] – I don't want you - przez Vincent Prewett - 16.10.2023, 14:09
RE: [ 03.06.1972 ] – I don't want you - przez Lycoris Black - 16.10.2023, 15:40
RE: [ 03.06.1972 ] – I don't want you - przez Vincent Prewett - 16.10.2023, 16:16
RE: [ 03.06.1972 ] – I don't want you - przez Lycoris Black - 18.10.2023, 17:15
RE: [ 03.06.1972 ] – I don't want you - przez Vincent Prewett - 19.10.2023, 14:40
RE: [ 03.06.1972 ] – I don't want you - przez Lycoris Black - 18.11.2023, 18:09
RE: [ 03.06.1972 ] – I don't want you - przez Vincent Prewett - 20.11.2023, 17:50

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa