12.11.2022, 02:10 ✶
Właściwie Heath też wypadło z głowy to, że ten bal był charytatywny. Skupiła się raczej na tym, żeby się pokazać, popić, później ewentualnie przetańczyć całą noc i wyśmienicie się bawić w towarzystwie swojego przyjaciela. Przemówienie gospodarzy przypomniało jej o tym, że powinna też zostawić tu trochę galeonów. W gazetach na pewno będą pisać o tym, kto ile wydał. Musiała się pokazać! To, że większość z licytowanych rzeczy była jej właściwie do niczego nie potrzebna, to inna sprawa.
- Takie podejście mi się podoba!- Sięgnęła po kolejny kieliszek z szampanem. Zupełnie nie przeszkadzało jej to, że wszyscy się na nich patrzą. Ważne, żeby spoglądali - nie liczył się powód dla którego to robili, tylko to, że byli w centrum zainteresowania. Zarzuciła sobie nogę na nogę, sukienka, którą wybrała na ten wieczór była dosyć krótka, więc Ci bardziej uważni obserwatorzy mogli zobaczyć jej udo, a może nawet trochę więcej niż udo? Zależy jak dobrze się przyglądali. - Znasz mnie przecież, alkoholu nie odmawiam, nigdy. - Nie powinien być to powód do dumy, jednak Heather najwyraźniej to imponowało.
- Mam nadzieję, że się nie spinasz. Widziałam twoje rodzeństwo, możemy im zniknąć z oczu, jeśli chcesz.- Nie chciała, żeby Cameron czuł się nieswojo. Może sama nie miała rodzeństwa, jednak podejrzewała, że w ich towarzystwie jest kimś zupełnie innym niż przy niej. Wiadomo, jak to jest - przy rodzinie trzeba udawać osobę choć trochę ułożoną.
Kiedy Lupin ujął jej dłoń i przyłożył ją do swoich ust odchyliła się do tyłu i przeczesała palcami rude włosy. - Co Ty byś beze mnie zrobił?- a raczej ja bez Ciebie, tego jednak nie wypowiedziała na głos. Naprawdę cieszyła się, że to właśnie on jej tutaj towarzyszy. Niewiele było osób, przy których mogła się czuć tak bardzo swobodnie. - Właśnie, Charlie, wiesz, Christie mi coś przelotnie wspominała, że się tu pojawią.- Powiedziała również nieco ciszej. - Może zmienili plany, ale nie sądzę, żeby Charlie przegapiłby okazję do zalania się w trupa za darmo.- Bardzo dobrze znała nastawienie przyjaciela do takich wydarzeń. - Zastanawiam się w ogóle, czy ktoś w te noc pracuje, z tego, co widzę jest tu pełno ludzi od nas z roboty.- Nie ma się w sumie co dziwić, pewnie Longbottom zaprosili wszystkich znajomych, żeby zapełnić te krzesła.
- Pomidory w sumie to całkiem dobry pomysł, może jeszcze jajkami?- Zastanawiała się, czym gorzej było by oberwać. - Pewnie mają ochronę, jakby ktoś czymś w nich rzucił, to miałby przesrane. Chętnie bym to sprawdziła, ale pracuję z Brenną i obawiam się, że mogłoby się to źle skończyć.- Może gdyby wypiła trochę więcej szampana nie miałaby takich oporów, jak na razie jednak była zbyt trzeźwa na takie akcje. Jeśli zaś znowu wracamy do szampana, to sięgnęła po kolejny kieliszek. Zamierzała się szybko wstawić i płynąć.
- Jakaś dziunia, licytuje ze mną, przebijać to?- Wood miała to do siebie, że lubiła wygrywać, nie czekając więc nawet na odpowiedź Camerona wyprostowała się na krześle, a później krzyknęła, może trochę zbyt głośno. - 100 galeonów! - Nie zamierzała bawić się w półśrodki, w końcu mogła szastać pieniędzmi.
- Ładnemu we wszystkim ładnie Cammi.- Posłała mu kolejny uśmiech tego wieczoru. - Właściwie, długie włosy to też nie jest głupi pomysł, mogłabym Cię za nie szarpać.- Próbowała go sobie w nich wyobrazić. - Chcesz te spinkę?- Zapytała jeszcze, tym razem poważnie, bo gdyby tylko powiedział, że chce, to by mu ją kupiła. - Nauczylibyśmy się czegoś nowego! Idealnie! - Dobrze, że to on miał być obiektem eksperymentów, a nie ona.
- Takie podejście mi się podoba!- Sięgnęła po kolejny kieliszek z szampanem. Zupełnie nie przeszkadzało jej to, że wszyscy się na nich patrzą. Ważne, żeby spoglądali - nie liczył się powód dla którego to robili, tylko to, że byli w centrum zainteresowania. Zarzuciła sobie nogę na nogę, sukienka, którą wybrała na ten wieczór była dosyć krótka, więc Ci bardziej uważni obserwatorzy mogli zobaczyć jej udo, a może nawet trochę więcej niż udo? Zależy jak dobrze się przyglądali. - Znasz mnie przecież, alkoholu nie odmawiam, nigdy. - Nie powinien być to powód do dumy, jednak Heather najwyraźniej to imponowało.
- Mam nadzieję, że się nie spinasz. Widziałam twoje rodzeństwo, możemy im zniknąć z oczu, jeśli chcesz.- Nie chciała, żeby Cameron czuł się nieswojo. Może sama nie miała rodzeństwa, jednak podejrzewała, że w ich towarzystwie jest kimś zupełnie innym niż przy niej. Wiadomo, jak to jest - przy rodzinie trzeba udawać osobę choć trochę ułożoną.
Kiedy Lupin ujął jej dłoń i przyłożył ją do swoich ust odchyliła się do tyłu i przeczesała palcami rude włosy. - Co Ty byś beze mnie zrobił?- a raczej ja bez Ciebie, tego jednak nie wypowiedziała na głos. Naprawdę cieszyła się, że to właśnie on jej tutaj towarzyszy. Niewiele było osób, przy których mogła się czuć tak bardzo swobodnie. - Właśnie, Charlie, wiesz, Christie mi coś przelotnie wspominała, że się tu pojawią.- Powiedziała również nieco ciszej. - Może zmienili plany, ale nie sądzę, żeby Charlie przegapiłby okazję do zalania się w trupa za darmo.- Bardzo dobrze znała nastawienie przyjaciela do takich wydarzeń. - Zastanawiam się w ogóle, czy ktoś w te noc pracuje, z tego, co widzę jest tu pełno ludzi od nas z roboty.- Nie ma się w sumie co dziwić, pewnie Longbottom zaprosili wszystkich znajomych, żeby zapełnić te krzesła.
- Pomidory w sumie to całkiem dobry pomysł, może jeszcze jajkami?- Zastanawiała się, czym gorzej było by oberwać. - Pewnie mają ochronę, jakby ktoś czymś w nich rzucił, to miałby przesrane. Chętnie bym to sprawdziła, ale pracuję z Brenną i obawiam się, że mogłoby się to źle skończyć.- Może gdyby wypiła trochę więcej szampana nie miałaby takich oporów, jak na razie jednak była zbyt trzeźwa na takie akcje. Jeśli zaś znowu wracamy do szampana, to sięgnęła po kolejny kieliszek. Zamierzała się szybko wstawić i płynąć.
- Jakaś dziunia, licytuje ze mną, przebijać to?- Wood miała to do siebie, że lubiła wygrywać, nie czekając więc nawet na odpowiedź Camerona wyprostowała się na krześle, a później krzyknęła, może trochę zbyt głośno. - 100 galeonów! - Nie zamierzała bawić się w półśrodki, w końcu mogła szastać pieniędzmi.
- Ładnemu we wszystkim ładnie Cammi.- Posłała mu kolejny uśmiech tego wieczoru. - Właściwie, długie włosy to też nie jest głupi pomysł, mogłabym Cię za nie szarpać.- Próbowała go sobie w nich wyobrazić. - Chcesz te spinkę?- Zapytała jeszcze, tym razem poważnie, bo gdyby tylko powiedział, że chce, to by mu ją kupiła. - Nauczylibyśmy się czegoś nowego! Idealnie! - Dobrze, że to on miał być obiektem eksperymentów, a nie ona.