16.10.2023, 00:44 ✶
Atreus patrzył przez moment na rozłożonego na ziemi menela, który najwyraźniej czuł się już na tyle dobrze, żeby zacząć pyskować. Niesmak całej sytuacji podbijał dodatkowo fakt, że typ sam w ogóle zaczął to bezsensowne gadanie o scenie. Pytanie tylko, czy on tak zawsze miał, że zaczynał konwersacje najchujowszym tekstem swojego życia, a kiedy przeciwnik odpowiadał tym samym tonie, chcąc dostosować się poziomem idiotyzmu, żeby rzeczony kretyn na pewno zrozumiał, to ten wykonywał zwrot o 180 stopni, obrażając w sumie samego siebie. Może go matka nie kochała, albo stary go kopnął w głowę za dzieciaka, zaraz po tym jak upuścił go na ziemię, a może jakaś inna szmata przyzwyczaiła go do tego, że obrażanie samego siebie było najlepszą drogą do wygrania rozmowy, według logiki jeśli sam nie wiesz co robisz, to twój przeciwnik tym bardziej.
Ale dobrze, skoro chciał się bawić w głupie gierki słowne, to Atreus nie zamierzał mu przecież odmawiać. Inna sprawa, że jego odpowiedź nie sprowadzała się do tej słownej. Złapał papierosa w zęby, łapiąc faceta za koszulę czy cokolwiek tam miał na sobie i ponownie zwijając dłoń w pięść. Pewnie mu przy okazji nasypał popiołu na ryj, ale w tym momencie tylko dodawało to uroku całej sytuacji, szczególnie że zaraz złożona do ciosu ręka poszła w ruch, chcąc ponownie obić twarz pyskatej przybłędy.
Nawet w sumie lepiej, że nie zadawał więcej pytań, to ta wzmianka o dzieciakach nie bedących jego niezbyt mu się podobała. Bo to znaczyło, że raczył się pomylić i obić gębę bogu ducha winnemu człowiekowi. Wyglądającemu podejrzanie, owszem, ale wciąż takiemu, który tylko wyszedł sobie na spacer.
- Leżeć i nie wstawać - poprawił go łaskawie i w słowie i w pięści.
Ale dobrze, skoro chciał się bawić w głupie gierki słowne, to Atreus nie zamierzał mu przecież odmawiać. Inna sprawa, że jego odpowiedź nie sprowadzała się do tej słownej. Złapał papierosa w zęby, łapiąc faceta za koszulę czy cokolwiek tam miał na sobie i ponownie zwijając dłoń w pięść. Pewnie mu przy okazji nasypał popiołu na ryj, ale w tym momencie tylko dodawało to uroku całej sytuacji, szczególnie że zaraz złożona do ciosu ręka poszła w ruch, chcąc ponownie obić twarz pyskatej przybłędy.
Nawet w sumie lepiej, że nie zadawał więcej pytań, to ta wzmianka o dzieciakach nie bedących jego niezbyt mu się podobała. Bo to znaczyło, że raczył się pomylić i obić gębę bogu ducha winnemu człowiekowi. Wyglądającemu podejrzanie, owszem, ale wciąż takiemu, który tylko wyszedł sobie na spacer.
- Leżeć i nie wstawać - poprawił go łaskawie i w słowie i w pięści.
Rzut Z 1d100 - 54
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 87
Sukces!
Sukces!