16.10.2023, 01:32 ✶
Crow stał oparty plecami o ścianę, lekko pochylony w tył. Pasował do scenerii, w jakiej go zastała, o wiele bardziej niż do tego tętniącego życiem klubu - kiedy wokół panowała cisza, a jego oblicze skryte było w wieczornym półmroku, mężczyzna wydawał się być spokojny. Oczy miał skupione na trzymanym papierosie, chociaż było w nich coś nieobecnego, jakby utonął we własnej wyobraźni i odpłynął gdzieś daleko poza to co było widzialne dla osób postronnych. Nim się do niego zbliżyła, zaciągnął się jeszcze raz.
Pewnie powinno mu być zimno w tej skórzanej kurtce, którą miał na sobie, ale nawet jeżeli, to nie dawał tego po sobie poznać. Albo rzucał na siebie jakieś zaklęcia, albo przywykł już do marznięcia w imię wyglądania w specyficzny sposób, nawet jeżeli zakrawało to o absurd.
Nie musiała nic mówić, żeby zwrócić na siebie jego uwagę. Kiedy znalazła się na tyle blisko, żeby mrugające światło okolicznej latarni przestało obejmować ją złotą łuną, Crow odwrócił się częściowo w jej kierunku. Na początku nie zrobił nic, spoglądał na nią, jakby musiał najpierw odszukać coś w swojej głowie, a później zawadiacko wyszczerzył zęby i w zaczepny sposób kiwnął głową.
- Ooo, panienka od kamieni - skojarzył ją po chwili, przyjmując wygodniejszą pozycję. - Ty to lubisz gubić się w ciemnych zaułkach. - Nie pamiętał jej imienia, albo nie przedstawiła mu się nigdy... Mgliście pamiętał to, jak podsłuchiwał jej rozmowę rekrutacyjną w jakimś sklepie z eliksirami, ale bardziej niż jej dane, kojarzył szyld z nazwą lokalu. Wyglądała jakoś niemrawo, chociaż znajdowali się obok popularnego klubu. Odkleił się od ściany, stanął na palcach, jakby chciał sprawdzić, czy nikt nie skrada się za jej plecami. Może ktoś się jej tam naprzykrzał?
Pewnie powinno mu być zimno w tej skórzanej kurtce, którą miał na sobie, ale nawet jeżeli, to nie dawał tego po sobie poznać. Albo rzucał na siebie jakieś zaklęcia, albo przywykł już do marznięcia w imię wyglądania w specyficzny sposób, nawet jeżeli zakrawało to o absurd.
Nie musiała nic mówić, żeby zwrócić na siebie jego uwagę. Kiedy znalazła się na tyle blisko, żeby mrugające światło okolicznej latarni przestało obejmować ją złotą łuną, Crow odwrócił się częściowo w jej kierunku. Na początku nie zrobił nic, spoglądał na nią, jakby musiał najpierw odszukać coś w swojej głowie, a później zawadiacko wyszczerzył zęby i w zaczepny sposób kiwnął głową.
- Ooo, panienka od kamieni - skojarzył ją po chwili, przyjmując wygodniejszą pozycję. - Ty to lubisz gubić się w ciemnych zaułkach. - Nie pamiętał jej imienia, albo nie przedstawiła mu się nigdy... Mgliście pamiętał to, jak podsłuchiwał jej rozmowę rekrutacyjną w jakimś sklepie z eliksirami, ale bardziej niż jej dane, kojarzył szyld z nazwą lokalu. Wyglądała jakoś niemrawo, chociaż znajdowali się obok popularnego klubu. Odkleił się od ściany, stanął na palcach, jakby chciał sprawdzić, czy nikt nie skrada się za jej plecami. Może ktoś się jej tam naprzykrzał?
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.