Trixie nie uznawała mugoli za stworzenia specjalnie inteligentne. Przez całe swoje życie była wychowywana w pogardzie do tych ludzi. Nic nie było w stanie zmienić jej zdania. Najchętniej w ogóle, by nie pozostawiła ich przy życiu, jednak wypadało patrzeć szerzej, a te kilka osób mogło im się później przydać. Czego to się nie robi dla Lorda Voldemorta i słuszności sprawy, nawet ona zmieniała swoje nawyki i sposób działania.
Na całe szczęście nie zamierzali tutaj zbyt długo dyskutować i chwycili się ostatniej deski ratunku, którą była ona. Póki co, wszystko szło po jej myśli. To było najważniejsze, oby tak pozostało, a może wreszcie nadejdzie ten dzień, kiedy Czarny Pan doceni jej zaangażowanie w sprawę. Był to jej priorytet.
- Opowiem wam więcej, jeśli tylko chcecie, jednak najpierw musimy szybko opuścić to miejsce. - Dodała jeszcze, bo widziała, że zainteresowała jednego z mugoli swoimi słowami. Już ona się postara o to, żeby przyjęli po spotkaniu z nią odpowiednią narrację. Da to im czas i pozwoli działać, kiedy ministerstwo będzie się zajmowało walka z tymi informacjami. Będą mogli namieszać jeszcze bardziej.
Mugole ruszyli przodem. Trixie zamykała ten orszak. Pilnowała, żeby się na nikogo nie natknęli. Było to ważne, bo cały jej sprytny plan mógł się posypać, a tego zdecydowanie nie chciała.
Przystanęła na moment, bo dostrzegła ruch, na ścieżce obok. Sięgnęła po różdżkę. Nie miała pojęcia, co to, albo kto to, jednak przezorność była w tym momencie ważna. Lepiej zapobiegać, niżeli później się martwić. Mruknęła pod nosem zaklęcie, chciała wyczarować iluzję, która miała ich odciąć od tego, co mógła zobaczyć ta osoba, iluzję lasu, w której nikt się przed nim nie poruszał. Jakby ścianę odcinającą ich od tej osoby, lub stworzenia.
zauroczenie
Akcja nieudana
Sukces!