- To dobrze, niezbyt wesoło by było, jakby ktoś sobie biegał i mówił o tym, co zobaczył. - Jedną z ważniejszych spraw było dbanie o to, żeby postronne osoby nie wiedziały o świecie magii. Mogło to wprowadzić niepotrzebne zamieszanie w mugolskim świecie, musieli dbać o to, żeby wszystko było jak dawniej. Na całe szczęście ministerstwo magii było przygotowane na każdą ewentualność.
- Dzieciak może schować się wszędzie, dawno się nie bawiłam w chowanego. - Czuła, że może to być dosyć problematyczne zadanie, w końcu te małe bąbelki nie mają problemu z tym, żeby wejść w najmniejszą dziurę. Jeśli małoletni był mocno przestraszony mógł skorzystać z okazji i schował się przed całym światem. Oby nie udało mu się znaleźć najlepszej z możliwych kryjówek, szczególnie, że było ciemno - to wcale nie ułatwiało śledztwa.
Wygaszone zostały wszystkie latarnie, żeby mugole nie wiedzieli, co się tutaj dzieje, zapewne zostanie to zrzucone na jakieś problemy z prądem. Musieli działać szybko, tego była pewna, bo dzieciakowi może zrobić się chłodno, albo trafi w niepowołane ręce - tego by nie chcieli.
Ledwo wróciła do pracy, a miała wrażenie, że jest w ciągłym biegu. Musiała się przyzwyczaić do tego wszystkiego od nowa, miesiąc przerwy dosyć mocno ją rozleniwił.
Wsadziła sobie ręce głęboko do kieszeni i czekała, aż Brenna skończy mówić. Na szczęście to ona była jej partnerką, a nie któryś z tych dwóch, nie wyglądali oni w oczach Wood na profesjonalistów. Nie chciało im się chyba za bardzo pracować, bo woleli, żeby Longbottom ściągnęła tu swoją kuzynkę, czyli psa. Całkiem dobry pomysł, jednak dla Rudej było to zwyczajne pójście na łatwiznę.
- To co, dziemy Brenn? - Chciała odłączyć się już od tej dwójki, która stała na przeciwko nich. Wood ruszyła przed siebie całkiem żwawym krokiem. Musieli jak najszybciej znaleźć tego chłopca. - Myślisz, że tam będzie? - Wiedziała, że jej partnerka nie zna odpowiedzi na to pytanie, ale jakoś tak, postanowiła zapytać. - Mam nadzieję, że nic mu się nie stało. - Było to w końcu niewinne dziecko, nie prowadziła jeszcze żadnego śledztwa związanego z dziećmi, więc było to dla niej coś zupełnie innego. Nie spodziewała się też, że dosyć emocjonalnie do tego podejdzie.