Bell zaśmiałby się wielce, gdyby wiedział, jak gęste procesy myślowe wywołał w tym pustym łbie. Kolejny stróż prawa, który nie ogarniał podstawowych zasad życia na ulicy - u nich się nie próbowało wynosić na wyżyny intelektualne w rozmowach o niczym, tak jak na tych ich bankietach i bankiecikach, u nich się sprowadzało każdego rozmówcę do poziomu rynsztoka, a potem pokonywało doświadczeniem.
Bulstrode odkopał z czeluści jego wspomnień tego idiotę, Perseusa Blacka, który go za kompletnie nic próbował pobić w jednej z gorszych dzielnic Londynu. Te bogate paniczyki miały to chyba do siebie, że tatusiowie zmuszali ich do robienia rzeczy, których nie lubili, a potem wyżywali się na kimkolwiek, ale problem Atreusa był o tyle głębszy, że kulawy frajer Perseus uderzając w kogoś, łamał własny knykieć, a uderzenia Aurora... bolały.
- Ty idioto, zdajesz sobie sprawę z tego, że gdyby to był ktoś inny, to byś go zabił takim ciosem w potylicę - warknął, kiedy ten bufon się nad nim pochylał. Flynn spróbował go w tym momencie pchnąć całym ciężarem swojego ciała i przewalić na plecy,
a później przygnieść mu ręce, żeby przytrzymać go w miejscu.
Najgorsze w tym wszystkim było to, że on miał się już tak nie bić, obiecał wszystkim, których kochał, że skończy z życiem w tej ciemnej strefie, ale przecież ten typ kompletnie oszalał i zamierzał okładać po gębie kogoś, kto leżał na ziemi. Co to w ogóle o nim mówiło, że przestępca mający na koncie tyle zabójstw, aby samemu nie być pewnym, ilu ludzi pozbawił ostatniego tchnienia, dostrzegał w Atreusie kompletne zezwierzęcenie?
Jeśli mu się to udało, to powiedział mu jeszcze: ocknij się, panie z gazetek, zanim będzie za późno.
Bulstrode odkopał z czeluści jego wspomnień tego idiotę, Perseusa Blacka, który go za kompletnie nic próbował pobić w jednej z gorszych dzielnic Londynu. Te bogate paniczyki miały to chyba do siebie, że tatusiowie zmuszali ich do robienia rzeczy, których nie lubili, a potem wyżywali się na kimkolwiek, ale problem Atreusa był o tyle głębszy, że kulawy frajer Perseus uderzając w kogoś, łamał własny knykieć, a uderzenia Aurora... bolały.
- Ty idioto, zdajesz sobie sprawę z tego, że gdyby to był ktoś inny, to byś go zabił takim ciosem w potylicę - warknął, kiedy ten bufon się nad nim pochylał. Flynn spróbował go w tym momencie pchnąć całym ciężarem swojego ciała i przewalić na plecy,
Rzut PO 1d100 - 97
Sukces!
Sukces!
a później przygnieść mu ręce, żeby przytrzymać go w miejscu.
Rzut PO 1d100 - 54
Sukces!
Sukces!
Najgorsze w tym wszystkim było to, że on miał się już tak nie bić, obiecał wszystkim, których kochał, że skończy z życiem w tej ciemnej strefie, ale przecież ten typ kompletnie oszalał i zamierzał okładać po gębie kogoś, kto leżał na ziemi. Co to w ogóle o nim mówiło, że przestępca mający na koncie tyle zabójstw, aby samemu nie być pewnym, ilu ludzi pozbawił ostatniego tchnienia, dostrzegał w Atreusie kompletne zezwierzęcenie?
Jeśli mu się to udało, to powiedział mu jeszcze: ocknij się, panie z gazetek, zanim będzie za późno.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.