Avelina nie miała dla niej żadnych słów. Nie potrzebowała się kłócić z jakimiś osobami, które nie miały dla niej żadnego znaczenia w egzystencji na świecie. Paxton zawsze była sama dla siebie, a przyjaciół jakich miała pod swoimi skrzydłami były osoby godne jej uwagi i, które same chciały jej obecności w swoim otoczeniu. Taka mała, smarkata Ślizgonka nie miała znaczenia w jej życiu, była tylko małym pryszczem, który urósł za szybko i chciał pokazać światu, że miał znaczenie w życiu innych ludzi.
Taka mała podpowiedź: nie miała znaczenia.
Paxton nie myślała o tym, że Lorraine uważała ją za konkurencję. Jasne czasami zrobiła jakieś eliksiry dla znajomych, a zwłaszcza dla Rookwooda, który czasami domagał się ich w zbyt dużej ilości zapominając, że Avelina miała jeszcze inne obowiązki, ale robiła to tylko po to, aby utrzeć mu nosa. Był dla niej wyzwaniem, a dzięki temu znalazła w swoim życiu cel. Lubiła to robić, lubiła siedzieć z nosem w bulgoczącym kociołku, lubiła nie rozmawiać z ludźmi i lubiła też nie rozmawiać z Augustusem. Miała nadzieję, że blondwłosa żmija nie zrobi zbyt głośnego rabanu i nikt tu nie przyjdzie, bo jak tak będzie to będzie kiepsko. Wymknęła się tylko po to, aby szybko uzupełnić zapas. Nie potrzebowała ich zbyt wiele, bo wiedziała, że niebawem Augustus skończy szkołę, a wtedy już jej te rzeczy nie będą potrzebne.
Avelina na chwilę oderwała się od zrywania liści, aby spojrzeć na dowód dziewczyny i parsknęła pod nosem. Żałosne. Przeszło jej przez myśl. Osoby słabe broniły się takimi gestami, osoby, które nie miały zbyt wiele mądrych rzeczy do powiedzenia. Czasami wystarczyło po prostu milczeć, aby kogoś pokonać i Avelina czuła się w tym momencie na wygranej pozycji. Wyprostowała się w końcu i spojrzała na dziecinkę przed sobą. Uniosła lekko brew ku górze przyglądając się Ślizgonce uważniej. Mały pryszcz.
– Jesteś aż tak niepewna siebie, że atakujesz wygląd drugiej osoby? Nie uważasz, że to żałosne zachowanie? Uspokój się i bierz, co potrzebujesz. Nie wiem o ci chodzi, ale jesteś w tej samej sytuacji jak ja więc się zamknij, zrób co musisz i wypieprzaj stąd – mruknęła tonem głosu, który niewiele mówił o emocjach. Avelina rzadko się czymkolwiek ekscytowała. Było niewiele osób, które wywoływały u niej więcej emocji niż taka sytuacja z Ślizgonką. – Robisz niepotrzebny hałas, a nie mam zamiaru siedzieć z tobą na szlabanie. Jak tu szłam widziałam prefekta niedaleko na błoniach, więc się przytkaj – dodała jeszcze tym samym, znudzonym szeptem.