16.10.2023, 19:33 ✶
Biedny Ururu. Nawet jesli jego zamiary byly jak najlepsze, nie wzbudzal zaufania. Jeszcze w poprzednim zyciu byl podejrzany, a przeskoczenie w czasie kilku dekad znacznie pogorszylo sprawe. Juz wtedy niektore jego slowa ociekaly archaizmem - teraz bylo to prawie kazde wypowiedziane zdanie. Gdyby jeszcze byl staruszkiem... Ale nie. Stojaca przed nim czarownica mogla go uznac nawet za mlodszego od siebie. W pewnym sensie slusznie, bo w koncu przytomny byl tylko niecale 23 lata.
Obserwowal jej oddechy i proby ogarniecia swojej sytuacji zdrowotnej. Sam rowniez spogladal, czy na jej twarzy nie pojawialy sie niezdrowe rumience, badz lzawienie z oczu. Tak wiele rzeczy moglo sie jej przydazyc po obudzeniu sie w nieznanym miejscu.
- Kadzidla? Oh, to mozliwe. One maja rozne zagadkowe zapachy... Byc moze to zapach tego unosi sie w okolicy...
Dziewczyna chciala juz isc. A mu cos mowilo, zeby jej nie zostawiac. Czy chodzilo o to, ze sam byl w podobnej sytuacji rok temu?
- Wie, panienka... Bylem w podobnej sytuacji. Pewnego dnia obudzilem sie w nieznanym mi miejscu. Wygladalo to, jakby przeprowadzano na mnie jakies eksperymenty magiczne... Sugerowalbym skontaktowanie sie z medykiem. Kto wie, czego sie panienka nawdychala. Moze to tez byly jakies eksperymentalne kadzidla albo narkotyki. Nawet w naszej malej dzielnicy magicznej nie mozna sie czuc bezpiecznie - dodal powaznie, chociaz jego usta wykrzywione byly w naturalnym dla niego usmiechu. - Nie mozna lekcewazyc takich wydarzen, nie wiadomo, jakie symptomy moga sie jeszcze u panienki pojawic w przyszlosci.
Sprzedawal jej same "dobre rady", do ktorych sam sie nie stosowal. Ale z pewnoscia by to uczynil, gdyby nie ta ogromna wyrwa w czasie miedzy porwaniem a obudzeniem sie. Za bardzo sponiewieral go lek, ze zostanie zamkniety jako tajemnicza magiczna anomalia. Sam dokladnie by tak postapil na miejscu Ministerstwa i Munga.
Obserwowal jej oddechy i proby ogarniecia swojej sytuacji zdrowotnej. Sam rowniez spogladal, czy na jej twarzy nie pojawialy sie niezdrowe rumience, badz lzawienie z oczu. Tak wiele rzeczy moglo sie jej przydazyc po obudzeniu sie w nieznanym miejscu.
- Kadzidla? Oh, to mozliwe. One maja rozne zagadkowe zapachy... Byc moze to zapach tego unosi sie w okolicy...
Dziewczyna chciala juz isc. A mu cos mowilo, zeby jej nie zostawiac. Czy chodzilo o to, ze sam byl w podobnej sytuacji rok temu?
- Wie, panienka... Bylem w podobnej sytuacji. Pewnego dnia obudzilem sie w nieznanym mi miejscu. Wygladalo to, jakby przeprowadzano na mnie jakies eksperymenty magiczne... Sugerowalbym skontaktowanie sie z medykiem. Kto wie, czego sie panienka nawdychala. Moze to tez byly jakies eksperymentalne kadzidla albo narkotyki. Nawet w naszej malej dzielnicy magicznej nie mozna sie czuc bezpiecznie - dodal powaznie, chociaz jego usta wykrzywione byly w naturalnym dla niego usmiechu. - Nie mozna lekcewazyc takich wydarzen, nie wiadomo, jakie symptomy moga sie jeszcze u panienki pojawic w przyszlosci.
Sprzedawal jej same "dobre rady", do ktorych sam sie nie stosowal. Ale z pewnoscia by to uczynil, gdyby nie ta ogromna wyrwa w czasie miedzy porwaniem a obudzeniem sie. Za bardzo sponiewieral go lek, ze zostanie zamkniety jako tajemnicza magiczna anomalia. Sam dokladnie by tak postapil na miejscu Ministerstwa i Munga.