Szybko poskładali nogę Victorii, tak że kilkanaście godzin później była w zasadzie gotowa do tego, by pójść na akcję, kiedy Brenna dała jej cynk, że złapani przez nie mężczyźni złapali sypać i że warto się przyczaić. Victoria zgodziła się bez wahania i teraz przyszło jej przewartościowywać tę bezmyślną zgodę, kiedy gapiła się na tyłek Brenny, gdy ta wdrapywała się na dach budynku.
Mogło być gorzej – tak sobie pomyślała Lestrange, po raz kolejny w myślach psiocząc na swój idiotyczny lęk wysokości, który każdorazowo dawał jej do wiwatu. To, że budynek był w zasadzie parterowy bardzo ratowało sytuację, bo czasami zdarzało się jej wdrapywać mniej-więcej na taką wysokość na daszek na ganku, by stamtąd przejść do okna swojego pokoju, Sauriel jej świadkiem… Ale to działo się niezwykle rzadko. Dzisiaj miało stać się znowu, więc… Skończyło się to tak, że się na dach teleportowała, a obecnie – leżała, przez jakiś czas na plecach, kiedy patrząc w gwiazdy myślała sobie o tym, gdzie popełniła błąd… W końcu jednak przewróciła się na brzuch, gdzie leżąc plackiem płasko, ściskając w dłoni swoją różdżkę, gapiła się. I zaciskała zęby. I powtarzała w głowie wszystkie wyliczanki, teksty piosenek, wiersze, a potem ustępy z książek, jakie tylko pamiętała, by nie myśleć o tym, że znajduje się nad ziemią (nie na tyle wysoko, by trzęść się jak galareta, ale wystarczająco, by czuć niepokój). Gapiła się w drzwi budynku, który obserwowali w czwórkę.
– Możesz im kazać przepisywać jakieś teksty – zaproponowała mrukliwie na słowa przyjaciółki, kiedy ta przerwała jej wesołe odliczanie od tysiąca w dół. Zatrzymała się właśnie na 873.
Kameleon się przydawał, chociaż w tej ciemności być może był przesadą, jednak przezorny zawsze ubezpieczony jak to mówią… Victoria też nie była w mundurze, ale ubrała się w ciasno przylegającą czerń. Jej samej wydawało się, że to rzeczywiście było bardzo zmyślne miejsce, kupiec doskonale wiedział co robił, musiał mieć już (nie)przyjemności z brygadzistami.
– Mam nadzieję, że powiedzieli nam wszystko, a nie, że się okaże, że zrobiliśmy coś, co gnoja zaalarmuje – szepnęła po chwili.