Nie sądziła, że jest możliwe, żeby w BUMie był ktoś jeszcze młodszy od niej, jak widać się myliła i można było znaleźć w departamencie osoby jeszcze świeższe. W sumie teraz pewnie sporo osób zostało zatrudnionych z racji na te całe zamieszanie z Voldemortem, Beltane i wszystkim innym. Brakowało rąk do pracy. Musieli dbać o swoich pracowników, Heather zgadzała się z tym, że każdy potrzebował odpoczynku. Miała świadomość, że niektórzy z pracowników posiadali specjalne talenty, nie było sensu jednak nadużywać ich dobroci. Mogło się to skończyć odejściem - w końcu kto chciał ciągle robić nadgodziny, każdy miał prawo do prywatności. Nawet, jeśli była to rodzina Brenny.
- Też mi się tak wydaje. Mógł zostać, gdzieś w okolicy domu, nie sądzę, żeby wyruszył na jakąś wyprawę. - Przynajmniej tak zakładała. Nie do końca znała się na dzieciach, znaczy sama jeszcze trochę była jednym z nich, jednak dawno nie miała w swoim otoczeniu kogoś takiego małego.
- Wydaje mi się, że dzieciaki boją się obcych, pewnie by nie wsiadł z kimś nieznajomym. - Chociaż kto mógł wiedzieć, jak bardzo był właściwie zdesperowany? Wolała jednak trzymać się wersji, że jest gdzieś niedaleko i niedługo go znajdą. Problem się rozwiąże, a one będą mogły napisać raport. Bardzo mocno wierzyła, że właśnie tak będzie, a dzieciak za krótką chwilę będzie z nimi.
- Jasne. - Przejęła kurtkę od swojej partnerki, a później obserwowała, jak ta zmienia się w wilka. Nie było to dla niej nic nowego, bo Charlie również był animiagiem i zdarzało się mu zmieniać przy niej. Zdecydowanie większe wrażenie robiło na niej widmowidzenie Brenny, bo była chyba jedyną osobą w jej otoczeniu, która posiadała taką niesamowitą umiejętność.
Wood nachyliła się przed wilczycą, żeby dać jej złapać trop. Sama również zaczęła uważnie się rozglądać, bo może i jej uda się dostrzec cokolwiek. Nie miała co prawda takich specjalnych zdolności, ale często widziała więcej. Była szukającą, miała sokoli wzrok.
percepcja
Sukces!
Sukces!