Cóż, wcześniej też ludzie młodzi trafiali do Brygady, każdy bowiem przecież musiał kiedyś zacząć, jednak Wood miała wrażenie, że teraz jest ich jakoś więcej, a może to tylko pozory. Nie jej to było oceniać, przecież ona sama pracowała tu ledwie od kilku miesięcy.
- Musimy to sobie zwizualizować, to tak będzie. Trzeba przyciągać dobry bieg wydarzeń. - Dodała jeszcze. Miała nadzieję, że pozytywnym myśleniem ściągną na tego chłopca nieco szczęścia. Nie miała pojęcia, jakby zareagowała, gdyby nie udało im się go znaleźć. Zresztą wolała o tym nie myśleć, dużo prościej, a zarazem przyjemniej by było, jeśli wszystko poszłoby po ich myśli.
Ruda przez chwilę obserwowała wilka, który znajdował się przed nią. Miała wrażenie, że jest nieco zdezorientowany. Być może to miejsce było pełne różnych zapachów? Kto wie, ile osób się tutaj przewijało w ciągu dnia.
Zajęła się jednak swoim zdaniem. Uważnie rozglądała się po okolicy, gdy coś przykuło jej uwagę. Dziura w ogrodzeniu, niewielka, jednak dzieciak mógłby się w niej zmieścić. Podeszła bliżej, wtedy zauważyła odcisk buta na ziemi. Malutki, to musiał być bardzo mały człowiek. Czyżby poszedł właśnie tędy?
Już miała zawołać swoją partnerkę, jednak ta była szybsza. Znalazła się obok Wood w swojej ludzkiej postaci. - Piwo ładnie pachnie. - Zaczęła od tego. - Co do rumianku to się zgodzę, też nie lubisz? - Jakby ich gusta zapachowe były w tym momencie takie istotne.
- Zobacz Brenn, tu jest odcisk stopy. - Przesunęła się w bok od ogrodzenia, żeby Longbottom również mogła zobaczyć jej znalezisko. - Musiał się tędy prześlizgnąć. - Nie czekała też specjalnie na rozwój sytuacji, tylko wskoczyła na ogrodzenie, żeby przez nie przejść. - Musimy iść dalej. - Chłopiec na pewno był w okolicy.