• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 Dalej »
[ 03.06.1972 ] – I don't want you

[ 03.06.1972 ] – I don't want you
Call me the Villain
You should see me in a crown
Your silence is my favorite sound
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wiecznie znudzona i zblazowana mimika okrywa płaszczem wyraziste kości policzkowe, pełne usta i oczy tak głęboko piwne, jakby sama piana morska wyrzucona na brzeg w nich mieszkała. Koścista aparycja jest podkreślona wielokroć przez wysoki wzrost, sięgający wybitnym stu siedemdziesięciu sześciu centymetrom. Zdecydowanie bardziej kanciasta, aniżeli kobieca - porusza się, jak i nosi, po męsku. Nosi za sobą ciężką woń piżmowych perfum, głos ma zupełnie niemelodyjny, niski i ochrypły.

Lycoris Black
#10
18.10.2023, 17:15  ✶  

Absurdalna w całej swojej obraźliwej krasie – budziła grozę i niejaki postrach na ministerialnych korytarzach, bo potrafiła nagadać przykrości ot tak, bez powodu; przyzwyczajona do bycia raczej samotnym wilkiem, aniżeli stadną sarną, posiadała ripostę na większość treści wymierzanych w jej stronę ostrzem; nic jej nie powstrzymywało od osiągania wymierzonych celów, a Vincent Prewett przez długi czas tym celem był. Nie dawała mu nigdy satysfakcji, nie pozwalała, aby samozadowolenie kwitło w jego duszy – bardziej okrutna, aniżeli statyczna, nie pozwalała obliczu barwić się różanym pąsem tudzież filuternym uśmiechem. Autentyczna i prawdziwa jednocześnie, sprowadzała na manowce tych, którzy zechcieli wniknąć głębiej. A w głębi Lycoris łatwo było utonąć.

Spodziewała się niepewnego siebie arystokraty pod krawatem, ujrzała jednak jego – równie obraźliwego wobec lica wszechświata, co ona sama. Nie przyznałaby się do tego na głos, jednak obrót spraw wykrzesał z niej liche pokłady ciekawskości – po Hogwarcie wszak, ich drogi rozeszły się zupełnie, obierając trasy, które nie miały prawa się przeciąć. Ona zajęła się trupami, on zaś magicznymi stworzeniami – nie posiadali wspólnego mianownika, a jednak coś igrało w jej piwnych tęczówkach, gdy spoglądała na niego ze stoickim spokojem. Było w nim coś buńczucznie niebezpiecznego, a ona nade wszystko ukochała sobie uniesienia wiedzione adrenaliną prędko mknącą żyłami.

Było wiele rzeczy, do których by się nie przyznała. Na przykład to, że jego uśmiech był miękki i lepki jak miód; że marszczył brwi w sposób zarysowany wyraźnie na kanwie wspomnień; że był taki, jakiego go pamiętała i choć nic nie kiełkowało nigdy między nimi, czasami przyłapywała się na myślach niepoprawnych.

Ciepło miękko rozlewało się po wnętrzu gdy patrzył na nią w ten sposób.

Z uwagi na stalowe oblicze, była bardziej artefaktem goszczącym w muzeum; z przemykania niezauważoną z kolei, bardziej przypominała mary umykające człowieczym dłoniom. Nie zmieniwszy pozycji, wciąż umiejscawiając brodę na splecionych dłoniach, wspartych łokciami na śliskiej powierzchni stołu, przyglądała mu się wyjątkowo nachalnie.

Lycoris w końcu nigdy nie przywykła do bycia poprawną.

– Szalenie – odparła tonem tak martwym, jak mumie schowane pod powłoką sarkofagu. Żaden mięsień na jej twarzy nie drgnął ani o jotę, wraz z słowem sączącym się z pełni warg.

– Ludzie robią rzeczy z trzech powodów. Z ciekawości, konieczności bądź powinności – rzekła enigmatycznie. – Możesz wykazać się tą jedną szarą komórką obijającą się o ściany czaszki i zgadnąć, co mną kierowało. – Zmrużyła oczy bacznie, dogaszając jątrzącą się końcówkę papierosa w popielniczce.

– Byłam po prostu ciekawa. Na ogół matka usiłowała posyłać mnie na spotkania z kawalerami, o których wszystko wiedziałam. Zapamiętaj to słowo – usiłowała. Tym razem nie chciała mi powiedzieć absolutnie nic, a ja uznałam to za interesujące. Domyślam się, że ciebie nie będzie tak łatwo spławić jak szpakowatego Rowle’a czy krępego Slughorna – urwała, ważąc słowa. – Jestem wybitna w odstraszaniu od siebie ludzi.

– I uważam to za zaletę – dodała po lichej przerwie, umieszczając szpilki wzroku gdzieś między jego tęczówkami a policzkami.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Lycoris Black (2588), Vincent Prewett (3077)




Wiadomości w tym wątku
[ 03.06.1972 ] – I don't want you - przez Vincent Prewett - 15.10.2023, 17:56
RE: [ 03.06.1972 ] – I don't want to want you any more - przez Lycoris Black - 15.10.2023, 18:12
RE: [ 03.06.1972 ] – I don't want you - przez Vincent Prewett - 15.10.2023, 19:18
RE: [ 03.06.1972 ] – I don't want you - przez Lycoris Black - 15.10.2023, 19:42
RE: [ 03.06.1972 ] – I don't want you - przez Vincent Prewett - 15.10.2023, 20:14
RE: [ 03.06.1972 ] – I don't want you - przez Lycoris Black - 15.10.2023, 20:36
RE: [ 03.06.1972 ] – I don't want you - przez Vincent Prewett - 16.10.2023, 14:09
RE: [ 03.06.1972 ] – I don't want you - przez Lycoris Black - 16.10.2023, 15:40
RE: [ 03.06.1972 ] – I don't want you - przez Vincent Prewett - 16.10.2023, 16:16
RE: [ 03.06.1972 ] – I don't want you - przez Lycoris Black - 18.10.2023, 17:15
RE: [ 03.06.1972 ] – I don't want you - przez Vincent Prewett - 19.10.2023, 14:40
RE: [ 03.06.1972 ] – I don't want you - przez Lycoris Black - 18.11.2023, 18:09
RE: [ 03.06.1972 ] – I don't want you - przez Vincent Prewett - 20.11.2023, 17:50

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa