Guinevere, zgodne ze swoją wcześniejszą myślą, zaczęła nakładać shoarmę dla Tii, gdy ta stwierdziła, ze chętnie spróbuje. Egipcjankę bardzo to zresztą ucieszyło, bo przecież spotkali się tutaj wszyscy, żeby ten ostatni raz zapomnieć o granicach i barierach.
– Tak, stąd – roześmiała się. – Moja matka jest Egipcjanką i tam też się wychowałam – wyjaśniła, żeby już nie było żadnych niedomówień na tym polu.
Tia i Lillian – starała się zapamiętać mrowie nowych imion, a do całej rozmowy dołączyła jeszcze jedna nieznajoma kobieta: Mavelle. I po dwóch słowach już wiedziała, że jest czarownicą tak jak ona, bo zaczęła im tłumaczyć jak to wygląda z tą hipnozą i zapominaniem. Sama zresztą patrzyła na kobietę z zainteresowaniem, bo jak już wspomniała, guzik się znała.
– Chyba cię nie kojarzę – dopiero co usłyszała jej imię od Lily, no ale nikt ich sobie nie przedstawił, na szczęście Ginny nie miała takich problemów i nie była onieśmielona tym, że właściwie wszyscy tutaj są dla niej zupełnie obcy i jest w nieznajomym dla niej miejscy. – Ginevra McGonagall – przedstawiła się ciemnowłosej i dwóm mogolkom, które miały odwagę podejść. – Ale możecie mówić po prostu Ginny – choć rzecz jasna mówienie pełnym imieniem zupełnie jej nie przeszkadzało. Chociaż imię w oryginalnej pisowni miała bardzo fikuśne, to naprawdę była z niego dumna. – Strasznie mi przykro – powiedziała i podała Tii shoarmę w picie. – Dla nas to też dość niezrozumiałe zjawisko. Nigdy nie natknęłam się na nic podobnego, chociaż widziałam teksty o tygodniu lata w zimie, albo innych dziwacznych zjawiskach, jak drzewa rosnące korzeniami do góry – przyznała kobietom i uśmiechnęła się smutno. – Kto wie, może jeszcze zobaczycie coś z tego w snach – powiedziała jeszcze i zamyśliła się. – Jestem tutaj pierwszy raz, nie wiem nawet czy będę umiała sama trafić do domu, a co dopiero jak stąd uciec bokiem… – choć może jakby je przemienić w zwierzęta i zabrać na swoich skrzydłach… Ginevra zapatrzyła się na nie z zastanowieniem, a potem znowu jej oczy padły na księżyc. Teraz poczuła znowu coś dziwnego… Taką dziwną samotność… Nie umiała tego wyjaśnić, skoro przed momentem czuła się inaczej i niewiele się zmieniło. Wręcz zakręciło jej się w głowie. Z tego uczucia wyrwały ją kolejne słowa Mavelle, na które zachichotała.
– Tak, tak, da się, hahaha – Ginnny, na ten przykład… doskonale wiedziała jak coś takiego zrobić… – Też się tak dziwnie czujecie? – zapytała jednak zamiast kontynuować temat.