18.10.2023, 18:46 ✶
Wspomnienia z czasów Hogwartu zaszumiały w głowie Perseusa, rozlewając się w ustach znajomym smakiem kremowego piwa. Mimowolnie oblizał wargi, jakby chciał pozbyć się z nich piany. Uśmiechnął się szeroko, zaś oczy wypełnił blask.
— Moja wróżba się sprawdziła — oświadczył z dumą, lecz wyraz jego twarzy sugerował, że nie chce zagłębiać się w szczegóły. Przepowiednią mianowicie był szlaban, który jeszcze tego samego wieczora dostał za włóczenie się po zamku w trakcie ciszy nocnej i utrata dziesięciu punktów przez Slytherin. Ten prefekt z Gruffindoru bez powodu się do mnie przyczepił, opowiadał później wszystkim, stawiając się w roli ofiary i podsycając niechęć kolegów do Domu Lwa. — Od tego czasu mam bardzo... ambiwalentny stosunek do wróżbiarstwa, że tak się wyrażę.
Wsłuchiwał się w głos Erika i wpatrywał w jego twarz, w aureolę jaką dogasający dzień tworzył wokół jego jasnych włosów i choć rozumiał już wcześniej, dlaczego Elliott spojrzał właśnie w stronę Longbottoma. Sam również poczuł w jego towarzystwie osobliwą słabość; odwrócił więc zawstydzony wzrok, czując się w tamtej chwili jak najgorszy rodzaj człowieka - ten, który zdradza przyjaciela.
— Gdy już zostaniesz Misterem Magii, możesz otworzyć Deptak Magipsychiatrii — zarzucił szelmowsko — Gdybyś potrzebował dyrektora, to wiesz, do kogo uderzyć!
Zaraz też spoważniał, zniżając swój głos do konspiracyjnego szeptu.
— Tak, chyba wiem co masz na myśli — westchnął ciężko — Dziękuję za twoją pomoc. Jesteś nieoceniony, Eriku.
Prędka zmiana tematu miała na celu odwrócenie uwagi osób trzecich. W końcu komu chciałoby się przysłuchiwać dwójce mężczyzn rozprawiających o warzywach w sałatce? Poza tym, Perseus naprawdę zgłodniał.
— Och, ależ mój drogi, aż tak radykalnie, to nie! Zaraz do sałatki dorzucę sobie coś mięsnego, albowiem powiadam, mięso jest cennym źródłem... — urwał, bowiem wtedy, zupełnie nagle, radość zgasła. Głosy zdawały się przycichnąć, sylwetki otaczających go ludzi odsunęły się od niego, zaś żołądek skurczył się boleśnie. Ciałem Blacka wstrząsnął dreszcz; poruszył się niespokojnie, jakby chciał strząsnąć lodowate szpony ze swoich ramion, jednak one zdążyły się już na nich zacisnąć, przebić przez skórę i napełnić poczuciem porażki.
Samotność.
Znał dobrze Samotność.
I Samotność znała też Perseusa.
Była pustym mieszkanie na poddaszu kamienicy.
Laską ciążącą mu w dłoni.
Obrączką, którą ukochany wsuwał na palec innej kobiety.
Opuszczonym gołębim gniazdem w lukarnie.
Zamglonymi ulicami Londynu w październikowy wieczór.
Tętniącym życiem mostem nad Sekwaną w letnie południe.
Może tak miało być. Może moim przeznaczeniem nie jest życie z ludźmi, a obok nich.
Pojedyncza łza spłynęła po marmurowej twarzy.
— Moja wróżba się sprawdziła — oświadczył z dumą, lecz wyraz jego twarzy sugerował, że nie chce zagłębiać się w szczegóły. Przepowiednią mianowicie był szlaban, który jeszcze tego samego wieczora dostał za włóczenie się po zamku w trakcie ciszy nocnej i utrata dziesięciu punktów przez Slytherin. Ten prefekt z Gruffindoru bez powodu się do mnie przyczepił, opowiadał później wszystkim, stawiając się w roli ofiary i podsycając niechęć kolegów do Domu Lwa. — Od tego czasu mam bardzo... ambiwalentny stosunek do wróżbiarstwa, że tak się wyrażę.
Wsłuchiwał się w głos Erika i wpatrywał w jego twarz, w aureolę jaką dogasający dzień tworzył wokół jego jasnych włosów i choć rozumiał już wcześniej, dlaczego Elliott spojrzał właśnie w stronę Longbottoma. Sam również poczuł w jego towarzystwie osobliwą słabość; odwrócił więc zawstydzony wzrok, czując się w tamtej chwili jak najgorszy rodzaj człowieka - ten, który zdradza przyjaciela.
— Gdy już zostaniesz Misterem Magii, możesz otworzyć Deptak Magipsychiatrii — zarzucił szelmowsko — Gdybyś potrzebował dyrektora, to wiesz, do kogo uderzyć!
Zaraz też spoważniał, zniżając swój głos do konspiracyjnego szeptu.
— Tak, chyba wiem co masz na myśli — westchnął ciężko — Dziękuję za twoją pomoc. Jesteś nieoceniony, Eriku.
Prędka zmiana tematu miała na celu odwrócenie uwagi osób trzecich. W końcu komu chciałoby się przysłuchiwać dwójce mężczyzn rozprawiających o warzywach w sałatce? Poza tym, Perseus naprawdę zgłodniał.
— Och, ależ mój drogi, aż tak radykalnie, to nie! Zaraz do sałatki dorzucę sobie coś mięsnego, albowiem powiadam, mięso jest cennym źródłem... — urwał, bowiem wtedy, zupełnie nagle, radość zgasła. Głosy zdawały się przycichnąć, sylwetki otaczających go ludzi odsunęły się od niego, zaś żołądek skurczył się boleśnie. Ciałem Blacka wstrząsnął dreszcz; poruszył się niespokojnie, jakby chciał strząsnąć lodowate szpony ze swoich ramion, jednak one zdążyły się już na nich zacisnąć, przebić przez skórę i napełnić poczuciem porażki.
Samotność.
Znał dobrze Samotność.
I Samotność znała też Perseusa.
Była pustym mieszkanie na poddaszu kamienicy.
Laską ciążącą mu w dłoni.
Obrączką, którą ukochany wsuwał na palec innej kobiety.
Opuszczonym gołębim gniazdem w lukarnie.
Zamglonymi ulicami Londynu w październikowy wieczór.
Tętniącym życiem mostem nad Sekwaną w letnie południe.
Może tak miało być. Może moim przeznaczeniem nie jest życie z ludźmi, a obok nich.
Pojedyncza łza spłynęła po marmurowej twarzy.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory