• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 8 9 10 11 12 … 16 Dalej »
[listopad 1970] Cienie rosną

[listopad 1970] Cienie rosną
Keeper of Secrets
I am not actually tired, but numb and heavy, and can't find the right words.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 182cm wzrostu Cain jest przeciętnej budowy osoby, która coś tam ćwiczy - nie chudy, nie wielce umięśniony. Ma ciemnobrązowe włosy i oczy barwy burzowych chmur, tak ciemne, że z daleka mogą wydawać się czarne. Jego zainteresowane otoczeniem spojrzenie podkreślone jest wiecznymi worami pod oczami.

Cain Bletchley
#2
18.10.2023, 23:37  ✶  

Tu było... ładnie. Otoczenie dzikiej natury zawsze wprawiało Caina w dyskomfort i podziw jednocześnie. Nie był zupełnym ignorantem na uroki natury, były super, też lubił sobie popatrzeć na piękne morze, czy tam inne góry... Natomiast kiedy widział nadmiar zieleni zastanawiał się, czy jeśli zaraz się dwa razy nie obróci to już nie będzie wiedział, gdzie w sumie się znajduje. Nie zmieniało to tego, że było tu po prostu ładnie. Nawet zawalone rudery w takim otoczeniu zamiast stanowić obrzydliwy element, bo szpecący, krajobrazu to tylko dodawała mu uroku. Chodziło o pewien dysonans, o pewną różnicę tego, że zieleń kwitnie, a tu coś butwieje, rozkłada się...

Tak prawdzie mówiąc bardziej był rozbawiony całą tą otoczką tajemnicy, jaka była w to wszystko wplątywana niż zdziwiony tym, co zostało mu zaprezentowane i wyjaśnione. Szok? Zdziwienie? "Well... cool." Co innego mógłby powiedzieć i jak niby to lepiej skomentować niż wzruszeniem ramion? Jeśli widziało się za dużo to w końcu niektóre rzeczy przestawały być tajemnicą. Po prostu. Z Brenną, Patrickiem i Alastorem widywał się zaś zdecydowanie zbyt często, słuchał ich za długo i spędzał odrobinę za wiele czasu, żeby grać deb... nie, w zasadzie na to, żeby grać debila nigdy nie było niczego za długo czy za wiele. Bo udawał, że nic nie wie, niczego nie widzi, kciuk w górę i do przodu. To były osoby, którym przecież ufał. Zgoda, Brennie może niekoniecznie, ona chyba zamiast każdego normalnego człowieka urodziła się w łonie wypełnionym zamiast wodą... czy cokolwiek tam wypełniało... to łono, w którym ona leżała były same eliksiry energetyzujące. To było wręcz nienormalne, ile ta kobieta miała energii i jak wszędzie jej było pełno. Mimo to - przyjemnie się koło niej pracowało w BUMie. Albo właśnie - głównie dlatego. Cain całkiem lubił, kiedy inni wyrywali się naprzód, bo jemu na bieganie nie starczało zazwyczaj sił. Zresztą pewnie potknąłby się o własną sznurówkę.

- Brenna Longbottom, ależ jestem zaskoczoony. - Widział aury. Widział również nici. Tym nie mniej - tak, był zaskoczony widokiem Brenny tak bardzo, że aż wcale i nawet nie silił się na to, żeby to udawać. Za to prawie podskoczył razem z nią, kiedy tak się zdziwiła jego obecnością. - Już? Albo dopiero? To była formalność, wiesz. - Rozejrzał się po wnętrzu z ciekawością, zastanawiając się, ile tak naprawdę osób przemierzało te mury, kto się tutaj znał, kogo on jeszcze nie znał, kogo dane mu będzie poznać? - Znasz mnie, wystarczyło mi powiedzieć, że będę mógł irytować ludzi za darmo. Nie mogłem przegapić takiej przeceny. - Cain potrafił poddymiać już w szkole. Rzucał teksty z dupy, typu "Timothy nosi majtki w słoniki", zaczynała się afera, a jego już nie było, albo stał z boku i zżerał przysłowiowy popcorn. I nikt nie wiedział, czy to faktycznie było z dupy czy Cain mówił prawdę. Nie zmieniło się to w dorosłym życiu. Potrafił wejść do biura, wszyscy piją kawkę, nagle tekst "Nobby Leach wspiera reprezentację Londynu w quidditchu". I afera. A ten się zgadza, ten nie zgadza, a quidditch do dupy! A Cain bierze kawkę, wychodzi, jakby nigdy nic prosto do swojego biureczka. Nie to, że celowo wszystkich chciał krzywdzić - chyba że faktycznie kogoś nie lubił, ooo! Taki Timothy na ten przykład. Teraz już zostało poddymianie tych, którzy się uważali za samą ciemność. Więc kiedy było powiedziane, że można im przeszkodzić - proszę bardzo. Cain już był kupiony.

- Alastor mnie wtajemniczył, więc przyszedłem się rozejrzeć. - Przysiadł na krańcu biurka, spoglądając, co tam kobieta skrobie. Ale nie czytał. Raczej patrzył na biurko, ruch dłoni, na nią - to wszystko. - Dużo pracy, co?



• • •
Sarkazm (rzeczownik) - środek przeciw idiotom. Dostępny bez recepty.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2795), Cain Bletchley (2637)




Wiadomości w tym wątku
[listopad 1970] Cienie rosną - przez Brenna Longbottom - 18.10.2023, 20:17
RE: [listopad 1970] Cienie rosną - przez Cain Bletchley - 18.10.2023, 23:37
RE: [listopad 1970] Cienie rosną - przez Brenna Longbottom - 18.10.2023, 23:48
RE: [listopad 1970] Cienie rosną - przez Cain Bletchley - 19.10.2023, 08:47
RE: [listopad 1970] Cienie rosną - przez Brenna Longbottom - 19.10.2023, 09:05
RE: [listopad 1970] Cienie rosną - przez Cain Bletchley - 19.10.2023, 10:39
RE: [listopad 1970] Cienie rosną - przez Brenna Longbottom - 19.10.2023, 11:05
RE: [listopad 1970] Cienie rosną - przez Cain Bletchley - 19.10.2023, 14:09
RE: [listopad 1970] Cienie rosną - przez Brenna Longbottom - 19.10.2023, 14:56

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa