• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 8 9 10 11 12 … 16 Dalej »
[listopad 1970] Cienie rosną

[listopad 1970] Cienie rosną
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#3
18.10.2023, 23:48  ✶  
W aurze Brenny nie było niepokoju ani rozpaczy. Tak, w dniu, gdy Voldemort ogłosił początek swojej chorej krucjaty, przenikał ją chłód, a obawa o bliskich i ból, że takie rzeczy dzieją się w świecie czarodziejów, zabarwiały otaczającą ją żywą czerwień, odbierając jej intensywność.
Teraz jednak Longbottom była po prostu zdeterminowana. Patrzyła w przyszłość, z przekonaniem – może nieco naiwnym jak na kobietę mającą dwadzieścia pięć lat – że cokolwiek nadejdzie, stawią temu czoła.
A że to widział?
Pewnie by jej to nie przeszkadzało.
Brenna tak naprawdę nie miała wiele do ukrycia. Nie mógł zobaczyć chyba niczego, czego nie byłaby skłonna pokazać.
To miało się zmieniać – bo wojna zmieniała wiele rzeczy, podobnie jak przynależność do Zakonu, sam Zakon był przecież sekretem – ale zawsze była szczera i raczej bezpośrednia, a jedyne, czym nie chwaliła się na prawo i lewo, to widmowidzenie i te wszystkie nieładne rzeczy, jakie widywała w kręgu. Radziła sobie jednak z tym nieźle, i jej aury, znamionującej energiczność, nie pokryła szarość, a smutek czy żal wywołany sprawami, szybko topiła w radości z drobiazgów i w uczuciach wobec przyjaciół. Danielle od małego widywała wszystkie kolory aury Brenny, i wszystkie uczucia, jakie ta miała wobec innych, jak się okazało, to samo robił od jakiegoś czasu Patrick, pewnie niegdyś i Moody (o czym jednak akurat nie wiedziała), Ida w dowolnej chwili mogła przejrzeć jej intencje…
…i to była po prostu część ich natury.
W Hogwarcie nie mogłoby przeszkadzać jej, że Cain może grzebać jej w aurze czy dostrzegać nici powiązań z innymi. Teraz też nie. Jedyna relacja, którą niekoniecznie chciałaby dzielić się ze światem, to nienawiść wobec Borginów, a skoro Bletchley dołączał do Zakonu, to tak naprawdę nie miało wielkiego znaczenia.
Jeśli miał ochotę czytać sobie jej nastroje i relacje z ludźmi, nawet gdyby to oznajmił, nie miałaby w tej chwili nic przeciwko. Może za dwa lata, ale nie teraz.
– Kurde, Cain, mógłbyś postarać się trochę bardziej. Wiesz, chociaż krzyknąć coś w rodzaju „co ty tu robisz?!” albo jakoś tak. Teraz będę płakała w kącie, że jestem nudna i przewidywalna – westchnęła z udawanym smutkiem, przerzucając nogi przez parapet tak, by teraz stopy zawisły nad podłogą, nie kilkanaście metrów nad ziemią. Chociaż no, była przewidywalna. Jak już wiedziałeś, że istnieje Zakon, to się jej tu spodziewałeś. Nudna pod wieloma względami pewnie też.
– I jeszcze teraz mówisz, że masz zamiar ze mną rywalizować? Masz pożyczyć chusteczkę? Otrę łzy albo cię nią uduszę, żeby szybciutko pozbyć się konkurencji – powiedziała, chociaż na usta uśmiech cisnął się jej sam. Nigdy nie miała nic wobec tego typu uwag w wykonaniu Bletchleya. Bawiły ją wręcz. – I jak ci się podoba nasze małe królestwo? – zapytała, odruchowo odrywając spojrzenie od niego, by przesunąć je po pomieszczeniu. A potem uniosła notatnik, o który spytał. – Lista zakupowa. Pomyślałam, że będzie potrzebować trochę rzeczy, skoro ten jebany drań i jego zwolennicy już zaczęli się wszędzie panoszyć – wyjaśniła. – Pracy samej w sobie tak naprawdę dużo wcale nie mam.
Niestety. Tak, mieli jakieś tam zadania, ale nie mogli zrobić tak naprawdę wiele, a to nieco frustrowało momentami Brennę, zawsze wyrywającą się do działania.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2795), Cain Bletchley (2637)




Wiadomości w tym wątku
[listopad 1970] Cienie rosną - przez Brenna Longbottom - 18.10.2023, 20:17
RE: [listopad 1970] Cienie rosną - przez Cain Bletchley - 18.10.2023, 23:37
RE: [listopad 1970] Cienie rosną - przez Brenna Longbottom - 18.10.2023, 23:48
RE: [listopad 1970] Cienie rosną - przez Cain Bletchley - 19.10.2023, 08:47
RE: [listopad 1970] Cienie rosną - przez Brenna Longbottom - 19.10.2023, 09:05
RE: [listopad 1970] Cienie rosną - przez Cain Bletchley - 19.10.2023, 10:39
RE: [listopad 1970] Cienie rosną - przez Brenna Longbottom - 19.10.2023, 11:05
RE: [listopad 1970] Cienie rosną - przez Cain Bletchley - 19.10.2023, 14:09
RE: [listopad 1970] Cienie rosną - przez Brenna Longbottom - 19.10.2023, 14:56

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa