• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 8 9 10 11 12 … 16 Dalej »
[ 1964 Styczeń, Hogwart] A jedyny świadek to Jęcząca Marta | Loretta & Anthony

[ 1964 Styczeń, Hogwart] A jedyny świadek to Jęcząca Marta | Loretta & Anthony
Kapryśny Dziedzic
"Have some fire. Be unstoppable. Be a force of nature. Be better than anyone here and don't give a damn about what anyone thinks."
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Anthony jest wysokim i dobrze zbudowanym facetem, schludnym i przeważnie elegancko ubranym, zważywszy na swoją pozycję.. Ma burzę brązowych, niesfornych włosów - delikatnie kręconych i duże oczy. Gdy się uśmiecha, czasem pojawiają mu się dołeczki w polikach i ma ten charakterystyczny, zadziorny wyraz twarzy. Lubi nosić zegarki, na palcu ma sygnet rodowy. Jeśli nie korzysta z teleportacji, spotkać go można na motorze.

Anthony Ian Borgin
#9
19.10.2023, 00:58  ✶  
Zawsze miał słabość do dość niskich i drobnych kobiet, więc jej aparycja i rozmiary były niewątpliwie zaletą w oczach młodego Borgina. No i nie była blondynką, co było również dość znaczące, bo te mu się jakoś źle kojarzyły, chociaż nie miał na to rozsądnego argumentu. Szesnastolatek z łatwością wpadał w jej szpony, zaklęty urokiem sprytnej nimfy, prowokowany i wodzony na pokuszenie, któremu pomimo krzyczących w głowie ostrzeżeń, pewnie ulegnie. Wiedział, że nic nie mogło ich łączyć, bo Louvain by tego nie zniósł, a on nie wyobrażał sobie codzienności bez obecności swojego egocentrycznego, ale najlepszego przyjaciela. Im dłużej na nią spoglądał, tym bardziej jednak myśl ta cichła, a on dostrzegał coraz więcej drobiazgów na jej twarzy lub mundurku. Nigdy chyba nie próbował się Lorettcie przyglądać, bo była zbyt niebezpiecznie w jego typie.
Im dłużej tkwił w tej łazience, tym mniej myślał. Im częściej wywoływała dreszcz na jego skórze i uścisk w żołądku, tym bardziej chciał. Nie zastanawiał się właściwie głębiej nad przyszłością, tym bardziej nad miłością, bo ona i harlekiny były dla szesnastolatków powodem do żartów, a nie tematem rozmów. Nie zastanawiał się nigdy, czy jest romantyczny, ale zakładał z góry, że w każdej przedstawicielce płci pięknej krył się ta maleńka, drobna iskierka pałająca miłością do takich rzeczy. I zaczynał też wierzyć, że większość z nich chciała tego niegrzecznego chłopca z książek, który miałby się przecież zmienić po to, aby je zdominował. A to znów narzucone było przez społeczeństwo.
Było nieznośnie duszno, jej zapach całkiem przejął kontrolę nad łazienką i jego zmysłami. Stąpał na krawędzi z przeświadczeniem, że spadnie i mógł mieć tylko nadzieję, że ta przepaść nie była zbyt głęboka. Przecież jeśli ją tylko pocałuje, to nic się nie stanie? Nikt się o tym nie dowie? Poniekąd też wmawiał sobie, że ona sama tego chciała i do tego dążyła, zmniejszając dzielącą ich odległość coraz bardziej, zmuszając go do ucieczki z potrzasku, a jednocześnie zachęcając, aby został. Zastanawiał się, czy ten flirt i figlarność w jej wykonaniu lub raczej to, do czego mogły doprowadzić — przed czym go ostrzegał — były tym, czego Ślizgonka chciała? Nie chciało mu się wierzyć w jej słodycz i niewinność.
Przestał oddychać, gdy dotykała jego ust, zaschło mu w gardle i mógł tylko patrzeć, jak robiła z nim to, co chciała, a jej słowa dudniły w uszach, niesione szybkim biciem serca. I co on miał kurwa niby zrobić? Nie był tchórzem, ale znów te zasady i kwestia męskiej przyjaźni. Jabłko Adama drgnęło mu mocniej, gdy znów przesunął wzrokiem po jej twarzy, czekając jeszcze chwilę na dalszy rozwój wydarzeń.
- Jesteś niebezpieczną dziewczyną, Loretta. - mruknął cicho, a jej imię nadwyraz miękko uciekło spomiędzy warg Anthonyego, szybko niknąc w tej niewielkiej przestrzeni, która pomiędzy nimi została. Był mężczyzną, nie mógł jej tak do końca przecież pokazać, że był i trochę poddenerwowany, trochę zagubiony i trochę podniecony. Mnóstwo emocji krążyło po całym ciele nastolatka, wprowadzając jeszcze większy chaos.
Marta dolała oliwy do ognia. Jej głos zdawał się go obudzić, zachęcić do działania i niewiele właściwie myśląc, wziął sobie to, co Lestrange mu oferowała, a jednocześnie to, czego przecież sam chciał. Nie było tu delikatności czy wątpliwości, pewnie i silnie ją złapał, uparcie i chciwie przywarł do jej gorących i miękkich ust. Chciał bezczelnie pozbawić ją tchu tak, jak ona to zrobiła mu. Jego dłonie zacisnęły się na jej talii, palce przesunęły po krawędzi pleców zaczepnie. Westchnął krótko w jej wargi, gdy objęła go nogami, przysuwając się jeszcze bliżej niej, zasysając jedną z nich i nie mogąc powstrzymać łobuzerskiego uśmiechu. Jakby samego diabła rozbudziła. O dziwo reagowała na każdą jego zaczepkę, każdą próbę zdominowania.
Sam musiał się uspokoić, był dobrze wychowany. Nie mógł pozwolić sobie na więcej, chociaż jej spódniczka zachęcała, aby zbadać palcami jej krągłe uda. Przecierał dłoń w skupieniu przesuniętym na Martę, ukradkiem łapiąc głębsze oddechy.
- Nigdy nie całował Cię chłopak, jeszcze jak żyłaś? - zapytał, kontynuując temat. Słyszał, że pocałunki, a zwłaszcza te pierwsze, były dla kobiet ważne. To paskudnie, jeśli nie. Nie miał jednak złego humoru, nie chciał ducha gnoić lub pogrążać w rozpaczy, ostatecznie przejebane było umrzeć tak młodo.
Jego ciemne oczy spojrzały na Lorettę, a on sam wrzucił chustkę do zlewu. Dłoń była względnie czysta, ale wykorzystał druga, aby delikatnie naciągnąć jej materiał spódniczki niżej, zakrywając jak najwięcej skóry. Zwilżył wargi, a następnie podniósł jej podbródek, patrząc na chwilę oczy. - Powinnaś bardziej tego pilnować, może prowadzić do bardzo nieeleganckich rzeczy, a masz zgrabne nogi.
Zauważył miękko i cicho, a potem obrócił się i przesunął w bok, aby podskoczyć i usiąść na kawałku umywalki. Były dość wygodne przez to, jak były masywne i połączone ze sobą. Wbił spojrzenie w swoją dłoń i porozrzucane na podłodze lustro.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Ian Borgin (3890), Loretta Lestrange (3039)




Wiadomości w tym wątku
[ 1964 Styczeń, Hogwart] A jedyny świadek to Jęcząca Marta | Loretta & Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 10.10.2023, 00:45
RE: [ 1964 Styczeń, Hogwart] A jedyny świadek to Jęcząca Marta | Lorretta & Anthony - przez Loretta Lestrange - 10.10.2023, 01:06
RE: [ 1964 Styczeń, Hogwart] A jedyny świadek to Jęcząca Marta | Lorretta & Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 10.10.2023, 17:13
RE: [ 1964 Styczeń, Hogwart] A jedyny świadek to Jęcząca Marta | Loretta & Anthony - przez Loretta Lestrange - 10.10.2023, 22:24
RE: [ 1964 Styczeń, Hogwart] A jedyny świadek to Jęcząca Marta | Loretta & Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 11.10.2023, 15:07
RE: [ 1964 Styczeń, Hogwart] A jedyny świadek to Jęcząca Marta | Loretta & Anthony - przez Loretta Lestrange - 11.10.2023, 16:18
RE: [ 1964 Styczeń, Hogwart] A jedyny świadek to Jęcząca Marta | Loretta & Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 13.10.2023, 22:55
RE: [ 1964 Styczeń, Hogwart] A jedyny świadek to Jęcząca Marta | Loretta & Anthony - przez Loretta Lestrange - 14.10.2023, 00:13
RE: [ 1964 Styczeń, Hogwart] A jedyny świadek to Jęcząca Marta | Loretta & Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 19.10.2023, 00:58
RE: [ 1964 Styczeń, Hogwart] A jedyny świadek to Jęcząca Marta | Loretta & Anthony - przez Loretta Lestrange - 19.10.2023, 23:39
RE: [ 1964 Styczeń, Hogwart] A jedyny świadek to Jęcząca Marta | Loretta & Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 29.11.2023, 01:09
RE: [ 1964 Styczeń, Hogwart] A jedyny świadek to Jęcząca Marta | Loretta & Anthony - przez Loretta Lestrange - 29.11.2023, 17:35

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa