• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 8 9 10 11 12 … 16 Dalej »
[listopad 1970] Cienie rosną

[listopad 1970] Cienie rosną
Keeper of Secrets
I am not actually tired, but numb and heavy, and can't find the right words.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 182cm wzrostu Cain jest przeciętnej budowy osoby, która coś tam ćwiczy - nie chudy, nie wielce umięśniony. Ma ciemnobrązowe włosy i oczy barwy burzowych chmur, tak ciemne, że z daleka mogą wydawać się czarne. Jego zainteresowane otoczeniem spojrzenie podkreślone jest wiecznymi worami pod oczami.

Cain Bletchley
#4
19.10.2023, 08:47  ✶  

To było w Brennie najlepsze - że nawet nie próbowała ukrywać swoich intencji czy emocji. A jednak miała się nauczyć kłamać. Korzystać z tego wrażenia, jakie sprawiała, że każdy tak bardzo jej ufał i nikt nie podważał jej słowa, dopóki nie łapał zbyt dużej ilości niedopowiedzeń. A nawet i wtedy mieli mówić, że rozumieją. I kochać ją dalej taką, jaka jest. Brenna była naprawdę pomylonym zjawiskiem tego świata. Błędem w kodzie, który tworzył Bóg, anomalią, jaką mieli stać się co najmniej Zimni w przyszłości. Z tym, że ona była Ciepła. Gorąca wręcz.

- Brenna! - Mężczyzna położył dłonie na policzkach i otworzył szerzej oczy ze zdziwienia. Jakby naprawdę był zszokowany, że tutaj jest, jakby dopiero ją zobaczył. Chociaż miało to przerysowany kontekst siłą rzeczy, a i jego ton był przekolorowany. - Co ty tu robisz! - To było niebezpieczne, chociaż się z tego śmiali. Gdyby wróg znalazł chociaż jednego z nich to potem... Potem to była wędrówka po sznurku. Rodzina, znajomi... Ciemność zebrałaby żniwo, a zboże sami jej hodowali. Rosło bardzo dorodne. Byli oczywiste, że to miejsce musiało pozostać tajemnicą. Wielką tajemnicą. Fakt jednak, że kto jak kto, ale Brenna wydawała się być daleka od bycia mistrzynią zbrodni. To, jakie niebezpieczne było stawianie tych tajemnic ramię w ramię w takim gronie było zaś pierwszym, co przyszło Cainowi do głowy. Ostatnie jednak co by o Brennie powiedział to nuda i przewidywalność. Nigdy nie widziałeś, gdzie ją nogi poniosą, gdzie tym razem będzie, z kim będzie się pakowała w kłopoty. To była ruletka. Wiadome było tylko to, że na nią mogłeś liczyć. I jeśli coś złego będzie się działo to stanie po właściwej stronie. Chociaż w obliczu tych czasów Cain wątpił. Widział doskonale - ludzie byli zbyt skłonni do zmiany.

- Jesteś kobietą i nie masz w swojej torebce bez dna chusteczek? Wstyd mi za ciebie. - Uśmiechnął się szeroko, chociaż Cain miał czasem ten specyficzny sposób żartowania że nie do końca było wiadomo, czy mówi serii, czy to dalej żart. Robił to zresztą celowo. Rozejrzał się raz jeszcze po jej pytaniu. - Ładne gniazdko. Gratuluję dekoratorowi wnętrz. - Czy był osobą odpowiednią do oceniania tego... Piękno było ponoć względne i każdy mógł powiedzieć swoje. Więc skoro już pytała to tak - było przyjemnie. Wręcz tak dziwnie przyjemnie... - Łatwo zapomnieć, że to miejsce powstało by rozmawiać o mordach, mordercach i psychicznie pojebanych. - Jakoś potrafił łatwiej przyjąć, że ktoś zamordował pod wpływem emocji. To, że ktoś mordował, bo mu się nie podobało mugole i mugolaki... Oh, cóż. Mugole byli problematyczni, fakt. Natomiast byli ludźmi - my wszyscy nimi byliśmy. Może na to patrzył trochę inaczej przez wychowanie się w mugolskim świecie?

- Będzie kiepsko, co? - Cain nie uważał się za optymistę, ale nie chciał też uchodzić za pesymistę. Rzucił to zdanie w przestrzeń zastanawiając się nad tym, co mówił mu Alastor, co znowu miało po Grindelwadzie wstrząsnąć światem. - Kup dużo czekolady. Każdy powinien dostać przynajmniej jedną tabliczką z odpowiednią wyprawką. - Tak apropo zakupów i tego, że, jak ona to ujęła, jebany drań i jego zwolennicy zaczęli się panoszyć. - Pewnie znowu przyjdzie walczyć kilku wyzwolonym, bo taki los bohaterów, zanim Ministerstwo się ocknie. - No to pytanie, nie to stwierdzenie. Bo o co tu niby pytać? Ale też - co tu stwierdzać? Wrócił spojrzeniem do Brenny wywalonej niemal jak królowa, tylko bez królewskiej gracji.



• • •
Sarkazm (rzeczownik) - środek przeciw idiotom. Dostępny bez recepty.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2795), Cain Bletchley (2637)




Wiadomości w tym wątku
[listopad 1970] Cienie rosną - przez Brenna Longbottom - 18.10.2023, 20:17
RE: [listopad 1970] Cienie rosną - przez Cain Bletchley - 18.10.2023, 23:37
RE: [listopad 1970] Cienie rosną - przez Brenna Longbottom - 18.10.2023, 23:48
RE: [listopad 1970] Cienie rosną - przez Cain Bletchley - 19.10.2023, 08:47
RE: [listopad 1970] Cienie rosną - przez Brenna Longbottom - 19.10.2023, 09:05
RE: [listopad 1970] Cienie rosną - przez Cain Bletchley - 19.10.2023, 10:39
RE: [listopad 1970] Cienie rosną - przez Brenna Longbottom - 19.10.2023, 11:05
RE: [listopad 1970] Cienie rosną - przez Cain Bletchley - 19.10.2023, 14:09
RE: [listopad 1970] Cienie rosną - przez Brenna Longbottom - 19.10.2023, 14:56

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa