• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 Dalej »
[ 03.06.1972 ] – I don't want you

[ 03.06.1972 ] – I don't want you
Widmo
Nie mam nic do ludzi.
Nawet szacunku.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Co się rzuca w oczy, gdy do pomieszczenia wchodzi ON? Jego wzrost (197 cm). Jest gigantem, umięśniony, dba o to, aby być silnym fizycznie. Jest to jego atut. Ma na ciele sporo blizn ze spotkań z niebezpiecznymi stworzeniami. Zwykle ma zarost na twarzy, kręcone włosy i ciemne jak otchłań piekła oczy, które patrzą na ludzi z nienawiścią, a na zwierzęta z obsesyjną miłością. Jeśli pracuje, nie spodziewa się gości ubiera się niedbale, byle jak, bez patrzenia na modę. Jeśli idzie do ludzi, brata, rodziny to ubiera się w skrojone na jego miarę garnitury, koszule, kamizelki (ale za tym nie przepada).

Vincent Prewett
#11
19.10.2023, 14:40  ✶  

Vincent rzadko miał okazję na potyczki słowna ze swoim przeciwnikiem. Raczej był jak myśliwy tropiący zwierzynę, ale nie polował na bezbronne zwierzęta. Polował na ludzi, którzy nie działali zgonie, traktowali zwierzęta w podły sposób, a one nie mogły się bronić. Prewett był człowiekiem pełnym sprzeczności – pokazywał się wszystkim jako ten zły podły i niedobry, ale gdy nikt nie patrzył latał po lasach tropiąc zabójców zwierząt, którzy trzymali je w podłych warunkach, sprzedawali na czarnym rynku i zabijali w niecywilizowany sposób. Nawet Brenna Longbottom przez nie była w stanie go wrzucić do jednego wora, nie mogła zakwalifikować go jako jednostkę dobrą lub złą. Robił swoje brudne interesy na Nokturnie, przemycał imigrantów, których wrzucał do różnych prac na podziemnych ścieżkach, na zlecenie brata, czy innych szefów robił wiele niechwalebnych czynów. W szkole z Lycoris, czy innymi osobami w pewnym sensie walczył, aby nie czuć się związanym z innymi; aby być osobą niezależną – nie wyszło. Darzył szacunkiem Brenne, a za Lycoris gdzieś w podświadomości szalał.

Zamilkł na chwilę spoglądając przez okno na ulice magicznego Londynu. Naprawdę nie tego oczekiwał po tym spotkaniu, naprawdę nie wiedział, co miał poczynić i co zrobić. Ponowne spotkanie tej kobity spowodowało, że jego serce na moment się obudziło, rozerwało te pajęczyny, które je obrosły i przypomniały mu, że była jeszcze ta kobieta na świecie. O pięknych piwnych oczach, które mroziły krew w żyłach, policzkach mocno zarysowanych, które czyniły jej twarz po prostu pociągającą. Lubił jej słowa, które mogłyby niejedną osobę odstraszyć, czy też zranić, lubił jej spojrzenie pełne chłodu i obojętności. Było w niej coś, co mogło odstraszyć, ale jego wręcz przyciągało. Zawsze lubił niebezpieczeństwa, zawsze lubił igrać z życiem, oraz losem, a ona? Ona najwyraźniej miała w sobie ścieżki przeznaczenia połączone z jego własnymi. Los, fatum – chciało, aby się połączyli, zetknęli, spojrzeli na siebie jeszcze raz po tylu latach.

Uśmiech nie schodził z jego twarzy. Cyniczny, wredny, zagadkowy, pewny siebie. Wrócił do niej spojrzeniem, przesunął po wargach, policzkach, oczach, włosach. Gdzieś w jego głowie narodziła się myśl, że chętnie by ich dotknął, przesunął po nich, a nawet delikatnie szarpnął, aby obejrzeć jej twarz w innej emocji niż obojętność. Wiedział, że nie powinien od niej wiele wymagać, ale lubił wyzwania, lubił to jaka była. Pochylił się ku niej ponownie wpatrując się w nią równie nachalnie.

– Lubię słuchać twojego głosu, skarbie, więc będę ci zadawać najbardziej absurdalne pytania dzisiejszego wieczoru, abyś mogła tymi usteczkami jak najwięcej się wypowiedzieć – oczy mu zabłysły w sposób diaboliczny, a uśmiech stał się bardziej zadziorny i łobuzerski. – I to fakt, ze mną nie będzie tak łatwo – oparł się o krzesło i założył ręce za głowę – ale nie zależy mi na ślubie teraz, więc co zrobimy? Coś czuje, że bez dobrego argumentu nam nie odpuszczą. Mój brat to wrzód na tyłku w takich sprawach, a mocno się na mnie teraz wkurwił i mi nie odpuści – przejechał dłonią po swoich włosach i usiadł już prosto. Naprawdę denerwowało go siedzenie w tym miejscu.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Lycoris Black (2588), Vincent Prewett (3077)




Wiadomości w tym wątku
[ 03.06.1972 ] – I don't want you - przez Vincent Prewett - 15.10.2023, 17:56
RE: [ 03.06.1972 ] – I don't want to want you any more - przez Lycoris Black - 15.10.2023, 18:12
RE: [ 03.06.1972 ] – I don't want you - przez Vincent Prewett - 15.10.2023, 19:18
RE: [ 03.06.1972 ] – I don't want you - przez Lycoris Black - 15.10.2023, 19:42
RE: [ 03.06.1972 ] – I don't want you - przez Vincent Prewett - 15.10.2023, 20:14
RE: [ 03.06.1972 ] – I don't want you - przez Lycoris Black - 15.10.2023, 20:36
RE: [ 03.06.1972 ] – I don't want you - przez Vincent Prewett - 16.10.2023, 14:09
RE: [ 03.06.1972 ] – I don't want you - przez Lycoris Black - 16.10.2023, 15:40
RE: [ 03.06.1972 ] – I don't want you - przez Vincent Prewett - 16.10.2023, 16:16
RE: [ 03.06.1972 ] – I don't want you - przez Lycoris Black - 18.10.2023, 17:15
RE: [ 03.06.1972 ] – I don't want you - przez Vincent Prewett - 19.10.2023, 14:40
RE: [ 03.06.1972 ] – I don't want you - przez Lycoris Black - 18.11.2023, 18:09
RE: [ 03.06.1972 ] – I don't want you - przez Vincent Prewett - 20.11.2023, 17:50

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa