20.10.2023, 12:21 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.10.2023, 12:21 przez Vakel Dolohov.)
Dolohov potarł swoje czoło, słysząc jego następną wypowiedź, tą o potencjalnej potrzebie zatrudnienia masażysty, na tym etapie już całkowicie (chociaż najwyraźniej błędnie) pewien, że Peregrin podpuszczał go do spojrzenia na jego osobę w taki sposób. Pomyślał więc sobie tak: no i dobrze, może to wcale nie dawało mu teraz dużego pola do manewru, ale jak zignoruje to dwa razy, albo nie zaczepi go sam, to trzeci raz ma szansę nie wydarzyć się wcale. Musiał więc jakoś tę piłeczkę odbić, tylko tak ze wyczuciem, przecież jak będzie zbyt bezpośredni, to Trelawney jeszcze zbyt szybko dotrze do prawdy, a on sam wyjdzie na kompletnego desperata, a nie był nim kompletnie, ten wewnętrzny słowotok na temat swojego współpracownika, chociaż powinien pewnie skupić się bardziej na rzuconej mu sugestii, że dąży do autodestrukcji, był po prostu wyjęty z kontekstu i czytelnik tego posta lubił się czepiać.
- Tak, zapisałem to wszystko w senniku - odpowiedział wpierw na zadane pytanie, bo nie mógł mu przecież kazać tak stać nad sobą i czekać aż wymyśli coś błyskotliwego. To znaczy... mógł. Był pewien, że gdyby mu kazał stanąć jak kołek i wyczekiwać objawienia, to ten by to zrobił, ale objawienie zbliżało się w zagadkowym tempie i albo wpadnie na coś za kilka sekund, albo za kilka lat, o ile ten nie będzie już miał trójki dzieci. Kiedy się znajdował na jakimś bankiecie i musiał uruchomić w sobie wizerunek sprzedawany gazetom, czarowanie słowem przychodziło dużo łatwiej niż teraz, kiedy był tą wersją siebie zdolną do milczenia kilka godzin, bo za bardzo wciągnęła go książka.
- Źle sypiasz? - Nie chciał być nadmiernie wścibski, ale uniósł brew, spoglądając na niego pytająco. Wścibskość okazał w inny sposób - bezczelnie patrząc mu się na ręce, kiedy zapisywał sobie jakieś notatki w prywatnym kajeciku.
Po pytaniu o Annaleigh zamarł na moment. Niezależnie od tego jak chciał zabrzmieć i jak dobrze lub źle mu to wyszło, wywołał taką reakcję samymi słowami. Zmęczenie na jego twarzy przerodziło się w zniechęcenie, ale nie było ono wymierzone w Peregrina, a w sytuację w jakiejś się znaleźli. Odchylił się do tyłu na fotelu, po czym westchnął ciężko.
- Chciałbym to wiedzieć. - Gdyby się któryś fanów dowiedział o tym, jak wielką odczuwał niepewność przyszłości, to by pewnie w niego zwątpił. - Jeżeli wpadniesz na to, jak się jej stąd pozbyć bez demaskowania tego, jacy z nas kurwa wybitni wróżbici, że mogła mi to robić sześć lat, to oświeć mnie, bo mam tak ciemne myśli, że powinienem się przekwalifikować na historyka.
To było całkiem niezłe osięgnięcie - posiadać półtorej pary oczu i każdym z tej trójki zezować na inną ścianę. Chociaż była to prawda ciężka do przełknięcia, byli w tym temacie bardzo do siebie podobni.
Dolohov wstał z miejsca, po czym przeciągnął się ociężale.
- Tak, to był przytyk w twoją stronę. Chyba że wiedziałeś i taki stan rzeczy po prostu ci pasował.
- Tak, zapisałem to wszystko w senniku - odpowiedział wpierw na zadane pytanie, bo nie mógł mu przecież kazać tak stać nad sobą i czekać aż wymyśli coś błyskotliwego. To znaczy... mógł. Był pewien, że gdyby mu kazał stanąć jak kołek i wyczekiwać objawienia, to ten by to zrobił, ale objawienie zbliżało się w zagadkowym tempie i albo wpadnie na coś za kilka sekund, albo za kilka lat, o ile ten nie będzie już miał trójki dzieci. Kiedy się znajdował na jakimś bankiecie i musiał uruchomić w sobie wizerunek sprzedawany gazetom, czarowanie słowem przychodziło dużo łatwiej niż teraz, kiedy był tą wersją siebie zdolną do milczenia kilka godzin, bo za bardzo wciągnęła go książka.
- Źle sypiasz? - Nie chciał być nadmiernie wścibski, ale uniósł brew, spoglądając na niego pytająco. Wścibskość okazał w inny sposób - bezczelnie patrząc mu się na ręce, kiedy zapisywał sobie jakieś notatki w prywatnym kajeciku.
Po pytaniu o Annaleigh zamarł na moment. Niezależnie od tego jak chciał zabrzmieć i jak dobrze lub źle mu to wyszło, wywołał taką reakcję samymi słowami. Zmęczenie na jego twarzy przerodziło się w zniechęcenie, ale nie było ono wymierzone w Peregrina, a w sytuację w jakiejś się znaleźli. Odchylił się do tyłu na fotelu, po czym westchnął ciężko.
- Chciałbym to wiedzieć. - Gdyby się któryś fanów dowiedział o tym, jak wielką odczuwał niepewność przyszłości, to by pewnie w niego zwątpił. - Jeżeli wpadniesz na to, jak się jej stąd pozbyć bez demaskowania tego, jacy z nas kurwa wybitni wróżbici, że mogła mi to robić sześć lat, to oświeć mnie, bo mam tak ciemne myśli, że powinienem się przekwalifikować na historyka.
To było całkiem niezłe osięgnięcie - posiadać półtorej pary oczu i każdym z tej trójki zezować na inną ścianę. Chociaż była to prawda ciężka do przełknięcia, byli w tym temacie bardzo do siebie podobni.
Dolohov wstał z miejsca, po czym przeciągnął się ociężale.
- Tak, to był przytyk w twoją stronę. Chyba że wiedziałeś i taki stan rzeczy po prostu ci pasował.
with all due respect, which is none