- Chcesz coś przeciwbólowego? –- zwróciła się do Apollo, który opierał się o drzewo, podtrzymywany przez Sadwicka. - Może usiądź, na razie, wszystko jest pod kontrolą. Zobaczymy co i jak, a ty odpocznij sobie trochę, co? – wyciągnęła w jego kierunku fiolkę z eliksirem wiggenowym. Zawsze nosiła przy sobie chociaż jedną buteleczkę, bo nigdy nic nie wiadomo. Mogła sobie na to pozwolić, bo sama je robiła, chociaż w tym wdała się w rodzinę alchemików.v Może nie było to przeciwbólowe, ale powinno mu pomóc nabrać nieco sił i kolorytu. Nasłuchiwała cały czas, czy z krzaków nie wypadną zaraz jacyś kumple złego pana i tego co tam mamrotał do Brenny (może nie słyszała całości, ale wystarczająco by wiedzieć, że kręci jak z nut, ale oni w dziewięćdziesięciu pięciu przypadkach kręcili, nawet złapani na gorącym uczynku. Chyba wspólny szkoleniowiec przekazywał im, że nawet jeśli zostaną złapani za rękę, to mają twierdzić, że to nie ich ręka… cóż). Póki co nie chciała Apollo wyprowadzać z błędu, że to nie ten drań – bo prawdę mówiąc to nie była w stu procentach pewna, mógł ich próbować wziąć pod włos i na litość. Victoria też już się nauczyła, że najlepiej najpierw przyłożyć, a dopiero potem zadawać pytania, a i tak miała w sobie nutę sceptycyzmu za każdym razem.
Zawołana po imieniu odwróciła się i szybszym krokiem zbliżyła się do Brenny i skutego mężczyzny.
- Oczywiście – że da radę przełamać zaklęcie. Kusiło zapytać "pytasz pufka czy je gluty?", ale była jednak zdecydowanie ponad takie odzywki, ugryzła się więc w język, ale swoje pomyślała… - O ile to nie żadna ściema. Na wszelki wypadek się odsuńcie. Sadwick, jakby ci się próbował wyrwać, to możesz poćwiczyć na nim Drętwotę – i jak zwykle mówiła go z tak absolutną powagą, że ten, kto jej nie znał, z pewnością miał problem powiedzieć, czy mówiła na żarty, czy może jednak… na serio?
I teraz w głowie tańczyły jej pufki.
Wciąż z wyciągnięta różdżka zbliżyła się do budynku, wysłuchawszy najpierw instrukcji, jakie Brenna wyciągnęła od typa, chwilę pomyślała i pomilczala, po czym wykonała skomplikowany ruch ręką oraz nadgarstkiem, jeśli potrzeba wypowiadając inkantacje na głos.
Rozpraszanie
Sukces!
Sukces!