21.10.2023, 18:32 ✶
- O, witaj Atreusie - odparłem, podnosząc zamglone spojrzenie znad papierów. Zdecydowanie w tym miejscu byłem kompletnie innym człowiekiem aniżeli na podeście pojedynkowym, gdyż spędzanie wielu godzin nad papierami czy też ciałami ofiar, cóż, raczej zastygało czarodzieja, a nie nakłaniało go do ciągłego ruchu, energicznego i wymagającego tańca, jakiego wymagały odpowiednie uniki. Odchrząknąłem, bo głos nie był też ten sam... Można by było pokusić się o stwierdzenie, że przebywanie wśród trupów robiło ze mnie kolejnego z nich albo coś na wzór żywego trupa...?
Zamrugałem kilka razy nim odpowiedziałem mu na jego pytanie. Ba!, odłożyłem te pióro i pozbierałem myśli, bo trupy o których wspominał, to leżały sobie słodko w lodówkach od kilku dni, już dawno przejrzane, obejrzane, wymacane dokładnie. Swoją drogą, były niezwykle ciekawym przypadkiem, ale ciężko było mi w jakiś logiczny sposób wytłumaczyć to, co miało w ich przypadku, a przebrnięcie przez kilka ksiąg, które miałem pod ręką, niezbyt rozjaśniły mi opcje, co też mogło się wydarzyć.
- Oczywiście, że nie przeszkadzasz. Mam raport jak najbardziej. Już od kilku dni leży i czeka, właściwie taki niedopowiedziany - odparłem, wstając by przejść do odpowiedniej szuflady. Przy okazji też rozprostować kości. - Szczerze powiedziawszy, na początku miałem wrażenie, że ktoś pomylił trupy, bo kiedy spojrzałem na akta Thomasa i Marthy... Niezwykła anomalia miała tam miejsce, bo w pierwszym wrażeniu nie uwierzyłbym, że to oni, a jednak... - zacząłem, wciąż pozostawiając Atreusa w niedopowiedzeniu, bez puenty, bez wisienki na tym torcie. Pamiętałem, że niezłe nadgodziny zrobiłem na tej parze, tak mnie wciągnęło ich oglądanie. Niestety, najwięcej czasu to mi zajęło oczyszczanie zwłok z ziemi i ich unormowanie, ale było warto. Jak Thomas wpadł mi w ręce i ujrzałem to, co ujrzałem, to Martha poszła jak z bicza strzelił. Sam byłem zaskoczony, że czas mi tak poleciał jak nigdy. Najgorzej, że oględziny tych zwłok pozostawiały mi nieodpowiedzialne pytanie - co takiego się wydarzyło, że...
Zatrzymałem się na chwilę by obsypać Bulstrode’a swoimi fascynacjami związanymi z tą parą. Coś w stylu, że mój kumpel jest fanatykiem trupów.
- Ta para jest nienaturalnie postarzona. Wiek ich martwych ciał ciężko określić z racji tego, że ewidentnie miała w tym działanie siła wyższa, ale za nic nie powiedziałbym, że zginęli w ostatnim czasie. Dodałbym dobre parędziesiąt lat. Około sześćdziesięciu czy siedemdziesięciu, w niektórych miejscach nawet więcej. Uwzględniłem wszystko w raporcie - przyznałem i machnąłem palcem w górze, bo właśnie po niego zmierzałem. Zagadałem się, więc zaraz ruszyłem w dalszą podróż do szuflady z raportami i tam też sobie zacząłem grzebać.
Zamrugałem kilka razy nim odpowiedziałem mu na jego pytanie. Ba!, odłożyłem te pióro i pozbierałem myśli, bo trupy o których wspominał, to leżały sobie słodko w lodówkach od kilku dni, już dawno przejrzane, obejrzane, wymacane dokładnie. Swoją drogą, były niezwykle ciekawym przypadkiem, ale ciężko było mi w jakiś logiczny sposób wytłumaczyć to, co miało w ich przypadku, a przebrnięcie przez kilka ksiąg, które miałem pod ręką, niezbyt rozjaśniły mi opcje, co też mogło się wydarzyć.
- Oczywiście, że nie przeszkadzasz. Mam raport jak najbardziej. Już od kilku dni leży i czeka, właściwie taki niedopowiedziany - odparłem, wstając by przejść do odpowiedniej szuflady. Przy okazji też rozprostować kości. - Szczerze powiedziawszy, na początku miałem wrażenie, że ktoś pomylił trupy, bo kiedy spojrzałem na akta Thomasa i Marthy... Niezwykła anomalia miała tam miejsce, bo w pierwszym wrażeniu nie uwierzyłbym, że to oni, a jednak... - zacząłem, wciąż pozostawiając Atreusa w niedopowiedzeniu, bez puenty, bez wisienki na tym torcie. Pamiętałem, że niezłe nadgodziny zrobiłem na tej parze, tak mnie wciągnęło ich oglądanie. Niestety, najwięcej czasu to mi zajęło oczyszczanie zwłok z ziemi i ich unormowanie, ale było warto. Jak Thomas wpadł mi w ręce i ujrzałem to, co ujrzałem, to Martha poszła jak z bicza strzelił. Sam byłem zaskoczony, że czas mi tak poleciał jak nigdy. Najgorzej, że oględziny tych zwłok pozostawiały mi nieodpowiedzialne pytanie - co takiego się wydarzyło, że...
Zatrzymałem się na chwilę by obsypać Bulstrode’a swoimi fascynacjami związanymi z tą parą. Coś w stylu, że mój kumpel jest fanatykiem trupów.
- Ta para jest nienaturalnie postarzona. Wiek ich martwych ciał ciężko określić z racji tego, że ewidentnie miała w tym działanie siła wyższa, ale za nic nie powiedziałbym, że zginęli w ostatnim czasie. Dodałbym dobre parędziesiąt lat. Około sześćdziesięciu czy siedemdziesięciu, w niektórych miejscach nawet więcej. Uwzględniłem wszystko w raporcie - przyznałem i machnąłem palcem w górze, bo właśnie po niego zmierzałem. Zagadałem się, więc zaraz ruszyłem w dalszą podróż do szuflady z raportami i tam też sobie zacząłem grzebać.