Każdy nieumarły był trudnym przeciwnikiem, bo jak zabić coś, co żyje pomimo tego, że już raz umarło? Rany im nie szkodziły, tak samo jak szereg innych rzeczy, a często napędzał ich głód i wściekłość i oddanie temu, kto je stworzył. Oczywiście nie wszystkich, ale ci nieumali, którzy pozbawieni byli własnego ja i własnego rozumu… cóż. Tu nie było czego ratować. Więc gdy inferius przeleciał, a potem więzy puściły i był gotów rzucić się prosto w jej stronę, a Brenna jakimś cudem wytworzyła ogień tak potężny, że zajęła się nawet trawa wokół… Victorii nie było szkoda. Po prostu patrzyła jak świat płonie, jak zamienia się w węgielek, popiół… Różdżkę miała wyciągniętą na wypadek, gdyby trzeba było zgasić pożar… Na szczęście kamienie go powstrzymały.
– Dobra robota – rzuciła tylko do Brenny, nie dając po sobie znać nijak, że jest zdziwiona, ze czarownica włada tak potężną magią. Po prostu odwróciła się i ruszyła do domku, zapalając po drodze światełko na różdżce, by widzieć cokolwiek. – Tak, myślę, że tak. Apollo, dasz radę się z panem teleportować do Ministerstwa? Nam chwilę na pewno zejdzie – rzuciła jeszcze. Apollo coś tam stęknął pod nosem, ale ostatecznie stanął dość pewnie. Może jednak wypił eliksir, który mu wcisnęła…
Tak czy siak, w końcu zostały same, przeszukując domek w ciszy i spokoju. Znalazły tam właściwie niezbyt wiele. Wymalowany kredą krąg, sądząc po tym jak wyglądał, to chyba infernus właśnie tam siedział. Być może był podtrzymywany w miejscu zaklęciem, by nie łaził i nie stękał, i nie wył, nie drapał w ściany, a rozproszenie magii jaka utrzymywała się na budynku, go wypuściła. Oprócz tego kobiety znalazły jeden, niewielki notatnik, ręcznie zapisany – coś do przestudiowania ewidentnie, ale poza tym w środku nie było niczego ciekawego... Najwyraźniej było tak, jak podejrzewała Brenna: najpewniej on (kimkolwiek był) chciał, by świadkowie zniknęli.
Tylko co by wtedy zrobił z jednorożcami?
Kłamałam, w domku było jeszcze coś ciekawego. Pusty regał dało się odsunąć, a za nim znajdował się kominek. Być może w ten sposób chciał się dostać do środka po biedne jednorożce…?
Czas je jednak gonił. Miały randkę do odbycia.