• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu Podziemne Ścieżki v
« Wstecz 1 2
[11.06.1972] Fairly local

[11.06.1972] Fairly local
femininomenon
I'm never gonna please the crowd
Even if they told me how
I came into this world too loud
And that's the way I'm going out
wiek
25
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
dla rodziny głównie
Nie da się Mewy opisać, bo jest metamorfomagiem. Nikt nie wie, jak tak naprawdę wygląda, bo zmienia wygląd jak rękawiczki. Nie tylko wybitnie często podszywa się pod innych, ale też manipuluje aparycją nawet gdy pozostaje przy własnej tożsamości, bo chce w oczach innych utrzymać pewne wrażenie. W jej codziennym wyglądzie da się znaleźć kilka cech wspólnych: azjatyckie rysy, zwykle czarne włosy średniej długości, chłopięcy ubiór. Nosi się - i poniekąd zachowuje - jak bad boy, ewidentnie nie próbując nigdy być damą. Zawsze da się ją poznać po zadziornym spojrzeniu oraz ostrym sposobie wypowiedzi. No i tej bezczelnej pewności siebie.

Maeve Chang
#2
21.10.2023, 23:19  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.10.2023, 23:24 przez Maeve Chang.)  
Sauriel przybliżał plan działania, a Maeve gapiła się w niego jak w obrazek. Stała tak niezręcznie, trzymając ręce w kieszeniach, wyglądając na zajebiście skupioną na słowach kumpla. Jakby to był plan nad planami, akcja, która miała ich uczynić panami świata - coś, czego przegapić nie można, a skiepścić tym bardziej, bo kaplica, Azkaban, a potem reinkarnacja w mugola.
Dziwne było niemożebnie, że taka skupiona na Rookwoodzie była, bo zwykle jak się rozwodził nad skokiem, to jakoś w połowie mówiła "nie ucz matki dzieci robić", dodawała, że nie pytała o życiorys chłopa, skoro on się zaraz mu raczej nagle urwie, a potem wpieprzała się do miejsca zbrodni jak do siebie. Ta cisza była niewiarygodna, bo jeszcze ani razu nie nazwała go między wierszami debilem, a z powagą Changównie było strasznie nie do twarzy.
Ale spokojnie, nie wołajcie magomedyków, wszystko było w porządku. Gapiła się tak na niego intensywnie, bo się zastanawiała, czy też tak kurewsko głupio wygląda siedząc, kiedy go udaje.
Potrząsnęła głową, wyrywając się z zamyślenia. To nieistotne, pomyślała, bo nawet jeśli, to wstyd robi jemu, a nie sobie. Ruszyła się z miejsca, zaczęła krążyć po pomieszczeniu, jak to miała w zwyczaju. Lepiej się jej myślało, jak była w ciągłym ruchu, myśli płynęły sprawniej, jak krew krążyła nieco żwawiej.
- Z lekarzem? Chory jest na coś? - Zapytała, bo w sumie to było istotne. Po pierwsze, chromych łatwiej wyjąć, bo zwykle nawet jak chcą stawiać opór, to im ciało odmawia posłuszeństwa. Nie było to do końca moralne, ale tutaj każdy orze jak może i kogo może. Po drugie, jeśli się miało okazać, że Sauriel sobie przypisał najbardziej banalne zadanie, mianowicie kopanie leżącego, to miała zamiar się zacząć rzucać, że co to ma być, że on puka, ona mówi, a nie dostaje większej działki. Choć z drugiej strony, on wszystko to zorganizował, mógł jej przecież wcale nie wołać, wtedy to żadnej działki, by nie było... Finalnie zdecydowała się zamknąć mordę, cokolwiek by nie odpowiedział.
- Pogadam, Rookie. Jaki mam inny wybór - obiecała, brzmiąc przy tym tak, jakby robiła mu trochę łaskę, ale z czystej sympatii. Miał rację, była ichniejsza, choć z ich agendą miała niewiele wspólnego, po prostu szła tam, gdzie odstawiało się manianę. Nie chciało jej się gadać z chłopami, ale wiedziała, że jak nie ona, to nikt. Gdyby Sauriel podjął próby, to typ by się poryczał, Rookwood wkurwił, a potem trzeba byłoby liczyć na cud rezurekcji, jeśli chcieliby z nim pogadać.
- Czyli reasumując, co byśmy się w lot zrozumieli, bo brzmi zbyt banalnie - rozpoczęła ponownie, chcąc się upewnić, że mają przed oczyma ten sam plan, tę samą scenkę rodzajową. - Ty wynosisz Toma nogami do przodu, a ja kradnę mu tożsamość i idę pogadać z jego kumplem, da? - Założyła ręce na piersi i zmarszczyła brwi, czekając na potwierdzenie, że dobrze myśli. Wiedziała, że nie będzie miała z tym zadaniem najmniejszego problemu, facetów udawało się niezwykle prosto. Trzeba było pamiętać o męskich zaimkach oraz pierdoleniu od rzeczy.
- Pasi, coś się znajdzie - przytaknęła, wiedząc, że jej na hajs nie oszuka, bo gdyby próbował, to by naskarżyła matce. Poza tym zwykle to ona wychodziła z cięższym portfelem, bo przez to, że się na handlu dziełami sztuki oraz antykami nie znał, to nie zdawał nawet sobie sprawy, jakie to lukratywne. - Po co nam właściwie ten Leo? I czym go mam przekonać? Nie skuszę go przecież na młody zespół, angażujące morderstwa oraz owocowe czwartki - zawaliła Sauriela pytaniami, a ostatni komentarz wymruczała pod nosem, bo w sumie poza nazwiskiem i zajęciem typa nic o nim nie wiedziała, więc nie miała pojęcia, co mogło go skusić do współpracy z nimi. Chyba że miała to zrobić nie prośbą, tylko groźbą. Wtedy to zmieniało postać rzeczy.


I wanna skin you alive
I wanna wear your flesh
— like a costume —
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Maeve Chang (2137), Sauriel Rookwood (3542)




Wiadomości w tym wątku
[11.06.1972] Fairly local - przez Sauriel Rookwood - 21.10.2023, 19:18
RE: [11.06.1972] Fairly local - przez Maeve Chang - 21.10.2023, 23:19
RE: [11.06.1972] Fairly local - przez Sauriel Rookwood - 22.10.2023, 12:28
RE: [11.06.1972] Fairly local - przez Maeve Chang - 23.10.2023, 00:26
RE: [11.06.1972] Fairly local - przez Sauriel Rookwood - 23.10.2023, 16:46
RE: [11.06.1972] Fairly local - przez Maeve Chang - 26.10.2023, 00:06
RE: [11.06.1972] Fairly local - przez Sauriel Rookwood - 26.10.2023, 17:09

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa