• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 8 9 10 11 12 … 16 Dalej »
[4.03.1971] Tu mi kaktus wyrośnie

[4.03.1971] Tu mi kaktus wyrośnie
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#6
22.10.2023, 18:17  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.10.2023, 18:19 przez Victoria Lestrange.)  

Grymas na twarzy Laurenta sprawiał wrażenie, jakby bardzo się bał i bardzo cierpiał. Rozumiała, że aparycja jest dla niego diablo ważna, był przecież zadbanym mężczyzną (ale w inny sposób niż lalusiowaty Rosier, w ogóle ich obok siebie nie stawiała), jednak nie zgadzała się, że uroda to wszystko, co miał sobą do zaoferowania. Laurent nie był do końca w typie Victorii, ale nie zmieniało to faktu, że jej się podobał, zresztą nie w ten sposób patrzyła na ludzi, czy ktoś jest w jej typie, czy nie – to mogło być ledwie pierwsze wrażenie, ewentualnie dodatkowe punkciki gdzieś tam, ale rzecz rozbijała się o to, co miało się w głowie.

– Boli cię? – zapytała po chwili, na momencik bardzo delikatnie unosząc podbródek Laurenta, by na nią spojrzał, kiedy tak sobie przycupnął, biedny taki, zmarnowany – prawdziwa tragedia się stała… Znaczy Victoria tak nie uważała, że to prawdziwa tragedia, o ile nie okaże się, że to coś niebezpiecznego, ale w duchu miała nadzieję, że wszystko będzie w porządku. Kaktus jak wyrósł, tak już nie zwiększał swojej masy – ciągle był taki sam, śmieszny, wystający spomiędzy platynowych włosów Prewetta. Pogładziła jego policzek i uśmiechnęła się zachęcająco, chcąc dodać mu trochę otuchy. Nie był tutaj sam i nie zamierzała go z tym samego zostawić.

Selkie usłuchał i zaczął się zastanawiać nad rzeczami które poruszyła. No dobrze, nic nowego nie robił, nic nadzwyczajnego się nie stało. Ale dalej… Jednak okazało się, że dostał… szampon? Kto wysyła w prezencie szampon? No zgoda, ona by mogła coś takiego zrobić… ale to bardziej wysłałaby jakąś maść, eliksir… Ale wysyłanie szamponu komuś, kto tonie w pieniądzach, wydawało się bardzo dziwacznym pomysłem na prezent. Uniosła więc w zaskoczeniu brwi, a w tym czasie Laurent wstał, mocniej zawiązał szlafrok i przemaszerował do łazienki. A Victoria poszła za nim. Tak, też chciała skorzystać z łazienki, ale się do tego zbierała dłuuugooo… I może całe szczęście, bo też by skończyła z kaktusem na głowie?

Wzięła do rąk szampon i ulotkę, skupiła się na treści i pod nosem aż prychnęła. Nie ze śmiechu, nie.

– Ludzie nie mają za grosz przyzwoitości – stwierdziła z przekąsem. Nie wiedziała kto i dlaczego zrobił Laurentowi taki kawał, chociaż chciała wierzyć, że to po prostu pomyłka. Odłożyła buteleczkę na umywalkę i z westchnieniem odwróciła się do Laurenda. – Usiądź, dobrze? Spróbuję się tego pozbyć. Teraz przynajmniej wiem co to jest… To nie powinno być trudne – powiedziała i pewniej złapała swoją różdżkę.

Widok musiał być doprawdy ciekawy – on w tym szlafroczku i ona, nie zasłaniająca się nawet ręcznikiem, niczym, machająca nad nim różdżką, by pozbyć się uporczywej rośliny. Dopełnieniem tego kaktusika jeszcze powinien być różowy kwiatuszek na samym jego czubku, pasowałby do charakteru Laurenta, na szczęście żaden kwiat tam nie zakwitł.

W pierwszej chwili nic się nie stało, ale po chwili… kaktus zaczął się kurczyć, by ostatecznie… zniknąć.

– Jak się czujesz, kochanie? – powiedziała do niego miękko, bo było jej go strasznie żal. Wiedziała, że Laurent sam był delikatny jak ten kwiatuszek i nie nawykł do takich sytuacji, chociaż właściwie nic wielkiego się nie stało.


Rozpraszanko ❤
Rzut PO 1d100 - 21
Akcja nieudana

Rzut PO 1d100 - 58
Sukces!

Rzut PO 1d100 - 36
Slaby sukces...
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (2292), Victoria Lestrange (1863)




Wiadomości w tym wątku
[4.03.1971] Tu mi kaktus wyrośnie - przez Laurent Prewett - 22.10.2023, 10:55
RE: [4.03.1971] Tu mi kaktus wyrośnie - przez Victoria Lestrange - 22.10.2023, 11:56
RE: [4.03.1971] Tu mi kaktus wyrośnie - przez Laurent Prewett - 22.10.2023, 15:32
RE: [4.03.1971] Tu mi kaktus wyrośnie - przez Victoria Lestrange - 22.10.2023, 16:17
RE: [4.03.1971] Tu mi kaktus wyrośnie - przez Laurent Prewett - 22.10.2023, 16:58
RE: [4.03.1971] Tu mi kaktus wyrośnie - przez Victoria Lestrange - 22.10.2023, 18:17
RE: [4.03.1971] Tu mi kaktus wyrośnie - przez Laurent Prewett - 23.10.2023, 00:02
RE: [4.03.1971] Tu mi kaktus wyrośnie - przez Victoria Lestrange - 23.10.2023, 08:21

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa