22.10.2023, 21:22 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.10.2023, 21:23 przez Augustus Rookwood.)
Niezbyt lotny umysł miała ta Longbottom. Pewnie bym jej coś w tym temacie przytykał, ale ugryzłem się w język, bo robiłem to wszystko dla Aveliny. Cała reszta była nieistotna, byleby ściągnąć z niej to diabelstwo, nim cokolwiek sobie biedna zrobi. Martwiłem się o nią. Wpatrywała się w płomień pod czajnikiem jak zaczarowana i pewnie dalej o NIM myślała, co zdecydowanie mi się nie podobało. Aż mi się wywracało wszystko w żołądku. Ze złości aż nie wyrobiłem i jednak musiałem tej kobiecie od Longbottomów coś powiedzieć szyderczego.
- Co, Danuśka? Poezji nie czytasz?! Że nie wiesz, co to znaczy być upojonym uczuciami? - zapytałem szyderczo, choć właściwie sam siebie narażałem na drwinę kobiet zebranych w tym pomieszczeniu. Cóż, położyłem świece na stole, nie zbliżając się nawet o milimetr do Danielle, po czym zasiadłem przy stole tak by mieć na nią oko. Kto wie, co jeszcze sobie tam dopowie w międzyczasie?
Kiedy zbliżyła się do mnie ta Longbottom, to jednak wstałem, żeby nie dawać jej tej satysfakcji górowania nade mną. Przesunąłem świece w jej kierunku. Za bardzo nie miałem ochoty pić herbaty Aveliny, szczególnie że zauroczona Godrykiem mogła mi dosypać czegoś wstrętnego do tego naparu żeby się mnie stąd pozbyć. O nie! Nie było głupich. Wolałem zachować trzeźwy umysł i zdrowe jelita żeby dopilnować działania Danielle, więc kiedy obie dziewczyny siadły na podłodze (albo przy okazji namówiłem Avelinę by usiadła, jeśli miała jakieś opory, to wspomniałem ponownie, że szukamy przecież magicznie Godryka), sam zniżyłem się do ich poziomu, będąc w razie czego w pogotowiu by złapać Avelinę albo przytrzymać. Danielle miała rację, że nie brałem w czymś podobnym udziału, co też potwierdziłem jej niechętnie skinieniem głowy, kiedy tylko o tym wspomniała. Ale to nieistotne. Ważne, że Danielle miała jakieś pojęcie o tym i że mogło się udać. Była nadzieja!
- Avelino, powiedz mi... Jak się czujesz? Myślisz o... nim? - zapytałem zatroskany, mając w głębokim poważaniu Danielle i jej rozkazy z wyjaśnianiem jej czegokolwiek. Niczego się ode mnie nie dowie. - Pamiętasz, czemu tu jestem?
- Co, Danuśka? Poezji nie czytasz?! Że nie wiesz, co to znaczy być upojonym uczuciami? - zapytałem szyderczo, choć właściwie sam siebie narażałem na drwinę kobiet zebranych w tym pomieszczeniu. Cóż, położyłem świece na stole, nie zbliżając się nawet o milimetr do Danielle, po czym zasiadłem przy stole tak by mieć na nią oko. Kto wie, co jeszcze sobie tam dopowie w międzyczasie?
Kiedy zbliżyła się do mnie ta Longbottom, to jednak wstałem, żeby nie dawać jej tej satysfakcji górowania nade mną. Przesunąłem świece w jej kierunku. Za bardzo nie miałem ochoty pić herbaty Aveliny, szczególnie że zauroczona Godrykiem mogła mi dosypać czegoś wstrętnego do tego naparu żeby się mnie stąd pozbyć. O nie! Nie było głupich. Wolałem zachować trzeźwy umysł i zdrowe jelita żeby dopilnować działania Danielle, więc kiedy obie dziewczyny siadły na podłodze (albo przy okazji namówiłem Avelinę by usiadła, jeśli miała jakieś opory, to wspomniałem ponownie, że szukamy przecież magicznie Godryka), sam zniżyłem się do ich poziomu, będąc w razie czego w pogotowiu by złapać Avelinę albo przytrzymać. Danielle miała rację, że nie brałem w czymś podobnym udziału, co też potwierdziłem jej niechętnie skinieniem głowy, kiedy tylko o tym wspomniała. Ale to nieistotne. Ważne, że Danielle miała jakieś pojęcie o tym i że mogło się udać. Była nadzieja!
- Avelino, powiedz mi... Jak się czujesz? Myślisz o... nim? - zapytałem zatroskany, mając w głębokim poważaniu Danielle i jej rozkazy z wyjaśnianiem jej czegokolwiek. Niczego się ode mnie nie dowie. - Pamiętasz, czemu tu jestem?