Ministerstwo Magii, Biuro Macmillana
Sarah Macmillan & @Murtagh Macmillan
Sarah Macmillan & @Murtagh Macmillan
Ubrała się dzisiaj bardzo elegancko. Normalnie chodziła trochę roztrzepana, w jasnych, luźnych sukienkach z lejących materiałów, bo lubiła pozować na kogoś bardzo eterycznego, a te bardzo dobrze współgrały z kolorem jej włosów i oczu. Czuła się w nich jak jakaś leśna driada lub nimfa, wróżka po prostu, może nawet wiła, gdyby tylko miała nieco ładniejszą twarz. To jednak była okazja iście wyjątkowa - miała się wreszcie, po tych wszystkich dniach dumania nad jego poczytalnością i bezpieczeństwem, zobaczyć ze swoim paskudnym, kochanym, beznadziejnym, wyjątkowym, zjebanym (...) Mortkiem... Murtaghiem... Jak w ogóle powinna teraz na niego mówić? Kim dla siebie byli?
Ależ to było przykre, że w ogóle musiała zadać sobie to pytanie. Przecież jeszcze lata temu odpowiedź była tak oczywista - Mortek był dla niej wszystkim, był jedynym rycerzem, jakiego potrzebowała w swoim życiu, był jej najbliższą osobą i oparciem. Dzisiaj go nie poznawała. On pewnie też nie poznał jej w pierwszej chwili, kiedy drzwi gabinetu przekroczyła dziewczyna w upiętych włosach i ciemnej garsonce, z czarną woalką zasłaniającą srebrne tęczówki. Przyszła do niego ubrana jak na mugolski pogrzeb, bo po prostu uwielbiała być dramatyczna.
- Dzień dobly, zdlajco - usiadła na krześle stojącym naprzeciw jego biurka, zakładając nogę na nogę. Widać było, że bardzo wiele wysiłku włożyła w chodzenie w tak wysokich butach bez potykania się, co wyglądało dosyć komicznie i całkiem prawdopodobnie wstając zapomni o tym jak się ubrała i upadnie przez to na podłogę. - Pszyszłam zgłosić zaginięcie skszata z rhodzinnego domu. Ma ciemne włoski, jakieś sto osiemdziesiąt dwa centymetly wzlostu i do tej pory rheagował na imię Moltek.
On i tata wychowali ją na księżniczkę. Tak też się więc zachowywała. I nie, nie wzruszało jej to, że najprawdopodobniej zrobiła mu właśnie totalny obciach.
she is passion embodied,
a flower of melodrama
in eternal bloom.
a flower of melodrama
in eternal bloom.