• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 8 9 10 11 12 … 16 Dalej »
[14 lutego 1972] Loretta i Alexander / Mieszkanie Loretty

[14 lutego 1972] Loretta i Alexander / Mieszkanie Loretty
Devil in disguise
She's dancing by herself
She's crowned the queen of hell
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stukot obcasów zwiastuje jej chuderlawą, drobną posturę, którą skrzętnie ukrywa pod pstrokatymi, szerokimi koszulami, szerokimi nogawkami spodni i kapeluszami z okrutnie wielkim rondem. Blada, o twarzy pokrytej pajęczynką piegów, oczach roziskrzenie piwnych, ustach surowo wykrojonych. Na jej obliczu często pełznie uśmiech, ukazujący nieidealne zęby, o skrzywionych kłach – jest w niej jednak coś rozbrajająco szczerego. Aura czerwona, intensywna, niejednokrotnie przytłaczająca.

Loretta Lestrange
#3
23.10.2023, 18:53  ✶  

Uśmiech nie tańczył na wargach rozgorzałej rusałki; na obliczu odciskały się piętnem kolejno wszelkie emocje: na nieposkromionej radości zaczynając (w końcu nie spędzi święta zakochanych w towarzystwie terpentyny – dla pewnej babskiej części jej osobowości, było to relatywnie ważne!) na zdeterminowanej irytacji, zmieniającej się w prędko w uwydatnione wkurwienie. Gwiazdy nie były dla niej tej nocy łaskawe – tak przynajmniej sobie powtarzała, zastając go w progu swojego mieszkania – w gruncie rzeczy jednak, żywiła ku nim głęboko pielęgnowaną wdzięczność. Może gdyby jej praca była bardziej dynamiczna; wymagająca tych wszystkich bzdur, którymi szczycili się aurorzy, albo na wzór rodowy, zajmująca się medykamentami. Nie była wybitną czarownicą, nie posiadła umiejętności wysoce zrośniętych z biegłości, którą mógł się poszczycić bliźniak… Ją jednak od zawsze bardziej pasjonowały umysły i władza nad nimi. A szalona wiedźma z wahadełkiem w dłoni na ogół nie jest najlepszym zwiastunem płodności czy patronatu nawracającego światła.

Mieli różne oczekiwania wokół siebie, z definicji. Lwica salonowa, którą była bez zawahania, musiała być na językach, pojawiać się bogato zdobiona na bankietach, być otoczoną wianuszkiem panien, błyszczeć z pierwszych stron Proroka, udzielać wywiadów Czarownicy – najogólniej istnieć na firmamencie jako celebrytka, o której się mówi; on z kolei, najchętniej zamknąłby ją w szczerozłotej klatce, aby mieć ją na własność. Loretta znała pojęcie „na własność” tylko, gdy nie dotyczyło jej osoby.

Nigdy nie będzie przecież panią domu; nigdy nie będzie także femme fatale – dryfowała gdzieś pomiędzy tymi wszystkimi określeniami, szukając własnej niszy. Przykładna, a zarazem buńczuczna; uśmiechnięta, a jednak zgorzkniała – podobnych przeciwstawnych wyrażeń można byłoby przytoczyć więcej. Loretta Lestrange była przede wszystkim marką samą w sobie.

Tym bardziej piekielnie, że zdawała sobie z tego sprawę.

Ileż razy ciskała w jego oblicze zastawą jego ukochanej babci, grożąc, że jeśli nie zaprzestanie swoich ćpuńskich wojaży – zostawi go. Nigdy jednak nie zostawiła, a jej słowa zionęły pustką. Bo przecież lubiła sposób, w jaki ją dotykał; lubiła jego dłonie na swojej talii i gest, którym odgarniał jej kosmyk włosów za ucho. Była od niego uzależniona w równej mierze, co on od heroiny i choć były to aberracje, do których się nie przyznawała – nie potrafiła nie przyjąć go z powrotem, gdy wracał każdorazowo jak zbity pies.

W pewien gorzki sposób, nie potrafili bez siebie żyć.

Widząc jego ciekawski wzrok, o wiele zbyt wymowny, jakby chciał wedrzeć się pod materiał koszuli samym spojrzeniem. Skrzywiła się brzydko, widząc lustrujące ją z góry na dół oczy. Istotnie, była w jednej z jego koszul, wyglądała jednak jak dziecko w ubraniach mamy. Rękawy musiała zakasać sowicie, a linia materiału kończyła się gdzieś w okolicy kolan. Gdyby nie omyłkowe zapięcie guzików i ten przeklęty dekolt, ukazujący wydatne obojczyki – nie budziłaby zgorszenia.

Czy kogoś tak zgorszonego jak Alexander dało się zgorszyć jeszcze mocniej?

– Przyszedłbyś niezależnie od czegokolwiek – zawyrokowała, marszcząc brwi wyraźnie. – Dlaczego? To znaczy, dlaczego przychodzisz tu o tej porze?... – urwała, marszcząc brwi jeszcze o jotę bardziej. – W sumie, jakbyś wysłał sowę, to byłabym pewna, że leżysz zaćpany w jakimś rowie w Little Hangleton.

Jej labilność emocjonalna, nieustanna chęć autodestrukcji, budowanie relacji toksycznych i o kruchych ryzach – to wszystko stanowiła puentę, będącą osobą Loretty. A on dawał jej to wszystko jednocześnie. Nie pozwalał o sobie zapomnieć, nie dawał wrzucić się w porzucone arkany umysłu, gdzie już tylko zabawki z dzieciństwa się znajdowały. Zawsze, gdy myślała, że nieodwracalnie zatarł się na linii jej życia – on wracał z podwójną siłą, która trawiła i niszczyła absolutnie wszystko na swojej drodze.

Historia nasza godna i tragiczna, czyż nie?

Wziąwszy od niego na powrót butelkę, pociągnęła duszkiem kilka solidnych łyków. Alkohol mile rozlał się w umyśle, czyniąc w nim niespokojnie, a ciało owładnął niewiadomy gorąc.

– Zawsze pytasz o to, gdy celowo mnie zdenerwujesz. A urok pięknych oczu nie zadziała, bo to ja mam tutaj najpiękniejsze oczy – dodała głosem stalowym, jednak na ustach wykwitł urokliwy uśmiech.

Jego dłonie na jej talii, gdy ją podnosił, były uzależnieniem samym w sobie. I o ile Alexander mógł być zaćpanym alkoholikiem, to ona poznała prawdziwe znaczenie słowa uzależnienie. Bo nic nie równało się z tym rozgorzałym uczuciem, gdy zaciskał palce na kruchym ciele; gdy jego oddech mościł się w zgięciu szyi, na której czuła dotyk sunących po niej ust. Z każdym momentem potrzebowała go dotkliwiej; ujęła w dłonie jego policzki, sunąc kciukami po szczytach kości jarzmowych, aby po chwili z cichym westchnięciem odwrócić wzrok.

– Chcę z tobą oglądać perseidy – rzuciła w końcu. – Zdaję sobie sprawę, jakie to cliche, jednak chcę. Wyjedźmy gdzieś daleko i leżmy na łące patrząc w niebo. Niczego więcej nie potrzebuję – wyszeptała miękko, zsuwając dłonie z jego policzków.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alexander Mulciber (7277), Loretta Lestrange (7561)




Wiadomości w tym wątku
[14 lutego 1972] Loretta i Alexander / Mieszkanie Loretty - przez Loretta Lestrange - 15.10.2023, 22:16
RE: [14 lutego 1972] Loretta i Alexander / Mieszkanie Loretty - przez Alexander Mulciber - 22.10.2023, 22:01
RE: [14 lutego 1972] Loretta i Alexander / Mieszkanie Loretty - przez Loretta Lestrange - 23.10.2023, 18:53
RE: [14 lutego 1972] Loretta i Alexander / Mieszkanie Loretty - przez Alexander Mulciber - 09.11.2023, 08:24
RE: [14 lutego 1972] Loretta i Alexander / Mieszkanie Loretty - przez Loretta Lestrange - 09.11.2023, 21:41
RE: [14 lutego 1972] Loretta i Alexander / Mieszkanie Loretty - przez Alexander Mulciber - 11.11.2023, 21:00
RE: [14 lutego 1972] Loretta i Alexander / Mieszkanie Loretty - przez Loretta Lestrange - 11.11.2023, 22:28
RE: [14 lutego 1972] Loretta i Alexander / Mieszkanie Loretty - przez Alexander Mulciber - 14.11.2023, 15:54
RE: [14 lutego 1972] Loretta i Alexander / Mieszkanie Loretty - przez Loretta Lestrange - 14.11.2023, 16:58
RE: [14 lutego 1972] Loretta i Alexander / Mieszkanie Loretty - przez Alexander Mulciber - 17.11.2023, 13:38
RE: [14 lutego 1972] Loretta i Alexander / Mieszkanie Loretty - przez Loretta Lestrange - 17.11.2023, 19:04
RE: [14 lutego 1972] Loretta i Alexander / Mieszkanie Loretty - przez Alexander Mulciber - 20.11.2023, 11:16
RE: [14 lutego 1972] Loretta i Alexander / Mieszkanie Loretty - przez Loretta Lestrange - 23.11.2023, 18:59
RE: [14 lutego 1972] Loretta i Alexander / Mieszkanie Loretty - przez Alexander Mulciber - 29.11.2023, 13:24
RE: [14 lutego 1972] Loretta i Alexander / Mieszkanie Loretty - przez Loretta Lestrange - 30.11.2023, 19:24

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa