23.10.2023, 23:04 ✶
Wysłuchał jej w ciszy, bo sam też zresztą gadatliwy nie był. Avelina miała jednak to szczęście, że się widzieli tylko w cztery oczy, a bycie sam na sam z kobietami wyzwalało w nim coś, czego nie dało się dostrzec w nim w innych sytuacjach... Można powiedzieć, że poznała go od tej ciekawszej strony niż ci, co go poznawali w tłumie gapiów.
- Myślisz, że posądziłbym cię o planowanie morderstwa? - Wyszczerzył się szeroko i głupio, może nawet trochę obleśnie, bo kogo normalnego by to bawiło? Pamiętał wciąż, jak zwiódł ją w zaułek postrzegania go jak kogoś w potrzasku, ale przecież gdyby w to uwierzyła tak na poważnie, to by jej tu dziś nie było. Musiała mieć go za kogoś pomiędzy bezbronnym, zaszantażowanym chłopaczkiem, a tym kim faktycznie był, inaczej ich historia zakończyłaby się pół roku temu, prawdopodobnie z nakazem aresztowania i jego dokładnym rysopisem.
- Chodzi o sklep, w którym zatrudniłaś się przy naszym pierwszym spotkaniu, tak? - Upewnił się w czymś pozornie oczywistym, ale wyobraźcie sobie, jak to by było żałosne, gdyby obserwował złe miejsce i pobił nie tych ludzi, co trzeba. Chociaż nie dotyczyło to konkretnie jego, to znał przynajmniej jeden taki przypadek w historii Nokturnu i wolałby chyba stracić palec, niż się tak skompromitować. Na tym etapie wciąż wierzył, że miał przed sobą jakąś większą, kryminalną karierę, o ile czegoś sromotnie nie spierdoli. - Ilu ich jest, młoda? Wiesz o nich cokolwiek? Nie chcę być wścibski, ale muszę być - nie brzmi to, jakby twój szef nie miał niczego za uszami, skoro nie chce zgłosić tego Brygadzie...
- Myślisz, że posądziłbym cię o planowanie morderstwa? - Wyszczerzył się szeroko i głupio, może nawet trochę obleśnie, bo kogo normalnego by to bawiło? Pamiętał wciąż, jak zwiódł ją w zaułek postrzegania go jak kogoś w potrzasku, ale przecież gdyby w to uwierzyła tak na poważnie, to by jej tu dziś nie było. Musiała mieć go za kogoś pomiędzy bezbronnym, zaszantażowanym chłopaczkiem, a tym kim faktycznie był, inaczej ich historia zakończyłaby się pół roku temu, prawdopodobnie z nakazem aresztowania i jego dokładnym rysopisem.
- Chodzi o sklep, w którym zatrudniłaś się przy naszym pierwszym spotkaniu, tak? - Upewnił się w czymś pozornie oczywistym, ale wyobraźcie sobie, jak to by było żałosne, gdyby obserwował złe miejsce i pobił nie tych ludzi, co trzeba. Chociaż nie dotyczyło to konkretnie jego, to znał przynajmniej jeden taki przypadek w historii Nokturnu i wolałby chyba stracić palec, niż się tak skompromitować. Na tym etapie wciąż wierzył, że miał przed sobą jakąś większą, kryminalną karierę, o ile czegoś sromotnie nie spierdoli. - Ilu ich jest, młoda? Wiesz o nich cokolwiek? Nie chcę być wścibski, ale muszę być - nie brzmi to, jakby twój szef nie miał niczego za uszami, skoro nie chce zgłosić tego Brygadzie...
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.