Każdy mógł się złamać, tego zdania była panna Black. Nie, żeby uważała, że byłoby to proste zadanie, jednak i ona mogła pęknąć. Na całe szczęście jeszcze nie musiała sprawdzać swojej wytrzymałości. Póki co, nikt nie łączył jej z działanami śmierciożerców, przynajmniej oficjalnie. Domysły mogły się poradzić, nie byłaby to żadna niespodzianka, jej rodzina nigdy nie ukrywała swoich poglądów. Nie musiało to jednak od razu oznaczać, że są terrorystami. Jak na razie nikt nie mówił tych oskarżeń głośno - bardzo dobrze, mogła więcej namieszać, jeśli nikt nie wiedział o tym, czym zajmowała się popołudniami.
Miała świadomość, że ta sytuacja nie będzie trwać wiecznie. Na pewno kiedyś się to zmieni, zapewne plakaty z ich twarzami będą wisieć wszędzie. Za bardzo się angażowali, narażali swoje bezpieczeństwo, no ale kto, jeśli nie oni? Czarny Pan miał obok siebie najwierniejszych sługów, była dumna, że ona i jej kuzyni angażują się w sprawę równie mocno. Jednak z rodziną nie tylko na zdjęciu...
- Od razu tam kombinuję... - Udała zawstydzenie, chociaż wiedziała, że ten pomysł jest naprawdę dobry, o ile uda się go zrealizować. - Chcę trochę namieszać, jak zawsze, żeby nie było zbyt nudno. - Trixie lubiła, kiedy zaczynało pojawiać się zamieszanie, chaos powodował, że czuła, że żyje. Liczyła na to, że tak się wydarzy i tym razem, była ogromnie podekscytowana całą tą sytuacją i wcale, ale to wcale tego nie ukrywała. Widać było po niej, że ogromnie się cieszy z tego wszystkiego.
- Moja własna, znasz innego amnezjatora, który tak ochoczo jak ja udałby się do Doliny, żeby czyścić pamięć mugolom? - Nigdy w życiu by się na to nie zdecydowała, gdyby nie wiedziała, że może ugrać coś dla siebie. Tylko i wyłącznie dlatego spędziła ostatnie dni w Dolinie Godryka bez żadnego marudzenia.
- Dziękuję, jesteś najlepszy, Lou. - Podskoczyła z radości i cmoknęła go w policzek zadowolona z jego decyzji. Znowu wszystko szło po jej myśli, ogromnie cieszyła się, że w nią wierzył, to naprawdę jej dodawało pewności siebie (jakby kiedykolwiek jej brakowało).
Poczekała, aż kuzyn wróci, w końcu musiał się naszykować. Zastała go tutaj w stroju typowo do spania. - Nie zapomnij maski, nie mogą cię zobaczyć. - Dodała jeszcze, bo uważała, że jest to istotne. Ona nie miała swojej twarzy, nikt nie połączy tej blondyny z Bellatrix Black, Lou jednak nie był aż tak przygotowany jak ona. Musiała mieć pewność, że mugole nie zapamiętają jego twarzy. Kiedy Lou wrócił podała mu współrzędne w których ukryła mugoli. - Do zobaczenia za chwilę. - Dodała jeszcze nim się teleportowała.